poniedziałek, 29 marca 2010

Wierzyć to znaczy chodzić po wodzie.

Historia, która jakiś czas temu mnie szczególnie zastanowiła i która zachęciła mnie do głębszego studiowania, jest historią przejścia Izraelitów przez Morze Czerwone.

Można ją przeczytać w 14 rozdziale II Księgi Mojżeszowej. Ale właściwie ta historia zaczyna się już wcześniej, bo w rozdziale 13. Właśnie w wersetach 17-22 tegoż rozdziału znajduje się wprowadzenie do tej manifestacji Bożej mocy, która została opisana w rozdziale 14.
Plan Boży został dokładnie wyjaśniony. Bóg prowadził naród droga okrężną przez pustynię ku Morzu Czerwonemu, omijając ziemię Filistynów. Przewidział, że naród nie będzie jeszcze gotowy do walki i może zawrócić do Egiptu. Ponadto wprowadził symbol stałej swojej obecności w postaci słupa obłoku w dzień i słupa ognia w nocy, „żeby mogli iść dniem i nocą.” (w. 21).

Ellen White pisze w I tomie „Ze skarbnicy świadectw” :

„Bóg w swej Opatrzności przywiódł dzieci Izraela na górę warowną – przed nimi Morze Czerwone – ażeby ich wyswobodzić i na zawsze uwolnić od nieprzyjaciół. Mógł uratować ich w inny sposób, ale wybrał tę drogę, by wypróbować ich wiarę i wzmocnić zaufanie, jakie byli Mu winni.”


I teraz, z początkiem rozdziału 14, rozpoczyna się właściwa akcja. Pan nastraja faraona i Egipcjan, żeby wykonali Jego plan.

„Wtedy Ja uczynię jak głaz serce faraona i sprawię, że ruszy on w pościg (za wami). A wówczas Ja z całą moją potęgą przeciwstawię się siłom faraona i będą zmuszeni Egipcjanie uznać, że Ja jestem Jahwe. I tak Izraelici uczynili.” (w.4, BWP)



Egipcjanie zaczęli ścigać Izraelitów, aż ci znaleźli się nad brzegiem Morza Czerwonego, w pułapce bez wyjścia. Ale jak się okazało, to nie morze było najtrudniejszą przeszkodą, ani nawet Egipcjanie. Największą przeszkodą stał się strach i narzekanie. I omal nie zablokowało to Bożego ratunku dla Izraela.

W tym miejscu chciałabym się zatrzymać, zanim dojdę do finału historii. Jak myślisz, co by się stało, gdyby naród izraelski pozostał w swoim strachu, nadal stałby nad morzem i narzekał na Mojżesza, że przywiódłby ich na pewną śmierć? Tak. Nic by się nie wydarzyło. Egipcjanie dopędziliby ich i zabili co do jednego. Nie byłoby żadnej manifestacji, żadnego rozdzielenia morza. Po co, skoro woleli umrzeć. Przecież Bóg nie zmusiłby ich do przejścia przez rozdzielone morze.
Ratunek pojawił się, gdy Izraelici okazali wiarę i posłuszeństwo Bogu. Najpierw Bóg w cudowny sposób oddzielił ich obłokiem od Egipcjan, a potem przygotował dla nich drogę przez morze.

„Gdyby zawrócili, kiedy Mojżesz nakazał iść naprzód, gdyby nie ciągnęli w kierunku Morza Czerwonego, Bóg nigdy by nie utorował im drogi. Wędrując prosto ku wodzie wykazali wiarę w Słowo Boże głoszone przez Mojżesza. Robili wszystko, co leżało w ich mocy, a potem Wszechpotężny Izraela wykonał Swoją część pracy: rozdzielił wody, żeby stworzyć przejście dla nich.”


***
Tak, zrozumiałam to. Największą przeszkodą dla Boga nie są okoliczności, ale my sami. Kiedy nie chcemy Mu wierzyć, a raczej wolimy się bać i narzekać, Bóg nie może wykonać swojego planu.

„Głos Pański, nakazujący Jego wiernym iść naprzód, często do ostateczności poddaje próbie ich wiarę. Jeżeli z posłuszeństwem Bogu zwlekali tak długo, czekając aż wszystkie niepewności i ciernie zostaną z ich świadomości usunięte i nie będzie już więcej ryzyka, pomyłki czy porażki, to nigdy nie pójdą naprzód. Ten kto myśli, że dla niego nie jest możliwe zaufać woli Bożej i nie zawierzyć Jego obietnicom, zanim wszystko co przed nim leży nie stanie się jasne i wyrównane, nigdy nie złoży swego życia w ręce Boga. Wiara – to nie pewność wiedzy: wiara jest „podstawą tego, czego dopiero oczekujemy, jest silnym dowodem na to, czego nie widzimy.” (Hebr.11, 1).” (s.316)


I jeszcze jeden cytat uzupełniający z I tomu „Ze skarbnicy świadectw”:

„Są czasy, w których życie chrześcijanina wydaje się pełne niebezpieczeństwa, obowiązki zaś jego trudne do wypełnienia. Wyobraźnia rysuje obraz nadciągającej zagłady, niewolę lub śmierć widzi za sobą, a jednak głos Boży, słyszany ponad wszystkie głosy zniechęcenia, wyraźnie mówi: „Idź naprzód!” Powinniśmy usłuchać tego rozkazu bez względu na to, jak się wydarzenia układają. Nawet i wtedy, kiedy nie jesteśmy w stanie przeniknąć ciemności, mamy iść za Nim, choćbyśmy czuli chłód fal pod stopami.” (s.315)


*
Znalazłam też na kazaniu jeszcze jedną wspaniałą obietnicę:

„Jeśli we mnie trwać będziecie i słowa moje w was trwać będą,
proście o cokolwiek byście chcieli, stanie się wam.” (Jan 15, 7).


To niesamowite. Wszystko, o co poprosimy, jest dostępne dla nas, jeśli trwamy w Nim, a On w nas.
*
Ale zastanowił mnie jeden tekst, który pokazała mi Ola, z 14 rozdziału Księgi Ezechiela, w którym Bóg zapowiada karę dla tych, którzy przychodzą do Niego po radę, a oddają się bałwochwalstwu. Czy czasem ze mną nie jest tak, że przychodzę pytać Pana o radę, a tkwię w jakiejś rzeczy, która jest bałwochwalstwem, czy coś nie jest dla mnie ważniejsze od Boga? Co jeszcze muszę w sobie oczyścić, żeby stanąć przed Nim i prosić o Jego wyrocznię?
*
Może właśnie teraz, tak jak Izrael, stoję przed wodami Morza Czerwonego. Czy mam na tyle odwagi, by blokować Boga moim strachem i sama się ratować? Może teraz jest czas utopić strach w wodach i iść naprzód w nieznane ...

Brak komentarzy:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...