niedziela, 30 maja 2010

O prawdziwym poddaniu.



I może jeszcze coś o poddaniu. Dla mnie te myśli były naprawdę odkrywcze, zwłaszcza ostatnie.

Poddanie i wiara są ściśle ze sobą związane. Tylko wtedy, gdy ufamy Bogu i poddajemy Mu samych siebie, polegamy na Nim zamiast na sobie. Przez poddanie się Bogu, pozwalamy Mu na kontrolowanie naszego życia. A wtedy On może według upodobania sprawić w nas chcenie i wykonanie.

Pracowanie nad porzuceniem grzechów może uniemożliwić nam rezygnację z polegania na sobie.

Dla diabła nie stanowi żadnej różnicy to, czy człowiek jest zgubiony wewnątrz Kościoła czy poza Kościołem. I jedną z dróg okrężnych, jakimi prowadzi nas w naszym życiu, jest powstrzymywanie nas od prawdziwego poddania się przez skłanianie nas do rozprawienia się z naszymi grzechami i podejmowanie usilnych starań, aby prowadzić dobre życie.
Pracowanie nad porzuceniem grzechów jest ślepą uliczką niezależnie od tego, czy jesteś silnym, czy słabym człowiekiem. Jeżeli jesteś silny, to twoje dobre zachowanie może stać się barierą między Tobą a Zbawicielem. Jeżeli jesteś słaby, to możesz tak się zniechęcić i tak być przytłoczonym swoimi niepowodzeniami, że całkowicie poddasz się rezygnacji.

"Nie powinniśmy wpatrywać się w samych siebie. Im więcej zastanawiamy się nad naszymi niedoskonałościami, tym mniej mamy siły, aby je pokonać."
E. White


Prawdopodobnie jedną z najtrudniejszych prawd do przyjęcia w kwestii poddania się jest to, że nie możemy tego dokonać sami.
Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się, jak uporać się z jakimś grzechem w swoim życiu, a ktoś mówił ci, że wszystko co musisz uczynić, to po prostu porzucić ten grzech? Dlatego próbujesz go porzucić. Wypowiadasz określone słowa: "Zrywam z moją nieuczciwością" albo: "Porzucam moje złe myśli". Modlisz się tymi słowami. Zauważasz jednak, ze nieuczciwość i złe myśli wciąż są w twoim życiu.

"Bywa tak, że usta mówią o ubóstwie ducha, a serce się do tego nie przyznaje. Możemy opowiadać Bogu o naszej nikczemności i nędzy, a serce pełne pychy i zarozumiałości chełpić się będzie swą jakoby wielką pokorą i sprawiedliwością. Prawdziwe rozpoznanie własnego ja można uzyskać tylko w jeden sposób: trzeba spoglądać na Chrystusa."

E. White "Przypowieści Chrystusa"


Pismo Święte przyrównuje doświadczenie poddania do ukrzyżowania.

Nikt nie potrafi ukrzyżować sam siebie ani sprawić u siebie poddania. Musi to uczynić dla nas ktoś inny.

Gdy dokonamy wyboru i zdecydujemy się na codzienne spędzanie czasu na wpatrywaniu się w Chrystusa, gdy zaprosimy Go do wykonania Jego dzieła w naszym życiu, wtedy Chrystus będzie nas prowadził krok po kroku do poddania się. Poddanie się jest możliwe tylko wtedy, gdy Jezus doprowadzi nas do tego.

Poddanie woli jest poddaniem mocy wyboru, ale korzystamy z mocy wyboru, aby poddać naszą wolę. W poddaniu rezygnujemy z mocy wyboru w kwestii naszego zachowania, ale zachowujemy moc wyboru w kwestii utrzymywania więzi.

Jedynym zamierzonym wysiłkiem w życiu chrześcijanina jest poszukiwanie Boga. Spontaniczny wysiłek względem innych spraw będzie tego następstwem.

Wzrastający chrześcijanie doświadczają zmiennego poddania. Czasami polegają na Bogu, czasami polegają na sobie.

Jeżeli ten, kto codziennie ma społeczność z Bogiem, zbacza z drogi, jeżeli na moment odwróci wzrok i nie wpatruje się gorliwie w Jezusa, to dzieje się tak nie dlatego, że grzeszy rozmyślnie, z premedytacją, bo gdy widzi swój błąd, ponownie zwraca swój wzrok na Jezusa, a to, że zgrzeszył nie czyni go mniej drogim dla serca Bożego.
E. White

O wierze i zaufaniu.



Kolejne rozdziały książki i kolejne ciekawe myśli.

Najlepszą definicją wiary jest ufność. Wiara to poleganie na kimś innym.

"Wiara zawiera nie tylko przekonanie, ale i zaufanie".
E. White "Wybrane poselstwa"


Jednak zaufanie pokładane w Bogu nie jest skokiem w ciemność. Zbawca daje nam wystarczająco dużo dowodów, na których możemy oprzeć nasze zaufanie do Niego.
Aby komuś zaufać, muszą być spełnione tylko dwa warunki. Po pierwsze, musisz znaleźć kogoś, kto jest godny zaufania. Po drugie, musisz poznać tę osobę.

Poznanie Boga powoduje zaufanie do Niego. Jeżeli Go nie znasz, nie będziesz Mu ufał. Jeżeli nie ufasz Bogu, dajesz tym dowód, że Go nie znasz.


"Staczaj dobry bój wiary" (I Tm 6,12) W jaki sposób toczymy dobry bój wiary? Podejmując konieczny wysiłek, mający na celu poznanie Boga tak, abyśmy Mu zaufali.

Pozytywne myślenie nie powoduje prawdziwej wiary, ale wiara zrodzi pozytywne myślenie.


We współczesnym świecie i w Kościele popularna jest pseudo-wiara, która wcale nie jest wiarą, lecz pozytywnym myśleniem. Według jej zwolenników wiara to przeświadczenie, że jeśli czegoś pragniesz, to się to stanie; że jeśli znajdziesz w Piśmie Świętym cokolwiek, co wygląda na obietnicę, to możesz uznać, że ta obietnica spełni się w twoim przypadku. Jednak Pismo Święte nie mówi, że każda obietnica jest przeznaczona dla nas w tym czasie i w takich okolicznościach. Człowiek mający prawdziwą wiarę wciąż ufa Bogu, nawet jeśli sprawy nie układają się po jego myśli.
Obietnice duchowe, tzn. dotyczące przebaczenia grzechu, daru Ducha Świętego lub mocy do wykonania Bożego dzieła, są zawsze dostępne. Jednak obietnice dotyczące błogosławieństw doczesnych, nawet naszego życia, czasami są spełniane, a czasami ich spełnienie zostaje wstrzymane, w zależności od tego, co jest najlepsze w Bożej ocenie danej sytuacji.

sobota, 29 maja 2010

O grzechu i grzesznej naturze człowieka.



Parę dni temu miałam dyskusję z kolegą na temat grzesznej ludzkiej natury. Powodem dyskusji była sytuacja z pijanym profesorem, któremu pomagałam wstać. Wyraziłam wtedy oburzenie, jak osoba na takim stanowisku może się tak zachowywać. On stwierdził, że ludzie są z natury źli, postępują według własnych pożądliwości, które ich upadlają i tylko interwencja Boga może to zmienić.
Zaczęłam się zastanawiać nad tym tokiem rozumowania, jego i swoim, bo może faktycznie dziwienie się i oburzanie na zachowanie pijaka jest nie na miejscu, bo skoro człowiek jest z natury zły, to jak ma inaczej postępować? A może takie postawienie sprawy to przykład fatalizmu i pogodzenie się ze złem, zamiast podjęcia wysiłków na rzecz zauważania i pielęgnowania dobra?

Dyskutować można by pewnie na różne sposoby, skłoniło mnie to do poszukiwania wiedzy na temat istoty grzechu. Temat grzechu rozjaśnił mi kolejny dział książki "95 tez". Niestety, niekwestionowaną prawdą jest, że urodziliśmy się grzeszni. Nasz problem grzechu rozpoczął się w momencie narodzenia, ponieważ urodziliśmy się w oddzieleniu od Boga. Nawet małe dziecko jest już egoistą, ponieważ koncentruje wszystkich dookoła na własnych potrzebach.

Nasze dotychczasowe studium na temat sprawiedliwości można podsumować następująco: sprawiedliwość rodzi się przez więź z Jezusem. Sprawiedliwość nie opiera się na postępowaniu. Jeżeli jest to prawdą, to także grzech musimy zdefiniować jako coś więcej niż tylko kwestię zachowania. Jesteśmy grzeszni z urodzenia. Jesteśmy grzeszni z natury. To nasza natura jest zła. Nasze złe uczynki są tylko tego rezultatem. (...)
Jeżeli nasz problem grzechu sięga głębiej niż sfera czynienia złych rzeczy, ponieważ jesteśmy grzeszni z natury od momentu urodzenia na tym grzesznym świecie, to odpowiedź na problem grzechu musi leżeć głębiej niż w sferze zachowań. Bóg proponuje nam rozpoczęcie wszystkiego od nowa. Oferuje nam nowonarodzenie, którego wynikiem jest całkiem nowa natura.
s.40.41


Dobrą nowiną jest to, że chociaż jesteśmy grzesznikami z urodzenia, Bóg nie czyni nas odpowiedzialnymi za nasz stan, zanim nie otrzymamy odpowiedniego światła i nie mamy możliwości okazania skruchy. Czyni natomiast wszystko, "aby umożliwić każdemu człowiekowi znalezienie się w Jego królestwie. Rozwiązanie dla problemu grzesznej natury, grzesznej przeszłości i obecnego grzeszenia jest możliwe dzięki Jego łasce."

Grzeszymy, ponieważ jesteśmy grzeszni. Nie dlatego jesteśmy grzeszni, że grzeszymy.


Na zajęciach grupa studentów medycyny miała dokonać oględzin zwłok. Zgromadzili się więc w pokoju, gdzie leżały zwłoki i dyskutowali nad problemem, jaki przed nimi postawiono.
-On wygląda okropnie blado - powiedział pierwszy student.
-On po prostu leży i nic nie robi - dodał drugi.
-Jestem pewien, że nie ćwiczy wystarczająco intensywnie, aby być zdrowym - zauważył trzeci.
-Myślę, że na początek powinniśmy pomóc mu wstać i pochodzić trochę, aby pobudzić jego krążenie - zakończył czwarty.
Tak więc starali się go przekonać, aby zaczął się poruszać, ale on tylko leżał na stole, zimny i spokojny, nie zwracając uwagi na to, co studenci mówili i robili.


Duchowo wszyscy rodzimy się martwi. Grzeszne czyny popełnione przez grzesznych ludzi są tylko następstwem tego stanu, a nie jego przyczyną.
Nie chcę przez to powiedzieć, że grzeszenie nie jest grzeszne! Twierdzę jednak, że grzeszenie nie jest tym, co czyni nas grzesznymi. Gdybyś mógł w tej chwili zaprzestać wszelkich grzesznych zachowań, czy przez to stałbyś się sprawiedliwym? Nie, byłbyś tylko osobą, która dobrze postępuje.
Osoba o silnej woli może jest w stanie kontrolować swoje postępowanie, lecz nawet najsilniejsza osoba nie może zmienić swojego grzesznego stanu. Wynikiem jakiejkolwiek zewnętrznej zmiany, której możemy dokonać bez Chrystusa, może być tylko wyniesienie naszej własnej chwały na sam szczyt i zniweczenie chwały należnej Bogu. I tak skończymy jeszcze dalej od życia w Chrystusie, które jest nam oferowane dzięki więzi i wspólnocie z Nim. Wielbienie nas samych zamiast Boga jest przyczyną wszystkich naszych grzechów.

Usprawiedliwienie z wiary jest Bożym dziełem polegającym na zniweczeniu chwały ludzkiej i czynieniu dla człowieka tego, czego własnymi siłami uczynić nie potrafi.

E. White "Testimonies to ministers", s.456


Grzech (liczba pojedyncza), czyli życie w oddzieleniu od Boga powoduje grzechy, czyli czynienie złych rzeczy.

Popatrzmy na życie Salomona. Gdy rozpoczynał swoje panowanie, bez wątpienia jego serce było szczerze oddane bogu. Jednak z biegiem lat nastąpiła zmiana.

"Gdy się zaś Salomon zestarzał, jego żony odwróciły jego serce do innych bogów, tak że jego serce nie było szczere wobec Pana, Boga jego, jak serce Dawida, jego ojca."
I Krl 11,4


Co się stało z Salomonem? Czy zaczął źle czynić i trwał w grzechach, aż jego serce przestało być szczere? Nie, było dokładnie na odwrót. Opis jego upadku znajdujemy w następujących słowach:

Wszystkie grzechy i nadużycia Salomona miały swój początek w jego wielkim błedzie, którym było zaprzestanie polegania na Bogu w kwestii mądrości i to, że przestał w pokorze chodzić przed Bogiem.

E. White, The Seventh-day Adventist Bible Commentary, t. II, s.1031


Gdzie wobec tego znaleźć rozwiązanie?

Gdy zgodnie z naszym przywilejem poznania Boga poznamy Go wreszcie, życie nasze stanie się pasmem nieustannego posłuszeństwa.

E. White, Życie Jezusa, s.480

Jeżeli nawet codziennie staramy się poznać Boga, to możemy nie znać Go jeszcze w takim stopniu, w jakim przewiduje to nasz przywilej. Może się zdarzyć, że na moment odwrócimy wzrok od Jezusa. Czasami możemy przestać polegać na Bogu i znowu polegać na sobie. A gdy tak zrobimy, to upadniemy. Gdy jednak nie przestajemy dążyć do poznania Boga, On doprowadzi nas do momentu zaufania Mu w każdym czasie, a wtedy nasze zachowanie także będzie właściwe.

____________________________________________
opracowano na podstawie książki "95 tez o usprawiedliwieniu z wiary" Morrisa Vendena, s.39-50

95 tez o usprawiedliwieniu z wiary - Sprawiedliwość.



Kiedy przyjeżdżam do domu, zawsze trafiam na jakieś nowości z wydawnictwa ;) Kolejną książką, która ostatnio wpadła w moje ręce, jest 95 tez o usprawiedliwieniu z wiary Morrisa Vendena.

Autor, z całym szacunkiem dla Lutra, nawiązał do jego słynnych 95 tez i zajął się nauką o usprawiedliwieniu. Znakomicie przedstawił fundamentalne prawdy Pisma Świętego, dzięki którym czytelnicy nauczą się jeszcze bardziej ufać Jezusowi Chrystusowi, zarówno w kwestii przebaczenia, jak i mocy. Ta książka naprawdę działa!


Już po przeglądnięciu spisu 95 tez na początku książki poczułam ogromną chęć przeczytania. Zachęciła mnie jeszcze mama, która na razie sama ją czyta i znajomy, który powiedział, że ta książka zmieniła jego spojrzenie na zasadnicze kwestie życia chrześcijańskiego. Sama dopiero zaczynam, ale już znalazłam kilka myśli, którymi chciałabym się z wami podzielić.

Pierwszym działem książki jest temat sprawiedliwości i tutaj znalazłam następujące myśli:

1. Chrześcijanin czyni to, co prawe, ponieważ jest chrześcijaninem, nigdy po to, aby nim być (Jan 15,5).

Czym jest chrześcijaństwo? Czy oparte jest głównie na ludzkich zachowaniach? Czy też przede wszystkim opiera się na więzi? Oto zasadnicza kwestia w zrozumieniu i doświadczeniu zbawienia przez wiarę w Chrystusa. Chrześcijaństwo to kwestia poznania Chrystusa. A zachowanie, które odróżnia chrześcijanina od niechrześcijanina, jest wynikiem więzi, jaką mamy w Chrystusie dzięki wierze. Nigdy odwrotnie!
s.20


2. Sprawiedliwość to Jezus. Nie mamy sprawiedliwości poza Jezusem (Rz. 1,16-17).

Sprawiedliwość nie jest czymś, co możemy otrzymać lub zachować niezależnie od Jezusa. Dlatego najlepiej zdefiniować sprawiedliwość jako Osobę. Jak długo mamy Jezusa, tak długo mamy sprawiedliwość. Bez Niego nie mamy żadnej nadziei na sprawiedliwość.
S. 22


Tak samo jest z Prawem Bożym. Możemy podziwiać jego zasady i możemy zgadzać się z jego nakazami. Zanim jednak możemy je w pełni ocenić i przyjąć, musimy zobaczyć, jak wygląda ukształtowane z niego życie - życie Jezusa Chrystusa. Gdy Go widzimy, nasze serca zostają pozyskane. A gdy przyjmujemy Jezusa Chrystusa, przyjmujemy również Jego sprawiedliwość.
S.24


3. Jedynym sposobem poszukiwania sprawiedliwości jest poszukiwanie Jezusa (Rz. 4,4-5).

4. Chrześcijaństwo i zbawienie opierają się nie na tym, co czynimy, ale na tym kogo znamy (Rz.3,28).

5. Czynienie dobra przez nieczynienie zła nie jest czynieniem dobra. Być dobrym przez nieczynienie zła nie jest dowodem, że jest się dobrym (Mt 23, 27-28).

Są tacy, którzy wyznają, iż służą Bogu, chociaż polegają na własnych wysiłkach w wypełnianiu jego prawa, aby ukształtować właściwy charakter i zapewnić sobie zbawienie. Ich serca nie są poruszone żadnym głębokim poczuciem miłości Chrystusa, ale starają się wypełniać obowiązki życia chrześcijańskiego, które według nich wymagane są przez Boga, aby mogli dostać się do nieba. Taka religia nie jest nic warta.

E. White "Pokój, za którym tęsknisz", s.36



6. Sprawiedliwość uczyni cię moralnym, ale moralność nie uczyni cię sprawiedliwym (Mt 5,20).

7. Nasze dobre czyny nie powodują, że jesteśmy zbawieni. Nasze złe czyny nie powodują, że jesteśmy zgubieni (Rz.3,20).

Nasza uwaga nie może się skupiać na naszych uczynkach - ani dobrych, ani złych. W poszukiwaniu zbawienia mamy koncentrować się na Jezusie, a przez przypatrywanie się Mu zostaniemy przemienieni na Jego podobieństwo. Jeśli koncentrujemy się na sobie, to na pewno upadniemy: albo zobaczymy naszą grzeszność i zniechęcimy się, albo zobaczymy nasze dobre zachowanie i będzie nas rozpierać duma. W każdym z tych przypadków znajdziemy się w ślepym zaułku. Jesteśmy bezpieczni tylko wtedy, gdy patrzymy na Jezusa.
S.37


Ta ostatnia teza wprowadza następny temat, temat grzechu. To bardzo ciekawy dział i również zawiera nowe myśli, ale przedstawię je następnym razem :)
Polecam książkę dla tych wszystkich, którzy czują, że ich usiłowania bycia dobrymi ich przytłoczyły.

"I poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi."

niedziela, 16 maja 2010

O głupocie i o roztropności.

Wczoraj zrobiłam sobie takie nietypowe studium Przypowieści Salomona i zostałam zbombardowana ładunkiem mocnych tekstów o wspólnym wątku widocznym w tytule.

Szyderca nie lubi tego, kto go napomina, nie chce iść do mędrców.
Przyp.15,2

Odludek szuka pozorów, aby móc sprzeciwić się wszelkiej słusznej radzie.
Przyp.18,1

Kto oszczędza swych słów, jest rozsądny, a kto zachowuje spokój ducha, jest roztropny.

Przyp.17,27

Głupiec nie lubi roztropności, lecz chętnie wyjawia to, co ma na sercu.
Przyp.18,2

Gdzie nie ma rozwagi, tam nawet gorliwość nie jest dobra; kto śpiesznie kroczy naprzód, może się potknąć.
Przyp.19,2

To głupota prowadzi człowieka na manowce, a potem jego serce wybucha gniewem na Pana.
Przyp.19,3

W cierpliwości zaznacza się roztropność człowieka, a chlubą jego jest, gdy zapomina o krzywdach.
Przyp.19,11

Zamysł głupca jest grzechem, a szyderca jest ohydą dla ludzi.
Przyp.24,9


Mnie najbardziej zastanowiły wersety, które pogrubiłam. Zapisałam sobie je jako motto na komórce, aby w różnych sytuacjach powstrzymywały mnie przed zrobieniem czegoś nierozsądnego ;)
A do was który werset przemówił?

piątek, 14 maja 2010

7 tajemnic szczęśliwego małżeństwa

Na dzisiaj trochę niecodzienny temat, ale jak najbardziej ważny i również głęboko duchowy :) chciałam streścić tutaj kilka myśli z książki Davida Marshalla "Boża dobra nowina".

Wesele jest wydarzeniem, lecz małżeństwo jest to swego rodzaju dokonanie. Kiedy pary małżeńskie z zapatrzonymi w siebie oczami czekają na błogosławieństwo, jest to najłatwiejsze, co mogą przeżyć. Najtrudniejszym zadaniem jest przystosowanie się dwóch całkiem różnych osobowości do siebie - bycie ze sobą w ciągu 24 godzin na dobę i 7 dni w tygodniu w codziennym, szarym życiu.


Małżeństwo jest kształtowane przez czas, a wypróbowywane przez kryzys. Wyjść za mąż lub ożenić się nie stanowi wielkiego problemu, lecz jak uchronić małżeństwo przed rozpadem?

1) Miłość. - I Kor.7,3-5
Miłość jest przygodą i pierwsze prawo tej przygody to jej stałe odnawianie. Ten proces odradzania zależy od Chrystusa i własnej inicjatywy.
To nie przeznaczenie rujnuje miłość, to jej złe planowanie, brak wyobraźni i samolubstwo.

2) Komunikacja. - Ef.4,32
Nikt nie jest zabezpieczony przed problemami i kryzysami. Należy się tego spodziewać. A gdy one przyjdą, rozmawiajcie o nich. W przypadku, gdy pojawi się element konfliktu, nigdy nie milczcie wobec swojego partnera. Milczenie może okazać się najbardziej okrutną i niszczącą bronią. Nawet kilka przykrych słów można przeżyć, lecz milczenie nie ma litości.
Pamiętaj: nigdy nie należy brać wszystkiego bardzo serio, gdy jest to powiedziane w złości. Gdy gniew minie, wszystko przestanie mieć sens.

3) Odpowiedzialność.
Za każdy uczynek wobec naszego partnera w bliskich relacjach małżeńskich odpowiemy przed Bogiem, który nie zniesie niesprawiedliwości, brutalności w tak ważnej sprawie jak wasza miłość.

4) Jedność. - Ef.5,23
Bóg nawołuje do specjalnego rodzaju przywództwa w małżeństwie. Tutaj nie ma żadnego "szefa", jest tu przywództwo miłości, bez dominowania, pośredniego czy bezpośredniego. Jest ono połączone z pełnym poświęceniem się na rzecz drugiego partnera.

5) Prywatność.
Jest to poświęcony krąg wokół małżeństwa, którego żaden intruz nie może przekraczać, nawet krewny czy znajomy, ale i małżonkowie muszą go zachować nienaruszonym.

6) Czas.
My po prostu potrzebujemy czasu, pomysłów, kreatywności - i Chrystusa. Bez Niego nasza miłość nie będzie miała sensu. Lecz z Jego pomocą nasz duet może być przybliżony do harmonii; a jeszcze lepiej, może być cząstką raju na ziemi dzięki dobrej łasce Boga.

7) Niebiańska pomoc.

Niech Chrystus zawsze będzie pierwszy i ostatni, najlepszy we wszystkim... Tylko za pomocą Chrystusa mężczyźni i kobiety mogą być szczęśliwi. Czego nie potrafi ludzka mądrość, łaska Chrystusa może dokonać w każdym z nas, jeżeli tylko człowiek zaufa Jego miłości. Jego opatrzność może zjednoczyć serca związkiem, który pochodzi z nieba. Miłość będzie nie tylko polegać na wymianie miłych i pochlebnych słów. Zakład tkacki w niebie tka świetny materiał na wytworne, dobrej jakości ubranie, o wiele lepsze, niż może być wytwarzane na ziemi. Rezultatem tej pracy nie będzie jakaś tam bibułka, lecz związek, który wytrzyma wszystkie próby. Serce będzie połączone z sercem złotym węzłem miłości, która trwa wiecznie.

Ellen G. White


Tak, nawet sukces naszego małżeństwa zależy od naszych relacji z Bogiem, podobnie jak wszystkie inne ważne rzeczy w naszym życiu. Tego sukcesu sobie i wam wszystkim życzę :)

wtorek, 11 maja 2010

Izrael chce mieć króla.

Wczoraj wieczorem modliłam się o myśli, żeby rozwikłać pewną sprawę i trafiłam na 12. rozdział Księgi Samuela.

Izrael rządzony przez sędziów i proroków podjął w pewnym okresie decyzję, że chce mieć króla, jak wszystkie sąsiednie narody i udał się z tym żądaniem do Samuela.

Ale Samuelowi nie podobało się to, że mówili: Daj nam króla, aby nas sądził. I modlił się Samuel do Pana. A Pan rzekł do Samuela: Wysłuchaj głosu ludu we wszystkim, co mówią do ciebie, gdyż nie tobą wzgardzili, lecz mną wzgardzili, bym nie był królem nad nimi. Zgodnie ze swoimi postępkami, jak postępowali ze mną od dnia, gdy wyprowadziłem ich z Egiptu, aż do dnia dzisiejszego, porzucając mnie, aby służyć innym bogom, tak postępują oni także z tobą. Otóż teraz usłuchaj ich głosu. Ostrzeż ich jednak uroczyście i podaj im do wiadomości uprawnienie króla, który będzie nad nimi królował.

I Sam. 8, 6-9


I tak też Samuel uczynił. Lista uprawnień króla była długa i niezbyt przyjemna, jednak lud tak się utwierdził w swoim pomyśle, że nie chciał nikogo słuchać. Wobec tego Pan się zgodził i w cudowny sposób, poprzedzony znakami i cudami wybrał im Saula - najpiękniejszego i najwyższego młodziana w Izraelu.
Saul wsławił się w międzyczasie w bitwie z Ammonitami i nawet najwięksi sceptycy musieli uznać jego panowanie. Gdy królestwo Saula zostało w ten sposób oficjalnie zaprzysiężone, Samuel wygłosił do ludu ostatnie orędzie, w którym przypomniał im, jak cudownie prowadził ich Bóg w przeszłości i jak to On wybawiał ich z ręki wrogów. Musiał im także uświadomić, że postąpili niewłaściwie.

Teraz zaś przystąpcie i zobaczcie tę wielką rzecz, którą Pan na waszych oczach uczyni. Czy nie mamy obecnie żniwa pszenicznego? Lecz ja wzywać będę Pana i spuści grzmoty i deszcz. Wtedy poznacie i zobaczycie, jak wielkie zło popełniliście w oczach Pana, domagając się króla.
I wołał Samuel do Pana, a Pan spuścił w tym dniu grzmoty i deszcz; i cały lud bał się bardzo Pana i Samuela.
Rzekł więc cały lud do Samuela: Módl się za swymi sługami do Pana, Boga swego, abyśmy nie pomarli, gdyż do wszystkich naszych grzechów dodaliśmy jeszcze i to zło, że chcieliśmy mieć króla.

I Sam. 12,16-19


Jakie było zakończenie tej historii? Przeczytajcie sobie kolejne rozdziały Księgi Samuela. Wnioski nie są optymistyczne...

***
Stara historia, ale wciąż aktualna.
Tak, to właśnie my: wpadający na genialny pomysł, który rozwiąże nasze problemy i proszący Boga, aby nam to spełnił. To może być prośba o cokolwiek: o jakąś pracę, samochód, jakąkolwiek rzecz, o konkretną lub niekonkretną osobę, rozwiązanie jakiejś sprawy. Może nie zawsze jest to aż tak niezgodne z wolą Bożą, jak prośba Izraelitów, a nawet może nam się wydawać absolutnie potrzebne, ale jednak jest to krótkowzroczne myślenie widziane z naszej perspektywy.
Zobaczcie, co czyni Bóg: dopuszcza taką sytuację i daje nam to, o co prosimy, nieraz sam wybiera bardzo dokładnie, wskazując nam poprzez znaki i cuda. Daje jednak ostrzeżenie: "Obyś w tym nie odstępował ode mnie i służył mi nadal. Ale skoro prosiłeś, musisz sam na własnej skórze przekonać się, czy to naprawdę było to, czego tak bardzo chciałeś." I potem, kiedy tak zaplątamy przez nasze działania całe to nasze "genialne rozwiązanie", przyznajemy rację Bogu.


I odpowiedział Samuel ludowi: Nie bójcie się: Wprawdzie popełniliście wszystko to zło, lecz przynajmniej nie odstępujcie od Pana, a służcie Panu z całego swego serca. Nie odstępujcie od niego do nicości, które nie mogą pomóc ani wyratować, gdyż są nicościami. Nie porzuci bowiem Pan swego ludu przez wzgląd na wielkie imię swoje, gdyż raczył uczynić was swoim ludem. Również i ja daleki jestem od tego, aby zgrzeszyć przeciwko Panu przez zaniechanie modlitwy za wami. Owszem, uczyć was będę drogi dobrej i prawej. Tylko bójcie się Pana i służcie mu wiernie z całego swego serca, widząc, jak wielkich rzeczy dokonał z wami. Jeżeli atoli będziecie źle postępować, to zginiecie zarówno wy, jak i wasz król.

I Sam.12,20-25

niedziela, 9 maja 2010

Judasz.

Dzisiaj czytałam rozdział z książki "Życie Jezusa" o Judaszu i mocno mnie zastanowił. Uderzające w tej historii było to, że Judasz przebywał w tak bliskiej obecności Jezusa, otrzymał od Niego moc do uzdrawiania chorych i wypędzania demonów, widział wszystkie cuda, które On czynił, a jednak opanował go szatan.

Jego nadzieje sięgały bardzo wysoko, a więc i rozczarowanie musiało być bardzo gorzkie.

Życie Jezusa, s. 515


Judasz uważał siebie za lepszego od innych apostołów i nie dostrzegał swoich wad. Pomimo iż był jednym z nielicznych, którzy rozumieli duchowy charakter misji Jezusa, nie zgadzał się z nim, wywoływał spory między uczniami, przytaczając nawet teksty biblijne, żeby obalić nauki Jezusa i wywołać zamęt, ponieważ to, co On głosił, nie pasowało do jego wyobrażeń. Wszelkie przeszkody towarzyszące głoszeniu ewangelii traktował jako dowód jej nieprawdziwości.

Po otrzymaniu nagany przez Jezusa poczuł się ogromnie urażony. Zraniona duma i chęć zemsty przełamały bariery, a niepohamowana od dłuższego czasu chciwość ogarnęła całą jego istotą. taki też los czeka tych wszystkich, którzy igrają z grzechem. Nie odpierane i nie przezwyciężane czynniki deprawacji są potęgowane przez szatana, a dusza poddaje się jego woli.

ŻJ, s.516


Judasz jest tragicznym przykładem człowieka, który tak dał się opanować własnym ambicjom i wyobrażeniom, podsuwanym mu przez szatana, że zniszczyły one jego życie.
Warto się zastanowić, na ile ja w swoim życiu poddałam swoje plany Jezusowi i czy w pokorze uznałam innych za wyższych od siebie...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...