sobota, 30 stycznia 2010

On musi wzrastać, ja zaś stawać się mniejszym.

Dzisiaj czytałam o Janie Chrzcicielu. Postać Jana Chrzciciela była niezwykła, charyzmatyczna i niosąca powszechne zainteresowanie. Nadszedł jednak czas, kiedy pojawił się Chrystus i to on stał się odtąd najważniejszą postacią, za którą podążały tłumy.

Uczniowie Jana zwrócili się do niego ze skargą, mówiąc: "Mistrzu! Ten, który był z tobą za Jordanem, o którym ty wydałeś świadectwo, oto On chrzci i wszyscy idą do niego." W tych słowach zawarta była pokusa, którą szatan zgotował Janowi. Choć misja Jana wyraźnie zbliżała się ku końcowi, to mógł on jednak wznieść przeszkody dla pracy Chrystusa. Gdyby Jan myślał o sobie i wyraził swój żal lub rozczarowanie z powodu odsunięcia go, posiałby ziarno niezgody. Dałby w ten sposób początek zawiści i zazdrości, co mogłoby poważnie zahamować postęp Ewangelii.


Jan mówił: "Nie może człowiek niczego wziąć, jeśli mu nie jest dane z nieba. Wy sami możecie mi zaświadczyć, że powiedziałem: Ja nie jestem Chrystusem, lecz zostałem posłany przed nim. Kto ma oblubienicę, ten jest oblubieńcem; a przyjaciel oblubieńca, który stoi i słucha go, raduje się niezmiernie, słysząc głos oblubieńca" (Jan 3,27-29). Jan przedstawia siebie samego jako przyjaciela pełniącego rolę pośrednika między zaręczoną parą, który przygotowuje grunt do małżeństwa. Gdy narzeczony połączy się ze swą narzeczoną, misja przyjaciela kończy się i pozostaje mu cieszyć się szczęściem tych, których związek przygotował. Tak Jan był powołany, aby kierować ludzi ku Chrystusowi, i z radością patrzył na powodzenie dzieła Zbawiciela. Powiedział: "Tej właśnie radości doznaję w całej pełni. On musi wzrastać, ja zaś stawać się mniejszym."

Podobnie jest z naśladowcami Chrystusa. Możemy otrzymać światło z nieba tylko wówczas, gdy wyrzekniemy się samych siebie. Wiara nie umożliwi nam jeszcze zrozumienia istoty Boga i połączenia się z Chrystusem, jeżeli nie poddamy każdej naszej myśli w posłuszeństwo Chrystusowi. Wszystkim tym, którzy tak postępują, Duch Święty dany będzie "bez miary".


_______________________________________________________

Myśli pochodzą z książki "Życie Jezusa", rozdział XVIII "On musi wzrastać".

piątek, 29 stycznia 2010

Patrzeć, aby żyć

Dzisiejsze studium było o Nikodemie. Pamiętam jeszcze, jak 5 lat temu chodziłam na wykłady pastora Andrzeja Sieji i jak analizowaliśmy werset po wersecie z trzeciego rozdziału Ewangelii Jana. Pamiętam także, jak byłam równie zaskoczona, jak Nikodem, kiedy się dowiedziałam, że cała moja wiedza teoretyczna o zasadach Kościoła, wszystkie moje zdolności i talenty, wszelkie dobre i szlachetne uczynki nie są mi w ogóle potrzebne, nie mogą mi zapewnić wstępu do nieba, ale przede wszystkim potrzebuję przemiany serca... To studium było mi bardzo potrzebne, ponieważ znajdowałam się przed swoim własnym chrztem. I to było początkiem tego procesu kruszenia skały i niewidzialnej pracy wiatru.

Piękną myślą w tym było, że proces wpływania Ducha Świętego na serce człowieka jest zdobywaniem zaufania. Stopniowo, niedostrzegalnie "wlewane są w duszę wrażenia, które zwracają ją ku Chrystusowi. Procesowi temu sprzyja rozmyślanie o Nim, czytanie Pisma Świętego, słuchanie nauk wygłaszanych przez Bożych kaznodziejów. I nagle gdy Duch zwraca się z bezpośrednim wezwaniem, dusza z radością poddaje się Jezusowi. Niektórzy nazywają to raptownym nawróceniem, lecz w istocie jest to wynik długotrwałego działania Ducha Bożego; procesu cierpliwego i nieustannego."

Gdy Duch Boży bierze w posiadanie serce, życie człowieka zostaje odmienione. Odrzucane są grzeszne myśli, a złe czyny zaniechane; miłość, pokora i pokój pojawiają się w miejsce gniewu, zawiści i walki. Radość napełnia miejsce smutku, a twarz promienieje światłem niebios.(...) Błogosławieństwo przychodzi wówczas, gdy dzięki wierze dusza poddaje się Bogu. Wówczas moc, której żadne ludzkie oko nie jest w stanie dojrzeć, stwarza nową istotę na obraz i podobieństwo Boga.

Życie Jezusa, s.116


Niesamowita jest w tym postawa Jezusa: "Chrystus mówił z tak uroczystą godnością, a Jego spojrzenie i ton wyrażały tak gorącą miłość, że Nikodem nie czuł się dotknięty, nawet uświadamiając sobie swe upokarzające położenie."

I najmocniejszym punktem w tej dyskusji był tekst: "I jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak musi być wywyższony Syn Człowieczy, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny".

Po tym wszystkim Nikodem nie miał już nic do powiedzenia.

Duszy nie oświeci dyskusja ani spór. Powinniśmy patrzeć, aby żyć. Nikodem wysłuchał nauki i poniósł ją z sobą. Badał teraz Pisma Święte w nowy sposób, ponieważ nie potrzebował go dla podbudowy teoretycznych dyskusji, lecz aby dusza jego mogła żyć. Odkąd poddał się prowadzeniu Ducha Świętego, zaczął dostrzegać królestwo niebieskie.

Życie Jezusa, s.118


Zachęcam was do lektury tej najpiękniejszej książki o Jezusie.

piątek, 15 stycznia 2010

I'm not gonna worry, He's got the whole things in His hands :)

I'm not gonna worry
Gaither Vocal Band

I'm not gonna worry, I'm not gonna fret.
I'm not gonna speculate or contemplate what hasn't happened yet
I'm not gonna worry, He's got the whole things in His hands.

I wont let it haunt me, I wont let it win.
I'm not gonna ruminate or meditate on how it might have been.
I'm gonna release it, He's got the whole thing in His hands.

Maybe lately I've started to resign,
But here it goes, God only knows
It might just ease mind.
I'm not gonna worry, I'm not gonna fret,
I'm just gonna wait and see and in between give thanks for what I get.
I'll live in the moment, He's got the whole thing in His hands.


He's got the whole thing in His hands.
He's got the whole thing in His hands.

***
Życzę wszystkim dobrego sobotniego odpoczynku :)

czwartek, 14 stycznia 2010

Tak łatwo zgubić, a tak trudno znaleźć...

Prosta historia, a taka powalająca myśl...

"Gdyby Józef i Maria umacniali swą wiarę w Boga poprzez rozmyślania i modlitwy, zrozumieliby świętość swego zadania i nie straciliby Jezusa z oczu. Przez jeden dzień zaniedbania utracili Zbawiciela, ale potem musieli poświęcić trzy dni pełne trwogi, aby Go odnaleźć. Podobnie bywa z nami; przez bezmyślne gadanie, złorzeczenia czy zaniedbanie modlitwy możemy w ciągu jednego dnia utracić obecność Zbawiciela, a potem potrzeba wielu dni pełnych troski i poszukiwań, aby Go odnaleźć i odzyskać spokój."
Życie Jezusa, s.52


Szukajmy Pana, dopóki można Go znaleźć.
Dobrego dnia.

środa, 13 stycznia 2010

Radość w trudnych czasach

"To powiedziałem wam, abyście we mnie pokój mieli. Na świecie ucisk mieć będziecie, ale ufajcie, Ja zwyciężyłem świat."
Jana 16,33


Wielu wierzących nie odczuwa radości z powodu głęboko zakorzenionego egocentryzmu. Choć nasze problemy są poważne, skupianie uwagi wyłącznie na nich jednie pogarsza nasze wyobrażenia o nich. W rzeczywistości mamy także powody do radości - nie w sobie, ale w Bogu.
W końcu, czyż Jezus nie powiedział: "Nawet wasze włosy na głowie wszystkie są policzone" (Mat.10,30)? Pomyśl o obietnicy zawartej w tych słowach.
Gdy, znajdując się w trudnej sytuacji, pamiętamy, że nasze bezpieczeństwo jest zagwarantowane przez Chrystusa, i staramy się służyć innym, wówczas przekonujemy się, że wystarczy akt woli, by użalanie się nad sobą zamienić na radość.

"I odwrócił Pan los Hioba, gdy tylko zaczął on wstawiać się za swoimi przyjaciółmi."
Hiob 42,10 Biblia Romaniuka


Bez względu na to, z czym się zmagasz, pomóż komuś, kto także przeżywa trudności. Z pewnością znasz kogoś, kto potrzebuje pomocy, pocieszenia, wsparcia. Jak to się dzieje, że noszenie cudzych brzemion pomaga zmniejszyć nasze własne brzemiona?

wtorek, 12 stycznia 2010

Dzieciństwo Jezusa

Znalazłam dzisiaj ciekawe myśli w rozdziale "Dzieciństwo" z książki "Życie Jezusa". Tak mało z Biblii wiemy o Jego wczesnym życiu, a sporo moglibyśmy się od Niego nauczyć, jak przeżywać młodość.

"Przy zasadach twardych jak skała życie Jego było nacechowane wdziękiem niesamolubnej uprzejmości. (...)
Rodzice Jezusa byli biedni i zależni od swej codziennej pracy. Toteż zżył się On z biedą, wyrzeczeniem i niedostatkiem. Pracowite życie stanowiło jednocześnie Jego obronę, gdyż nie było w nim czasu na uleganie pokusom. Godziny nie wypełnione pracą otwierały drogę ku niemoralności. Lecz Jezus całkowicie zamknął dla niej drzwi. Nic nie było w stanie skłonić Go do złego uczynku - ani zysk, ani przyjemność, ani pochlebstwo, ani krytyka. Był obdarowany mądrością, dzięki której rozpoznawał zło i miał siłę mu się przeciwstawiać."
Życie Jezusa, s.41 i 43


Dało mi to do myślenia, bo nieraz marnotrawiłam czas na różne zajęcia i potem miałam głupie pomysły albo stany przygnębienia. Natomiast kiedy zaangażowałam się w coś pożytecznego, miałam takie przyjemne zmęczenie i satysfakcję :) Bóg wiedział, co robi, nazywając pracę błogosławieństwem :)
Pracowitego i błogosławionego dnia wam życzę :)

niedziela, 10 stycznia 2010

Pełnia radości

"Nie zajmuj się cierniami, gdyż one mogą cię tylko zranić. Zbieraj róże, lilie i goździki."


Szatan nie posiada się z radości, jeśli uda mu się doprowadzić dzieci Boże do niewiary i zniechęcenia. Cieszy się, gdy nie ufamy Bogu, gdy wątpimy w Jego chęć i moc zbawienia nas. Napełnia wyobraźnię błędnymi pojęciami na temat Boga. Często koncentrujemy się na fałszerstwach szatana, zamiast zastanawiać się nad prawdą dotyczącą naszego niebiańskiego Ojca. Zniesławiamy Boga niedowierzając Mu i szemrząc przeciwko Niemu.
Wielu ludzi podążając ścieżką życia skupia się na swoich błędach, upadkach i rozczarowaniach, a ich serca napełnione są smutkiem i zniechęceniem. Czy nie doświadczyliście w waszym życiu pewnych pogodnych chwil? Czy w pewnych momentach wasze serca nie tętniły radością w odpowiedzi na działania Ducha Bożego? Czy nie znajdujecie miłych stron w minionych rozdziałach swojego życia? Czy Boże obietnice, jak pachnące kwiaty, nie rosną po obu stronach waszej ścieżki? Czyż nie pozwolicie, aby ich piękno i słodycz napełniły wasze serca radością? Ciernie i osty tylko ranią i zasmucają. Jeśli je zbierasz i pokazujesz innym, czy oprócz tego, że sam lekceważysz dobroć Bożą, nie powstrzymujesz ludzi wokół siebie od kroczenia drogą życia?
Ciągłe rozmyślanie o rozczarowaniach i niesprawiedliwości doznanej w przeszłości nie jest rzeczą rozsądną. Rozmowy i wieczne skargi na ten temat prowadzą do zniechęcenia. Zgnębiona dusza napełnia się mrokiem, wykluczając światło Boże z własnego serca i rzucając cień na drogę innych. Niechaj Panu będą dzięki za świetlane wizje, jakie roztacza przed nami. Spoglądajmy stale na błogosławione zapewnienia Jego miłości. Oto Syn Boży opuszcza tron Ojca. Swą boskość okrywa człowieczeństwem, aby wyrwać ludzkość z mocy szatana. Jego zwycięstwo w naszej sprawie otwiera ludziom niebo i odsłania przybytek, w którym objawia się chwała Boża. Upadły rodzaj ludzki, wydobyty z głębin przepaści, w którą zepchnął go grzech, na nowo może zespolić się z nieskończonym Bogiem. Wierząc w Zbawiciela, staje się człowiek odpornym na wszystkie próby i doświadczenia, a przyodziany sprawiedliwością Chrystusa, zostanie wywyższony do Jego tronu. To są sprawy, nad którymi zgodnie z wolą Bożą winniśmy rozmyślać.
Wszyscy przechodzimy próby, smutek trudny do zniesienia, pokusy trudne do odparcia. Nie mówmy o naszych kłopotach naszym bliźnim, śmiertelnym towarzyszom, lecz w modlitwach zanieśmy je Bogu. Postanówmy nigdy nie wypowiadać słowa zniechęcenia czy wątpliwości. Możemy wiele uczynić, aby słowem nadziei i świętym pocieszeniem wzmocnić wysiłki innych i rozjaśnić ich życie.
Są ludzie, którzy żyją w nieustannym lęku i zmartwieniu. Codziennie otrzymują namacalne dowody miłości Bożej i cieszą się darami Jego opatrzności, a mimo to nie dostrzegają tych błogosławieństw. Myśli ich są stale zajęte nieprzyjemnymi sprawami, które budzą ich niepokój. A jeżeli rzeczywiście zaistnieją jakieś kłopoty, choć błahe, przesłaniają im rzeczy wielkie, za które powinni być wdzięczni. Trudności, które napotykają, winny zwrócić ich ku Bogu, jedynemu źródłu pociechy, a nie oddzielać ich od Stwórcy, ponieważ wzbudzają niepokój i niezadowolenie.
Czy dobrze czynimy będąc tak niewiernymi? Dlaczego mamy być niewdzięczni i nieufni? Jezus jest naszym Przyjacielem. Całe niebo uczestniczy w naszym szczęściu. Nie powinniśmy dopuścić do tego, by kłopoty i zmartwienia dnia powszedniego niepokoiły umysł i zaciemniały horyzont. W przeciwnym razie zawsze będziemy mieć czym się martwić i denerwować. Nie powinniśmy szukać samotności, która tylko przygnębia nas i wyczerpuje, a nie pomaga w przezwyciężeniu trudności.
Nie traćmy odwagi, choćby nas spotykały trudności w pracy, choćby przyszłość przedstawiała się coraz gorzej, choćby groziła nam utrata mienia; nie dajmy się zniechęcić. Powierzmy nasze troski Bogu i pozostańmy spokojni i pogodni. Prośmy o mądrość w kierowaniu naszymi sprawami, a wówczas unikniemy strat i niepowodzeń. Czyńmy wszystko, co leży w naszej mocy, aby zapewnić sobie dobre wyniki. Jezus przyrzekł nam swą pomoc, ale tylko wtedy, gdy my sami spełniamy naszą powinność. Licząc na przychylność naszego Pomocnika, z naszej strony uczyńmy wszystko, co możemy, a wynik przyjmijmy z radością.

______________________________________________
Fragmenty pochodzą z książki "Droga do Chrystusa" E.White. Więcej do przeczytania na stronie http://nadzieja.pl/ksiazki/droga/13_pelnia_radosci.html. Książka jest dostępna również w wersji audio.

Przykazanie dotyczące radości

"To wam powiedziałem, aby radość moja była w was i aby radość wasza była zupełna."
Jana 15,11


Radość i szczęście to niekoniecznie to samo. Szczęście jest wynikiem sprzyjających okoliczności, natomiast radość jest wynikiem trwania w Jezusie, w Prawdziwym Krzewie Winnym.
Większa radość płynie z poznania Boga i zaufania do Niego. Wewnętrzna radość trwa tak długo, jak długo ufamy Panu, szczęście natomiast jest nieprzewidywalne jak żniwa. Wewnętrzna radość zwycięża przygnębienie, a szczęście jedynie je maskuje. Wewnętrzna radość jest trwała, zaś szczęście jest przemijające.
Radość jest rozkoszą życia głębszą niż ból czy przyjemność. Tego rodzaju radość wypływa ze świadomości Bożej obecności w naszym życiu i pozwala nam wznosić się ponad zewnętrzne okoliczności oraz kierować uwagę na dobroć i miłość Pana.
Wielu wierzących dobrowolnie staje się ofiarami okoliczności i przeżywa huśtawkę duchowych wzlotów i upadków. Ciągła radość wydaje się im czymś nierozsądnym, wręcz niemożliwym. Dlatego też przykazanie brzmi: "Radujcie się w Panu" (Fil.4,4).

"Tego miłujecie, chociaż go nie widzieliście, wierzycie w niego, choć go teraz nie widzicie, i weselicie się radością niewysłowioną i chwalebną, osiągając cel wiary, zbawienie dusz."
I Piotra 8.9.


Zawsze możemy radować się w Panu, gdyż On zawsze jest dobry i nigdy się nie zmienia.

wtorek, 5 stycznia 2010

Naprawdę szczęśliwego Nowego Roku 2010 życzę.




"Szczęśliwym ludziom nie przytrafia się wszystko, co najlepsze, oni po prostu potrafią najlepiej wykorzystać to, co im się przytrafia. "



W Nowym Roku 2010 chciałabym życzyć:
* więcej optymizmu, a mniej martwienia się,
* więcej spontaniczności, a mniej drobiazgowego planowania,
* więcej działania, a mniej marnowania czasu,
* więcej pokory, a mniej wywyższania się,
* więcej poddania, a mniej uporu,
* więcej wiary w siebie, a mniej kompleksów,
* więcej polegania na Bogu, a mniej własnych pomysłów,
* a w ogóle to żeby ten rok przyniósł jakieś dobre zmiany.

Trzymajcie się wszyscy ciepło i niech wam Bóg błogosławi.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...