poniedziałek, 29 marca 2010

Wierzyć to znaczy chodzić po wodzie.

Historia, która jakiś czas temu mnie szczególnie zastanowiła i która zachęciła mnie do głębszego studiowania, jest historią przejścia Izraelitów przez Morze Czerwone.

Można ją przeczytać w 14 rozdziale II Księgi Mojżeszowej. Ale właściwie ta historia zaczyna się już wcześniej, bo w rozdziale 13. Właśnie w wersetach 17-22 tegoż rozdziału znajduje się wprowadzenie do tej manifestacji Bożej mocy, która została opisana w rozdziale 14.
Plan Boży został dokładnie wyjaśniony. Bóg prowadził naród droga okrężną przez pustynię ku Morzu Czerwonemu, omijając ziemię Filistynów. Przewidział, że naród nie będzie jeszcze gotowy do walki i może zawrócić do Egiptu. Ponadto wprowadził symbol stałej swojej obecności w postaci słupa obłoku w dzień i słupa ognia w nocy, „żeby mogli iść dniem i nocą.” (w. 21).

Ellen White pisze w I tomie „Ze skarbnicy świadectw” :

„Bóg w swej Opatrzności przywiódł dzieci Izraela na górę warowną – przed nimi Morze Czerwone – ażeby ich wyswobodzić i na zawsze uwolnić od nieprzyjaciół. Mógł uratować ich w inny sposób, ale wybrał tę drogę, by wypróbować ich wiarę i wzmocnić zaufanie, jakie byli Mu winni.”


I teraz, z początkiem rozdziału 14, rozpoczyna się właściwa akcja. Pan nastraja faraona i Egipcjan, żeby wykonali Jego plan.

„Wtedy Ja uczynię jak głaz serce faraona i sprawię, że ruszy on w pościg (za wami). A wówczas Ja z całą moją potęgą przeciwstawię się siłom faraona i będą zmuszeni Egipcjanie uznać, że Ja jestem Jahwe. I tak Izraelici uczynili.” (w.4, BWP)



Egipcjanie zaczęli ścigać Izraelitów, aż ci znaleźli się nad brzegiem Morza Czerwonego, w pułapce bez wyjścia. Ale jak się okazało, to nie morze było najtrudniejszą przeszkodą, ani nawet Egipcjanie. Największą przeszkodą stał się strach i narzekanie. I omal nie zablokowało to Bożego ratunku dla Izraela.

W tym miejscu chciałabym się zatrzymać, zanim dojdę do finału historii. Jak myślisz, co by się stało, gdyby naród izraelski pozostał w swoim strachu, nadal stałby nad morzem i narzekał na Mojżesza, że przywiódłby ich na pewną śmierć? Tak. Nic by się nie wydarzyło. Egipcjanie dopędziliby ich i zabili co do jednego. Nie byłoby żadnej manifestacji, żadnego rozdzielenia morza. Po co, skoro woleli umrzeć. Przecież Bóg nie zmusiłby ich do przejścia przez rozdzielone morze.
Ratunek pojawił się, gdy Izraelici okazali wiarę i posłuszeństwo Bogu. Najpierw Bóg w cudowny sposób oddzielił ich obłokiem od Egipcjan, a potem przygotował dla nich drogę przez morze.

„Gdyby zawrócili, kiedy Mojżesz nakazał iść naprzód, gdyby nie ciągnęli w kierunku Morza Czerwonego, Bóg nigdy by nie utorował im drogi. Wędrując prosto ku wodzie wykazali wiarę w Słowo Boże głoszone przez Mojżesza. Robili wszystko, co leżało w ich mocy, a potem Wszechpotężny Izraela wykonał Swoją część pracy: rozdzielił wody, żeby stworzyć przejście dla nich.”


***
Tak, zrozumiałam to. Największą przeszkodą dla Boga nie są okoliczności, ale my sami. Kiedy nie chcemy Mu wierzyć, a raczej wolimy się bać i narzekać, Bóg nie może wykonać swojego planu.

„Głos Pański, nakazujący Jego wiernym iść naprzód, często do ostateczności poddaje próbie ich wiarę. Jeżeli z posłuszeństwem Bogu zwlekali tak długo, czekając aż wszystkie niepewności i ciernie zostaną z ich świadomości usunięte i nie będzie już więcej ryzyka, pomyłki czy porażki, to nigdy nie pójdą naprzód. Ten kto myśli, że dla niego nie jest możliwe zaufać woli Bożej i nie zawierzyć Jego obietnicom, zanim wszystko co przed nim leży nie stanie się jasne i wyrównane, nigdy nie złoży swego życia w ręce Boga. Wiara – to nie pewność wiedzy: wiara jest „podstawą tego, czego dopiero oczekujemy, jest silnym dowodem na to, czego nie widzimy.” (Hebr.11, 1).” (s.316)


I jeszcze jeden cytat uzupełniający z I tomu „Ze skarbnicy świadectw”:

„Są czasy, w których życie chrześcijanina wydaje się pełne niebezpieczeństwa, obowiązki zaś jego trudne do wypełnienia. Wyobraźnia rysuje obraz nadciągającej zagłady, niewolę lub śmierć widzi za sobą, a jednak głos Boży, słyszany ponad wszystkie głosy zniechęcenia, wyraźnie mówi: „Idź naprzód!” Powinniśmy usłuchać tego rozkazu bez względu na to, jak się wydarzenia układają. Nawet i wtedy, kiedy nie jesteśmy w stanie przeniknąć ciemności, mamy iść za Nim, choćbyśmy czuli chłód fal pod stopami.” (s.315)


*
Znalazłam też na kazaniu jeszcze jedną wspaniałą obietnicę:

„Jeśli we mnie trwać będziecie i słowa moje w was trwać będą,
proście o cokolwiek byście chcieli, stanie się wam.” (Jan 15, 7).


To niesamowite. Wszystko, o co poprosimy, jest dostępne dla nas, jeśli trwamy w Nim, a On w nas.
*
Ale zastanowił mnie jeden tekst, który pokazała mi Ola, z 14 rozdziału Księgi Ezechiela, w którym Bóg zapowiada karę dla tych, którzy przychodzą do Niego po radę, a oddają się bałwochwalstwu. Czy czasem ze mną nie jest tak, że przychodzę pytać Pana o radę, a tkwię w jakiejś rzeczy, która jest bałwochwalstwem, czy coś nie jest dla mnie ważniejsze od Boga? Co jeszcze muszę w sobie oczyścić, żeby stanąć przed Nim i prosić o Jego wyrocznię?
*
Może właśnie teraz, tak jak Izrael, stoję przed wodami Morza Czerwonego. Czy mam na tyle odwagi, by blokować Boga moim strachem i sama się ratować? Może teraz jest czas utopić strach w wodach i iść naprzód w nieznane ...

sobota, 27 marca 2010

Trwajcie we Mnie.

"Ja jestem krzewem winnym, wy jesteście latoroślami. Kto trwa we mnie, a Ja w nim, ten wydaje wiele owocu; bo beze mnie nic uczynić nie możecie."
Jana 15,5


Aby zobrazować istotę chrześcijańskiego doświadczenia, Jezus posłużył się zrozumiałym dla ludzi przykładem z ogrodnictwa. Aby wszczepić gałązkę w pień, należy ją najpierw precyzyjnym, stanowczym ruchem odciąć i idealnie dopasować do pnia, zabezpieczając taśmą, żeby była przymocowana. Po niedługim czasie, gdy gałązka się przyjmie, zaczną przez nią przepływać soki i będzie rosnąć. Natomiast po paru latach gałązka stanie się drzewem i zacznie owocować.
Jest to dobra nowina dla tych wszystkich, którzy zastanawiają się, co jeszcze powinni zrobić, aby być blisko Boga. Tak naprawdę nie musimy robić zbyt wiele, jedynie pozwolić się wszczepić w Krzew i przyjmować życiodajne soki, a następnie zgodnie z naszą nową naturą owocować.
Zauważmy, roślina sama nie wypleni wokół siebie chwastów ani sama siebie nie poprzycina, żeby lepiej rosnąć. Tym zajmuje się ogrodnik. Podobnie my nie powinniśmy się skupiać na wyszukiwaniu w sobie wad i eliminowaniu ich własnymi wysiłkami czy staraniami. Jeśli pozwolimy Bogu na swobodny dostęp do nas, On sam będzie wypełniał nasze życie dobrymi uczynkami i uszlachetni nasze łodygi przez odpowiednie przycięcie.

Zagrożenia dla trwania:
I Jana 2,15-17

1) Pożądliwość ciała - nie tylko fizyczne skłonności, ale także niezdrowe ambicje, materialne dążenia
2) Pożądliwość oczu - pragnienie posiadania wszystkiego, co się widzi
3) Pycha życia - przechwalanie się tym, czego się nie posiada, wygórowanymi oczekiwaniami wobec życia

Trwanie w kościele nie oznacza automatycznie trwania w Chrystusie, natomiast trwanie w Chrystusie będzie się realizować w trwaniu w kościele.

Szatan nieraz próbuje skierować nasz wzrok na różne sprawy, czy to troski i zmartwienia, czy to nasze ułomne cechy charakteru, byle nie patrzeć na Jezusa. A w spoglądaniu na Jezusa jest życie. Patrzmy na Jezusa, skupmy się na trwaniu w Nim, a wtedy będziemy żyć i owocować, i będziemy mieli pokój i radość w sercu.

"My wszyscy z odsłoniętą twarzą wpatrujemy się w jasność Pańską jakby w zwierciadle; za sprawą Ducha Pańskiego, coraz bardziej jaśniejąc, upodabniamy się do Jego obrazu."
II Kor. 3,18 BWP

piątek, 26 marca 2010

Jak dbać o owoc Ducha?

"Przez to uwielbiony będzie Ojciec mój, jeśli obfity owoc wydacie i staniecie się uczniami moimi."
Jana 15,8


Choć nie potrafimy sprawić, by ziarno wykiełkowało, z pewnością możemy wiele zdziałać, by zapewnić roślinie warunki odpowiednie do wzrostu i owocowania. Podobnie jest z uduchowionym życiem. Choć działanie Ducha Świętego w sercu człowieka jest jedną z nieprzejrzanych tajemnic, Pismo Święte zawiera konkretne zalecenia służące wspomaganiu rozwoju duchowego w celu spełnienia pragnienia Jezusa, byśmy przynieśli obfity owoc ku chwale Ojca.

Jak dbać o owoc Ducha?

Studiowanie Słowa Bożego.

"Całe Pismo przez Boga jest natchnione i pożyteczne do nauki, do wykrywania błędów, do poprawy, do wychowywania w sprawiedliwości, aby człowiek Boży był doskonały, do wszelkiego dobrego dzieła przygotowany."
II Tym.3,17


Modlitwa

M- miażdży szatana
O- ogrzewa twoje uczucia
D- daje siłę do zwycięstwa
L- leczy twojego ducha
I- inspiruje do wiernej służby
T- trwale łączy cię z niebem
W- wywyższa Jezusa
A- angażuje twoje życie w służbę dla Boga

Właściwy sposób myślenia.


Bóg nakazuje, byśmy w naszym umyśle pielęgnowali myśli wzniosłe i czyste, pragnie, byśmy rozmyślali nad Jego miłością i miłosierdziem oraz studiowali Jego wspaniałą działalność w wielkim planie zbawienia. Wtedy prawda będzie coraz jaśniejsza, a pragnienie posiadania czystego serca i jasności umysłu coraz większe i świętsze. Dusza, obcująca w czystej atmosferze ze świętymi myślami, dzięki łączności z Bogiem i badaniu Pisma Świętego, ulegnie przekształceniu.

Przypowieści Chrystusa, s.33


Wydawanie chrześcijańskiego świadectwa.

Człowiek, którego Jezus uwolnił od demonów, poprosił, by Zbawiciel pozwolił mu pójść za Nim. Mistrz odmówił mu i zamiast tego, polecił, by wrócił do swojej rodzinnej miejscowości i opowiedział ludziom, co Pan uczynił dla niego. (zob. Mar. 5,18-20).

Owoc Ducha nie rozwija się przypadkiem. Twoje wybory decydują o twoim przeznaczeniu. Jakie zmiany musisz poczynić w sposobie życia, w kwestii życia towarzyskiego oraz w innych dziedzinach, aby to pozytywnie wpływało na twój duchowy rozwój?

wtorek, 23 marca 2010

Być, nie mieć.

Ciąg dalszy rozważania z niedzieli.

Przedstawiam wam dwie istoty.
Pierwsza to MIEĆ.
MIEĆ to wiecznie zabiegany za swoimi sprawami krótkowidz, który widzi tylko czubek swojego nosa.
MIEĆ egzystuje w nicości. Ciągle spogląda w przeszłość na swoje osiągnięcia i wygląda przyszłości, żeby jeszcze więcej zdobywać. Nie umie się cieszyć tym, co ma, bo ciągle chciałby mieć więcej.
MIEĆ nie dba o to, jak zdobywa to, co chce. Dostosowuje swoje zasady i postawę do osiąganego celu. Kiedy mu się nie udaje, jest sfrustrowany, ale nie odpuszcza. Jest gotów zmienić wszystko, co mu zawadza, tylko nie swoje myślenie.
MIEĆ jest zakompleksiony i wiecznie z siebie niezadowolony. Ciągle próbuje uchodzić za kogoś, kim nie jest, aby lepiej wyglądać w oczach innych.
MIEĆ nigdy nie jest szczęśliwy: ani sam ze sobą, ani z innymi.

Z kolei BYĆ...
BYĆ jest spokojnym, opanowanym... dalekowidzem. Jego własne sprawy nie są aż tak ważne, jak innych.
BYĆ żyje dniem dzisiejszym. Nie spogląda w przeszłość, chyba tylko wtedy, gdy chce zaczerpnąć z niej naukę, jak unikać jej błędów. Nie patrzy też nadmiernie w przyszłość, bo wie, że i tak jej nie przewidzi, a równocześnie nie wie, czy jej dożyje. Skupia się na dzisiejszym dniu, żeby był jak najlepszy, a kolejny lepszy od poprzedniego.
BYĆ ma jasno określone zasady i postawę. Nie rezygnuje z nich nawet wtedy, gdy nie układa się po jego myśli. Wie, że z pewnych celów można zrezygnować, odżałować i poszukać nowych, ale gdy porzuci zasady, nic mu nie pozostanie.
BYĆ nie stara się być kimś innym, by osiągnąć cel. Nie stara się przypodobać, naginać, poprawiać, żeby być podziwianym i akceptowanym.
BYĆ jest świadomy swoje wartości bez względu na to, jak się prezentuje w oczach innych. Nie stara się tej wartości udowadniać.
BYĆ jest szczęśliwy, bo umie docenić to, co ma: siebie i innych.

Powiem wam coś. BYĆ i MIEĆ mieszkają w każdym z nas. Każdego dnia albo jeden, albo drugi dochodzi do głosu. Nieraz czujemy, jak toczą w nas walki, zwłaszcza wtedy, kiedy zmagamy się z różnymi decyzjami.
Kiedy zwycięży MIEĆ, czujemy, jak on nas pcha do różnych osiągnięć. Już padamy, nie mamy sił, ale dalej idziemy, żeby zdobywać. Im więcej oczekujemy, tym bardziej jesteśmy nieszczęśliwi, że tego nie mamy.
Im bardziej chcemy MIEĆ, tym trudniej nam BYĆ.
Kiedy zwycięża BYĆ, przestajemy walczyć o swoje. Przecież największym zwycięstwem jest zwycięstwo nad samym sobą. Każdego dnia jest kolejne wyzwanie, i to wcale nie jest nowe ubranie, nowy samochód czy kolejna laska albo facet. To walka z własnym lenistwem, nieuprzejmymi słowami, wrodzonymi wadami uciążliwymi dla społeczeństwa, żądzą posiadania.
Kiedy szukamy tego, kim powinniśmy BYĆ, otrzymujemy to, co powinniśmy MIEĆ.

Chcesz MIEĆ przyjaciela? BĄDŹ przyjacielem.
Chcesz MIEĆ dobrego partnera? BĄDŹ dobrym partnerem.
Chcesz MIEĆ szczęście, radość i pokój? BĄDŹ szczęśliwy, radosny i spokojny.

Nie bój się BYĆ tym, kim Bóg chce, abyś był. Powierz mu siebie, swoje plany, marzenia i dążenia, a On da ci wszystko, czego potrzebujesz.

"A nie mówię tego z powodu niedostatku, bo nauczyłem się przestawać na tym, co mam. Umiem się ograniczyć, umiem też żyć w obfitości; wszędzie i we wszystkim jestem wyćwiczony; umiem być nasycony, jak i głód cierpieć, obfitować i znosić niedostatek. Wszystko mogę w tym, który mnie wzmacnia, w Chrystusie."
Fil.4,11-13

poniedziałek, 22 marca 2010

O nadgorliwości.

"I stało się, gdy dopełniały się dni, kiedy miał być wzięty do nieba i postanowił pójść do Jerozolimy, że wysłał przed sobą posłańców. A ci w drodze wstąpili do wioski samarytańskiej, aby mu przygotować gospodę. Lecz nie przyjęli go, dlatego, że droga jego prowadziła do Jerozolimy. A gdy to widzieli uczniowie Jakub i Jan, rzekli: Panie, czy chcesz, abyśmy słowem ściągnęli ogień z nieba, który by ich pochłonął, jak to i Eliasz uczynił? A On, obróciwszy się, zgromił ich i rzekł: Nie wiecie, jakiego ducha jesteście. Albowiem Syn Człowieczy nie przyszedł zatracać dusze ludzkie, ale je zachować. I poszli do innej wioski."
Łuk.9, 51-56



Nie należy do misji Chrystusa zmuszanie ludzi do przyjęcia Go. To szatan oraz ludzie ożywieni jego duchem usiłują krępować sumienie. Udając gorliwość dla sprawiedliwości, ludzie związani z aniołami zła zadają cierpienia swym bliskim, aby zjednać ich dla swych poglądów religijnych. Ale Jezus okazuje wciąż swe miłosierdzie, stale stara się zjednać sobie człowieka przez objawienie swej miłości. Nie toleruje żadnej rywalizacji dusz, ani nie przyjmuje połowicznej służby. Pragnie jedynie dobrowolnej służby, szczerego oddania serc. Nie może być bardziej stanowczego dowodu na to, że posiadamy ducha zła, niż wtedy, gdy wykazujemy skłonności do krzywdzenia i niszczenia tych, którzy nie doceniają naszej pracy lub działają wbrew naszym poglądom. Każda ludzka istota ze swoim ciałem, duszą i duchem jest własnością Boga, bowiem Chrystus umarł, aby zbawić nas wszystkich. Nic nie jest bardziej przykre dla Boga niż cierpienia sprowadzane przez ludzki fanatyzm na tych, których swoją krwią odkupił Chrystus.

Życie Jezusa, s.350


Dzięki postawie Jezusa (przypowieść o miłosiernym Samarytaninie, uzdrowienie trędowatego) później, gdy uczniowie odwiedzali samarytańskie wioski, wielu Samarytan się nawróciło. Czasem trzeba użyć innych sposobów, niż bezmyślna siła.

niedziela, 21 marca 2010

Być czy mieć?

"Albowiem cóż pomoże człowiekowi, choćby cały świat pozyskał, a na duszy swej szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za duszę swoją?"
Mat.16,26


Tak często nasze modlitwy dotyczą tego, co możemy otrzymać, zamiast tego, kim powinniśmy być. Pomyśl, o co się modlisz i o co modlą się ci, których modlitwy zdarza ci się słyszeć.

"Ale szukajcie najpierw Królestwa Bożego i sprawiedliwości jego, a wszystko inne będzie wam dodane. (...) Królestwo Boże - to nie sprawa jedzenia i picia; jego istota - to sprawiedliwość, pokój i radość, którą daje Duch Święty.
Mat.6,33, Rzym. 14,17 BWP


Zauważ, że sprawiedliwość, pokój i radość są owocem Ducha. Zatem przede wszystkim powinniśmy szukać owocu Ducha. Ostatecznie, nawet gdybyśmy posiedli cały świat, na cóż nam się to zda, jeśli nie będziemy mieli sprawiedliwości, pokoju i radości?

We wszystkich naszych doświadczeniach mamy Tego, kto zawsze pomaga. Nie zostawia nas samych w walce z pokusą i złem, nie dopuszcza, by przygniotły nas ciężary i zmartwienia. Choć dziś jest niewidoczny dla oczu śmiertelników, uchem wiary można usłyszeć Jego głos, który mówi: Nie bój się, jestem z tobą. Jestem żywy. "Byłem umarły, lecz oto żyję na wieki wieków." (Obj.1,18) Dzieliłem z tobą twój smutek, doświadczałem twoich walk, zmierzyłem się z twoimi pokusami. Znam twoje łzy, bo sam płakałem. Znam smutki ukryte tak głęboko, że nikt o nich nie wie. Nie myśl, że jesteś skazany na opuszczenie i zgubę. Choć twój ból nie budzi oddźwięku w żadnym sercu na ziemi, patrz na mnie i żyj. "A choćby się góry poruszyły i pagórki się zachwiały, jednak moja łaska nie opuści cię, a przymierze mojego pokoju się nie zachwieje, mówi Pan, który się nad tobą lituje" (Iz.54,10). (...)
Jezus kocha nas, bo jesteśmy darem Jego Ojca i ukoronowaniem Jego dzieła. Kocha nas jako swoje dzieci. Czytelniku, On ciebie kocha. Samo niebo nie może zesłać nic większego i nic lepszego. Dlatego ufaj! "

Życie Jezusa, s.347


Co jest twoją największą troską przejawiającą się nie tylko w twoich modlitwach, ale w całym twoim życiu - zdobywanie tego, czego chcesz dla siebie, czy stawanie się tym, kim Bóg chce, byś się stał?

Być czy mieć? Odpowiedź należy do ciebie.

sobota, 20 marca 2010

Prawda i tylko prawda.

"Odpowiedział mu Jezus: Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze mnie."
Jana 14,6


Z jednej strony, ten werset jest radykalnym wyzwaniem dla relatywizmu (poglądu, iż prawda jest wyłącznie subiektywna i osobista), tak modnego we współczesnym świecie. Słowa Chrystusa brzmią jednoznacznie - nie może być mowy o czymś takim, że każdy znajduje własną drogę do Boga itd.
Jednocześnie w wersecie tym występuje inny ważny element. Otóż prawda jest Osobą. Do prawdy dochodzi się przez więź z tą Osobą. Syn Boży, który stał się człowiekiem, jest Prawdą. Zatem jeśli pragniesz poznać prawdę, musisz poznać Chrystusa.

Dlaczego poszukujemy prawdy?

"A to jest żywot wieczny, aby poznali ciebie, jedynego prawdziwego Boga i Jezusa Chrystusa, którego posłałeś."
Jana 17,3


A czy Ty Go poznałeś?

środa, 17 marca 2010

Jak ma na imię twój anioł?

I dziś, tak jak za dni apostołów, niebiańscy posłowie wzdłuż i wszerz przemierzają ziemię, niosąc pociechę zasmuconym, opiekę skruszonym, zdobywając dla Chrystusa serca ludzkie. Nie możemy widzieć ich osobiście, jednakże oni są z nami, kierując, prowadząc, chroniąc.

Niebo zostało połączone z nieba mistyczną drabiną, której podstawa mocno oparta jest na ziemi, a wierzchołek sięga tronu Nieskończonego. Aniołowie wciąż schodzą i wchodzą po tej drabinie rozświetlonej jasności, niosąc modlitwy potrzebujących i uciśnionych do Ojca w górze, a błogosławieństwo i nadzieję, odwagę i pomoc dzieciom ludzkim. Ci aniołowie światła tworzą niebiańską atmosferę wokół duszy, unosząc nas w stronę niewidzialnego i wiecznego. Nie jesteśmy w stanie dostrzec ich kształtów normalnym wzrokiem. Jedynie duchowe widzenie może nam odkryć rzeczy niebiańskie, jedynie duchowe ucho jest w stanie usłyszeć harmonię niebieskich głosów.

"Anioł Pański zakłada obóz wokół tych, którzy się go boją i ratuje ich" (Ps. 34,8) (...)
[Aniołowie] wciąż nieustannie prowadzą rozmowę z ludźmi, tak jak przyjaciel rozmawia z przyjacielem i prowadzą ich bezpiecznie w odpowiednie miejsce. Wciąz nieustannie ich słowa otuchy odnawiaja słabnącego ducha wierności, unosząc go ponad rzeczy ziemskie. (...)

Gdy grzesznicy przychodzą do Zbawiciela, aniołowie zanoszą wieść o tym do niebios. (...) O każdym naszym zwycięskim wysiłku przebicia ciemności i o szerzeniu się wiedzy o Chrystusie zaniesiona jest do nieba wiadomość. A kiedy sprawozdanie to odczytane jest przed Ojcem, radość przenika wszystkie zastępy niebios.

Zwierzchności i moce niebieskie obserwują działania wojenne tych, którzy znajdując się w wyraźnie niesprzyjających okolicznościach, starają się pozostać sługami Boga. (...) Wszyscy aniołowie niebiescy są na służbie pokornego, wiernego ludu Bożego i gdy Boża armia ziemskich pracowników śpiewa swą pieśń dziękczynienia, chóry anielskie łączą swe głowy z nimi, przyznając chwałę Bogu i Jego Synowi.

Powinniśmy rozumieć lepiej niż dotychczas posłannictwo aniołów. Dobrze jest pamiętać, że każde dziecko Boże ma współpracowników w istotach niebieskich. Niewidzialna armia światła i mocy towarzyszy tym łagodnym i pokornym, którzy wierzą i głoszą obietnice Boże. Cherubiny i serafiny, i aniołowie o wielkiej sile stoją po prawicy Bożej i są wszyscy "służebnymi duchami, posyłanymi do pełnienia służby gwoli tych, którzy maja dostąpić zbawienia." (Hebr. 1,14)

Ellen White Działalność apostołów

Photo by: czech_u

Pomyśl o tym, kiedy przyjdzie ci do głowy, że jesteś sam :)

O prawdziwej wolności.

W dziele odkupienia nie ma przymusu i nie jest stosowany żaden zewnętrzny nacisk. Wolą Ducha Bożego człowiekowi pozostawiony jest wybór, komu chce służyć. Przemiana, jaka następuje z chwilą, gdy dusza poddaje się Chrystusowi, jest najwyższym sensem wolności. Odrzucenie grzechu jest aktem dokonywanym samodzielnie. Oczywiście nie mamy sami siły wydostać się spod władzy szatana, lecz jeżeli zapragniemy wyzwolenia się z grzechu i w tej wielkiej potrzebie wzywamy na pomoc potęgę, która znajduje się poza nami i ponad nami, siły naszej duszy dostają wsparcie boskiej energii Ducha Świętego. Wypełniając tedy nakazy swojej woli, spełniamy Jego wolę.
Jedynym warunkiem uzyskania przez ludzi wolności jest ich zjednoczenie się z Chrystusem. "Prawda was wyswobodzi", a prawdą jest Chrystus. Grzech może działać jedynie poprzez osłabienie umysłu i pozbawienie duszy wolności. Poddanie się Bogu to przywrócenie własnej osobowości - prawdziwej chwały i godności człowieka. Boskie prawo, któremu podlegamy, jest to "zakon wolności" (Jak.2,12).

Życie Jezusa, s.335

poniedziałek, 15 marca 2010

"Ukryj mnie..." - myśli ze zjazdu w Lublinie

Zapisałam ze 4 strony myśli z lekcji, kazania i warsztatów, więc jest coś nowego do publikowania :)

Lekcje biblijne - R. Krok
Sprawiedliwość jest owocem Ducha.

Historia Lutra - człowieka, który szukał sprawiedliwości i usprawiedliwienia w sobie, umartwiając się i biczując.
Głos, który przemówił do niego na schodach Piłata w Rzymie: "Sprawiedliwy z wiary żyć będzie."
Niesprawiedliwi nie rodzą sprawiedliwych. Prawdziwa sprawiedliwość musi przyjść z zewnątrz.
Brak miłości do siebie samego, a co za tym idzie: nieakceptowanie siebie, autoagresja, okaleczenia, jest grzechem.
Owocem Ducha jest umiejętność sprawiedliwego oceniania samego siebie.
Tam gdzie jest Duch, nie ma miejsca na poniżanie. Wszystko, co dobrego uczynił Chrystus, zostało mi przypisane. W Chrystusie jestem sprawiedliwy.
W Duchu zaczynamy sprawiedliwie się zachowywać.
Duch Św. chroni przed fałszywą sprawiedliwością, przed chrześcijańskim lansem.
Nie osądzajcie z pozoru, ale sądźcie sprawiedliwie.

Kazanie - A. Sieja
Księga Rut, rozdział 1

Przeszłość nigdy nie gwarantuje przyszłości.
Historia rodziny izraelskiej z Betlejem ('dom chleba'), która z powodu głodu w kraju wywędrowała do pogańskiego Moabu. Mieszkali tam 10 lat, jednak po tym czasie żonie umarł mąż i dwaj synowie, pozostawiając ją samą z dwoma synowymi.
Moab miał zbliżone wierzenia do wierzeń izraelskich, ale w rzeczywistości był jeszcze gorszy niż czyste pogaństwo. Był połączeniem pogaństwa z religią wyznawców Jahwe, hybrydą skazaną na śmierć, podobnie jak ze skrzyżowania konia z osłem powstaje bezpłodny muł, który nie może przedłużyć gatunku.
Co jest większym złem niż czyste zło? Pozór zła.

I jeszcze jakby w nawiązaniu do lekcji:
Jeśli nie pielęgnujesz grzechu, a przyczepiło się do ciebie jakieś świństwo, zło, nieszczęście, nie doszukuj się tam ręki Boga. Kto zasiał kąkol na polu z pszenicą?
"To nieprzyjaciel uczynił."

Noemi - wdowa, postanowiła wrócić do Betlejem, razem z nią poszły dwie synowe, jednak jedna z nich, Orpa, zatrzymała się i zawróciła.
Dlaczego człowiek zatrzymuje się na granicy między Moabem a Judą? (oczywiście myślimy o decyzjach w wymiarze duchowym, nie o fizycznej wędrówce)
Orpa nie wiedziała, co może zyskać, ale wiedziała, co traci, dlatego wybrała Moab.
Jezus nie chce, abyś poszedł za nim i był z tego powodu nieszczęśliwy w swoim pojęciu. Nie chce, abyś był rozdarty. Łzy nie wystarczą, jeśli nie ma wyboru jednej miłości.
Nigdy nie idź tylko za głosem serca. "Podstępne jest serce, bardziej niż wszystko inne."
Rut poszła i chociaż żyła ubogo, w poniżeniu, została nagrodzona za swoją decyzję.

"Niech ci wynagrodzi Pan twój postępek i niech będzie pełna twoja odpłata od Pana, Boga izraelskiego, do którego przyszłaś, aby się schronić pod jego skrzydłami."
Rut 2,12


Podejmij właściwą decyzję. Oblicz koszty. Zobacz, co możesz zyskać, wybierając Chrystusa.

Warsztaty - A. Sieja
Konformizm

Słynna historia o kornikach, które wbrew powszechnemu myśleniu postanowiły odnaleźć lepszy świat.
Co powoduje, że ulegamy?
1. Chęć utożsamiania się z grupą - grupa akceptuje podobnych sobie i odrzuca odmiennie myślących czy wyglądających.
2. Uleganie informacyjnemu wpływowi społecznemu.
3. Strach przed odrzuceniem.
4. Brak przyjaciela. Łatwiej ulec, gdy nie masz wsparcia przyjaciela.
5. Niska samoocena.
6. Siła autorytetu.
Nie każdy autorytet jest dobrym autorytetem.

"A nie upodabniajcie się do tego świata, ale się przemieńcie przez odnowienie umysłu swego, abyście umieli rozróżnić, co jest wolą Bożą, co jest dobre, miłe i doskonałe."
Rzym.12,2

czwartek, 11 marca 2010

O miłości i posłuszeństwie.

Dzisiaj kilka myśli o miłości Bożej, posłuszeństwie i sprawiedliwości z porannego studium. To jest dla mnie niesamowite, że czytam jakby niezależnie od siebie lekcje, potem rozdział z Biblii i z Życia Jezusa i w każdym trafiam na fragmenty, które wyjaśniają siebie nawzajem :)

Miłość - na czym polega?

"Każdy, kto wierzy, iż Jezus jest Chrystusem, z Boga się narodził, a każdy, kto miłuje tego, który go zrodził, miłuje też tego, który się z niego narodził. Po tym poznajemy, iż dzieci Boże miłujemy, jeżeli Boga miłujemy i przykazania jego spełniamy. Na tym bowiem polega miłość ku Bogu, że się przestrzega przykazań jego, a przykazania jego nie są uciążliwe."
I Jana 5,1-3


Posłuszeństwo - z czego wynika?

"Człowiek, który tylko z obowiązku zachowuje przykazanie Boże, bo tego się żąda od niego, nie dozna nigdy radości posłuszeństwa i nie jest posłuszny. Jeżeli żądania Boże traktujemy jako ciężar, bo sprzeczne są z naszymi skłonnościami, wiedzmy, że życie, jakie prowadzimy, nie jest życiem chrześcijanina. Prawdziwe posłuszeństwo jest skutkiem albo wyrazem działającej w sercu mocy wypływającej z miłości do przykazań Bożych i sprawiedliwości. Istotą sprawiedliwości jest wierność wobec Zbawiciela; ona zmusza nas do prawych uczynków, gdyż tak jest sprawiedliwie, a prawość podoba się Bogu."
Przypowieści Chrystusa, s.56

Kto tego dokona?

"I obrzeże Pan, Bóg twój, twoje serce i serce twego potomstwa, abyś miłował Pana, Boga twego, z całego serca twego i z całej duszy twojej, abyś żył."
V Mojż. 30,6


Czy można lepiej zainspirować pragnienie lojalności wobec Boga niż przez rozmyślanie o niepojętej ofierze Jezusa złożonej za nas na Golgocie? Przypominanie ludziom, że powinni przestrzegać przykazań, nie ma żadnej mocy. Moc natomiast tkwi we wskazywaniu im na Chrystusa i Jego pojednawczą śmierć poniesioną za nas. Moc jest także w oznajmianiu grzesznikom, że ich grzechy mogą być przebaczone przez Jezusa, dzięki czemu mogą oni być przed Bogiem doskonali, odziani szatą sprawiedliwości Chrystusa.
Miłość Boża, a nie strach przed piekłem i potępieniem, powinna motywować nas w życiu, a nic nie skłania nas tak bardzo do miłowania Boga, jak rozmyślanie o ofierze Jezusa oraz dobrodziejstwach i obietnicach danych nam dzięki niej.

Niech skruszeni grzesznicy utkwią swe oczy w "Baranku Bożym, który gładzi grzech świata" (Jan 1,29), a widząc Go, niech doznają przemiany. Obawy grzesznika zmienią się w radość, a zwątpienie - w nadzieję. Skamieniałe serce zmięknie i napełni się wdzięcznością, pozwalając duszy unieść się na falach miłości. Chrystus stanie się w niej źródłem nieprzemijającego życia. Widząc Jezusa, męża smutku, dotkniętego bólem, obciążonego, poniżanego i wyszydzanego, pracującego dla zbawienia zgubionych, wędrującego z miasta do miasta aż do końca swej misji, przypatrując się w ogrodzie Getsemane kroplom krwawego potu na Jego czole oraz Jego konaniu w mękach na krzyżu - nie możemy pozwolić, aby nasz egoizm wziął górę nad nami. Patrząc na Jezusa powinniśmy wstydzić się naszej oziębłości, duchowej martwoty i samolubstwa. Powinniśmy chętnie stać się wszystkim lub niczym, bo tylko tak możemy pełnić służbę serca dla naszego Mistrza. Mamy cieszyć się, że niesiemy krzyż za Chrystusem, że znosimy próby, pohańbienie i prześladowanie dla Jego sprawy.

Życie Jezusa, s.316


Chciałam to jakoś zgrabniej powiązać, ale nie mogłam się za bardzo skupić ;) pozostawiam to do waszych osobistych przemyśleń :)

poniedziałek, 8 marca 2010

Nie mogli go uzdrowić.

Jest w ewangeliach opisana historia, jak Jezus z trzema uczniami powrócił z Góry Przemienienia, a w tym czasie do pozostałych uczniów przyprowadzono opętanego chłopca. Niestety nie mogli sobie poradzić z nim, a zgromadzeni tam uczeni w Piśmie i faryzeusze zaczęli szydzić i wypowiadać słowa pełne wzgardy i siejące zwątpienie w Jezusa i jego działalność. W książce Życie Jezusa jest opisane, dlaczego nie mogli uzdrowić chłopca.

Słowa Chrystusa, w których mówił o swojej śmierci, przyniosły smutek i zwątpienie, a wybór trzech uczniów, mających towarzyszyć Jezusowi w drodze na górę, wzbudził zazdrość pozostałych dziewięciu. Zamiast wzmacniać swą wiarę przez modlitwę i rozmyślania nad słowami Chrystusa, oddali się zniechęceniu i osobistym urazom. I w takim stanie duchowego mroku podjęli walkę z szatanem.


To taka zwyczajna, życiowa sytuacja. Ileż razy my, stojąc przed ważnym zadaniem, prawdziwą duchową walką, poddajemy się zwątpieniu i smutnym myślom, bo usłyszeliśmy coś, co zraniło naszą dumę, zniweczyło nasze plany i ambicje, wzbudziło zazdrość i rozpamiętywanie osobistych uraz. Otaczamy się chmurą złych myśli na własne życzenie i zamiast zwyciężać w mocy Boga, upadamy.

Aby odnieść zwycięstwo, musieliby do tej walki przystąpić w innym stanie ducha. Ich wiara wymagała wzmocnienia poprzez modlitwę, post i pokorę serc. Powinni wyzbyć się własnych ambicji i przyjąć Ducha Świętego i moc Bożą. Jedynie usilne ciągłe prośby zanoszone do Boga z wiarą, która prowadzi do całkowitego uzależnienia się od Niego, i poświęcenie się bez zastrzeżeń w pracy dla Niego mogą nam wyjednać pomoc Ducha Świętego w walce z szatanem, władcą tego świata ciemności, i upadłymi duchami na wysokościach."

Życie Jezusa, s.309


Nie możemy ani na chwilę przestać polegać na Bogu i zacząć polegać na sobie samych, swoich zdolnościach, siłach i swojej mądrości. Nie ma w nas nic, co zapewniłoby nam zwycięstwo nad naszymi słabościami i nad złem tego świata. Nasza moc pochodzi z góry. Tylko Bóg jest w stanie pokonać złego. My możemy jedynie podpiąć się do tej mocy i pozwolić, aby On kierował naszym życiem, naszymi myślami i czynami. Możemy wybrać, czy chcemy być w rękach Boga, czy Jego przeciwnika.

czwartek, 4 marca 2010

O prawdziwej religii.

Trochę długi cytat, ale bardzo ważny.

Wśród naśladowców naszego Pana i dziś tak, jak dawniej, szerzy się subtelny, zwodniczy grzech. Jakże często nasza służba dla Chrystusa i nasze kontakty z innymi kryją utajone pragnienie wywyższenia samych siebie! Jakże gotowa jest dusza na pochwały i jak pragnie ludzkiego uznania! Egoizm i pragnienie łatwiejszej drogi niż ta, którą Bóg przeznaczył, prowadzą do tego, że ludzkie teorie i zwyczaje zaczynają zastępować zrządzenia Boga. Nawet swoim uczniom Chrystus nie szczędził napomnienia: "Strzeżcie się kwasu faryzeuszów!"
Religia Chrystusa jest oddaniem samego siebie. Gorliwość dla chwały Bożej zaszczepia Duch Święty, i tylko efektywna praca Ducha może to uczynić. Tylko moc Boga może nas wyzwolić od egoizmu i obłudy. Taka zmiana jest oznaką Jego działania. Jeżeli wiara, którą przyjmujemy, usuwa egoizm i pychę, prowadząc nas do szukania chwały Bożej, a nie naszej własnej, możemy być pewni, że wszystko jest we właściwym porządku.
"Ojcze, uwielbij imię swoje!" (Jan 12,28) - było podstawą życia Chrystusa, a jeżeli idziemy za Nim, musimy również przyjąć to jako myśl przewodnią naszego życia. Chrystus rozkazuje nam "tak postępować, jak On postępował".
"A z tego wiemy, że go znamy, jeśli przykazania Jego zachowujemy." (I Jana 2,6.3).

Życie Jezusa, s.294

Wstrzemięźliwość.

"Czy wiecie, że zawodnicy na stadionie wszyscy biegną, a tylko jeden zdobywa nagrodę? Tak biegnijcie, abyście nagrodę zdobyli.
A każdy zawodnik od wszystkiego się wstrzymuje, tamci wprawdzie, aby znikomy zdobyć wieniec, my zaś nieznikomy.
Ja tedy tak biegnę, nie jakby na oślep, tak walczę, nie jakbym w próżnię uderzał; ale umartwiam moje ciało i ujarzmiam, bym przypadkiem, będąc zwiastunem dla innych, sam nie był odrzucony."
I Kor 9,24-27


Do synonimów wstrzemięźliwości zaliczyć można samodyscyplinę, siłę umysłu i siłę woli. Jeśli nie panujemy nad sobą - naszymi uczuciami, pragnieniami, skłonnościami - to będą one panować nad nami. Zatem albo posiądziemy wstrzemięźliwość dzięki łasce i mocy Ducha Świętego, albo będziemy pod panowaniem kogoś lub czegoś innego.

Ten element owocu Ducha oznacza znacznie więcej, niż powstrzymywanie chrześcijan przed czynieniem tego, co zakazane, i obejmuje także uzdolnienie nas do robienia tego, co dobre. Choć mamy chęci, nie mamy mocy. Sposób na zwycięstwo znajdujemy przez wiarę w Jezusa. Powierzamy siebie Chrystusowi, przyjmujemy Jego sprawiedliwość i nie jesteśmy już potępieni. Poddajemy Mu się, wybierając postępowanie według Ducha, kierując się Jego wolą i przyjmując Jego obietnice zwycięstwa. Kluczem jest trzymanie się obietnic - to z nich płynie moc. Nie możemy zwyciężyć o własnych siłach. Musimy dokonać świadomego wyboru, by zwyciężyć w Jego imieniu. Musimy wybierać i przyjmować Jego zwycięstwo dzień po dniu, dokonując wyborów i stając po jednej z dwóch stron wielkiego boju.

Jak wzrastać we wstrzemięźliwości?

Ten temat rozwija fragment z Listu do Kolosan 3,1-10. Są tam takie myśli, jak:

-tego, co w górze szukajcie, o tym, co w górze myślcie;
-umartwianie ziemskich skłonności: wszeteczeństwo, nieczystość, namiętność, zła pożądliwość, chciwość;
-odrzucenie: gniewu, zapalczywości, złości, bluźnierstwa, nieprzyzwoitych słów;
-nie okłamywanie siebie nawzajem;
-przyobleczenie nowego człowieka, który się odnawia na obraz Boży.

Każdą umiejętność trzeba ćwiczyć. Wstrzemięźliwości nie wyrabia się w ciągu jednego dnia. Uczymy się jej metodą prób i błędów, sukcesów i porażek, starając się ją praktykować dzień po dniu.
Nie doprowadzaj lekkomyślnie do sytuacji, w których twoja słabość będzie poddawana próbie, a trudne do opanowania skłonności zostaną wystawione na ataki pokus. Musimy unikać nawet pozorów zła (zob. I Tes.5,22 BT).

Do przemyślenia:

*Jakie ciężary utrudniają ci bieg?
* W jakich sferach twojego życia brakuje ci opanowania? Dlaczego czasami łatwiej odnieść zwycięstwo nad apetytem niż nad duchem rozgoryczenia i rozżalenia?
*W jaki sposób samokontrola może stać się narzędziem fanatyzmu? Czy wstrzemięźliwość i samokontrola zawsze są bezwzględnie dobre?

środa, 3 marca 2010

O wygrywaniu.

Czytając, jak przeważnie rano, książkę z anegdotami, natrafiłam na taką oto historię.

Podczas trwania Igrzysk Olimpijskich Diogenes zauważył na jednej z ateńskich ulic tłum kibiców wiwatujących na cześć zwycięzcy w biegu długodystansowym.
- Powiedz mi, proszę - powiedział podchodząc do tryumfatora - czy zwyciężony był gorszy od ciebie?
- Cóż za głupie pytanie - odpowiedział zagadnięty. - Oczywiście, że gorszy. Przecież przegrał.
- No to z czego, głupcze, tak bardzo się cieszysz, jeśli pokonałeś gorszego od siebie? - ostudził go filozof.


Wywołała ona szereg rozmyślań na temat wygrywania, rywalizacji itd. Tak ostatnio na czasie u mnie. Wiecie, można dużo wiedzieć teoretycznie o tym, żeby nie wynosić się ponad innych, że ostatni będą pierwszymi, że Bóg pysznym się sprzeciwia, a pokornym łaskę daje, ale jeśli nie zrozumiemy tego osobiście i nie zastosujemy w życiu, nic to nam nie pomoże.
Dzisiaj zrozumiałam z powyższej historii, że rywalizacja jest rzeczą ludzką, standardem tego świata. Zwycięstwo jednego zależy od przegranej drugiego i właściwie nie ma zwycięstwa bez ofiar. Zawsze będzie ktoś mniej lub bardziej poszkodowany. Ponadto rozumując jak Diogenes, jaka jest satysfakcja z pokonania kogoś gorszego, skoro było wiadomo, że nie miał szans? Dla udowodnienia sobie swojej wyższości, leczenia kompleksów? Czy nie jest to, jak to dobitnie stwierdził filozof, oznaką głupoty?
Boży standard jest zupełnie inny. Podobnie jak w maratonie, zwycięzcą nie jest ten, kto dobiegnie pierwszy, ale ten, kto bieg ukończy. Zatem zwyciężyć może każdy i nie ma lepszych ani gorszych w tym biegu. Aby to zrozumieć, Bóg ustanowił kościół i małżeństwo; chciał nauczyć nas, że zwycięstwo nie może być kosztem drugiej strony, ale sumą ustępstw obu stron.
Czytamy jednak w Biblii, że cały czas toczy się walka. Kto w takim razie jest naszym prawdziwym przeciwnikiem, jeżeli ustaliliśmy, że nie są to inni ludzie? Wiemy o najgroźniejszym przeciwniku, który krąży jak ryczący lew. Jednak czy uświadamiamy sobie, że równie potężnym przeciwnikiem jesteśmy my sami? Czy nie musimy każdego dnia staczać walki z naszymi myślami, które prowadzą nas do złych czynów; z naszym językiem, który wypowiada złe słowa; z naszymi emocjami, które sterują nami i miotają we wszystkie strony; z naszym ciałem, które jest leniwe, podatne na choroby, obolałe i nieposłuszne?
Lekceważenie przeciwnika jest poważnym niedopatrzeniem. Czy czasem nie upatrujemy przeciwnika tam, gdzie go nie ma, czyli w innych ludziach, a nie zauważamy rzeczywistego zagrożenia?

Apostoł Paweł napisał dobitne słowa i przedstawił w nich Boży standard wygrywania:

"I nie czyńcie nic z kłótliwości ani przez wzgląd na próżną chwałę, lecz w pokorze uważajcie jedni drugich za wyższych od siebie."
Fil.2,3




Bóg uczynił ludzi jak puzzle o różnych kształtach i kolorach, aby razem tworzyły piękną układankę. Jeden puzzle nie może być całą układanką. Każdy pojedynczy element jest potrzebny ze swoją odrębnością, aby dopełniać pozostałe. Naszym zadaniem nie jest wyszukiwanie u innych i zazdroszczenie im tego, czego sami nie mamy albo chwalenie się tym, co mamy, ale trwanie w układance i tworzenie pięknego obrazu, który został na nas namalowany. A trwanie jest możliwe dzięki uznaniu różnic i dopasowaniu we właściwym miejscu przez Kogoś mądrzejszego od nas.

Życzę wam dobrych zwycięstw i znalezienia swojego miejsca w Bożej układance.

wtorek, 2 marca 2010

Myśli.

Przedwczoraj znalazłam taki cytat w opisie koleżanki:

"Nasze życie jest takim, jakim uczyniły je nasze myśli."

To nie do wiary, jak można sobie spaprać życie różnymi złymi i głupimi myślami, samooskarżaniem, użalaniem się, zazdrością, gniewem, niezadowoleniem ze wszystkiego. Nawet jeśli wczoraj zostałeś obdarowany workiem błogosławieństw, nie pamiętasz o tym, tylko grzebiesz w swoim czarnym worku z brudami, narzekając, czemu nie ma w nim tego, czego jeszcze nie masz. Nie zauważasz, jak sam stajesz się brudny. Dziwisz się, że ludzie cię unikają, że nie chcą się zbliżać. W końcu uświadamiasz sobie, że sam do tego doprowadziłeś, myśląc intensywnie o tym, jaki jesteś zły i brudny. Nienawidzisz takiego siebie i wszystkich, którzy ci to wytykają... Ale nie potrafisz się tego pozbyć...
A przecież to takie proste. Wystarczy porzucić czarny worek i dać się oczyścić przez Boga. I już nigdy nie wracać do tego, co było. No bo do czego tu wracać?

W takim razie o czym mamy myśleć?

"Wreszcie, bracia, myślcie tylko o tym, co prawdziwe, co poczciwe, co sprawiedliwe, co czyste, co miłe, co chwalebne, co jest cnotą i godne pochwały.
A pokój Boży, który przewyższa wszelki rozum, strzec będzie serc waszych i myśli waszych w Chrystusie Jezusie."
Fil.4, 8.7


Życzę wam (i sobie) myśli o pokoju i o nadziei w Jezusie, który najlepiej wie, co nam potrzeba.

poniedziałek, 1 marca 2010

O właściwym studiowaniu Pisma Swiętego

Renia miała rację, opowiadając historię dla dzieci: pewnych rzeczy nikt za nas nie zrobi...

"Słowo Boże podtrzymuje życie duszy w taki sam sposób, jak pokarm podtrzymuje życie fizyczne. Życie jest dane przez Boga każdemu osobno i dlatego musimy indywidualnie przyjmować słowo, tak jak przyjmujemy pokarm. Nie możemy tego czynić za pośrednictwem niczyjego innego umysłu. Powinniśmy uważnie studiować Biblię, prosząc Boga o wsparcie Ducha Świętego, które pozwoli nam zrozumieć Jego słowa. Po przeczytaniu każdego wiersza powinniśmy skupić nasz umysł nad zbadaniem jego treści - myśli, którą Bóg zamierza nam przekazać. Musimy rozważać tę myśl, aż stanie się naszą własną, i poznamy, co mówi Pan."

Życie Jezusa, s.278


I jeszcze jeden. Mocne? Mocne.

"Wszyscy, którzy Go przyjmują, dzielą Jego naturę i otrzymują cechy Jego charakteru. Wymaga to wyrzeczenia się dotychczasowych ambicji, a także bezwarunkowego poddania się Jezusowi. Zostali bowiem powołani do samopoświęcenia, do pokory i łagodności serca. Iść muszą wąską ścieżką, którą szedł Człowiek Golgoty, jeżeli chcą uczestniczyć w darze życia i chwale niebios."

Życie Jezusa, s.279
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...