wtorek, 22 lutego 2011

Dziki, którego obraz nosimy


Kim jest twój ojciec? Jaki obraz nosisz w swoim sercu?

Wielu mężczyzn wstydzi się swoich ojców. "Jesteś taki jak twój ojciec" - podobne słowa wiele zgorzkniałych matek wypuszcza jak strzałę do swego syna. Większość mężczyzn, których znam, bardzo stara się nie być podobnymi do ojców. Kogo jednak maja Kogo jednak mają naśladować? od kogo czerpać poczucie siły?
Może lepiej byłoby skierować nasze poszukiwania do źródeł, do tego potężnego korzenia, z którego wyrastają gałęzie. Kim jest Ten, od którego przypuszczalnie pochodzimy, którego obraz nosi w sobie każdy mężczyzna? Jaki On jest? Mówienie mężczyźnie, który szuka swej siły, ze został stworzony na obraz Boga, może z początku nie być dla niego zachęcające. Dla większości mężczyzn Bóg jest albo odległy, albo słaby - to samo mówią o swoich ziemskich ojcach. Czy takiego Boga znajdujemy w Biblii?

STOCZYĆ BITWĘ

Hiobowi, który kwestionował moc Boga, odparł On:

"Czy dałeś koniowi siłę, grzywą przystrajasz mu szyję
i sprawiasz, że biegnie jak szarańcza, aż silne parskanie przeraża?
Mocno bije kopytem, radośnie, z mocą się rzuca na oręż,
nie boi się, drwi sobie z lęku, on nie ucieka przed mieczem.
Gdy kołczan nad nim zadźwięczy, ostrze oszczepu i dzidy,
pędzi wśród huku i dudnienia, nie wstrzyma go sygnał trąby,
na głos trąbki rży: Haaa, z dala już węszy wojnę, wołanie dowódców i hałas."
Job 39,19-25

Koń wojenny, ogier, ucieleśnia gwałtowne serce swego Stwórcy. Podobnie jak nasze, gdyż każdy mężczyzna jest "latoroślą rodu zwycięzców". Albo przynajmniej pierwotnie był. Możesz określić, jakiego mężczyznę dostałaś, jedynie przyglądając się, jaki wpływ on na ciebie wywiera. Czy cię nudzi? Czy rani cię swym doktrynalnym rasizmem? Czy sprawia, że chcesz krzyczeć, ponieważ jest aż taki milutki?

Jezus nie jest bladym ministrantem uczesanym z przedziałkiem pośrodku, mówiącym cicho, unikającym konfrontacji, który w końcu pozwala się zabić, bo nie ma innego wyjścia. On pracuje w drewnie, zdobywa zaufanie dokerów. Jest Panem Zastępów, kapitanem wojsk anielskich. Kiedy Chrystus wraca, staje na czele groźnej kompanii, siedzi na białym koniu i dzierży ostry miecz, a jego szata skąpana jest we krwi (Ap. 19).
Nie ma wątpliwości - w sercu Boga jest coś gwałtownego.

A CO Z PRZYGODĄ?

Większość z nas robi wszystko, by w swoim życiu zredukować element ryzyka. Zakładamy pasy bezpieczeństwa, sprawdzamy poziom cholesterolu i praktykujemy kontrolę urodzin. Bóg zdaje się uciekać od tej całej ostrożności. I nawet jeśli wie, że stanie się coś złego, że będzie miał złamane serce, spotka Go cierpienie czy przygnębienie z powodu naszego nieposłuszeństwa, Bóg postanawia mieć dzieci. I w przeciwieństwie do nadopiekuńczych rodziców, którzy dzieciom odbierają prawo wyboru, Bóg daje nam ogromne możliwości wyboru. Nie stworzył posłusznego Adama i ewy. Podjął ryzyko. Chwiejne ryzyko z chwiejnymi konsekwencjami. Wpuścił obcych do swojej historii i pozwolił, by ich wybory głęboko ją kształtowały.
Naturą Boga nie jest zmniejszanie ryzyka i obrona baz. Zupełnie nie. przez większość czasu pozwala, aby przewaga nie była po Jego stronie. Przeciwko Goliatowi, doświadczonemu żołnierzowi i wyćwiczonemu zabójcy, wysyła... piegowatego chłopaka, pasterza z procą. Większość dowódców idących do bitwy pragnie zgromadzić jak najwięcej piechoty. Bóg redukuje wojsko Gedeona z 32 tysięcy do 300. Wtedy wyposaża tę małą hałastrę, która pozostała, w pochodnie i gliniane dzbanki. Bóg zmniejsza swoje szanse nie tylko w jednej czy drugiej bitwie. Czy pomyśleliście o tym, jak obszedł się z Ewangelią? Bóg musi przekazać ludzkiej rasie nowinę, bez której ta rasa przepadnie na zawsze. Jaki ma plan? Najpierw zaczyna od rokującej najmniejsze nadzieje grupy: kilku prostytutek, kilku rybaków mających dwuklasowe wykształcenie, poborcy podatków. Potem przekazuje piłeczkę nam. Nie do wiary.
Relacja Boga z nami i z naszym światem jest właśnie tym: relacją. I jak w każdej relacji jest w niej pewna dawka nieprzewidywalności i zawsze pewne prawdopodobieństwo, ze zostaniesz zraniony. Ostatecznym ryzykiem, które ponosi każdy z nas, jest miłość, ponieważ jak powiedział C.S. Lewis: "Pokochaj coś, a będziesz miał ściśnięte serce, a może nawet złamane. Jeśli chcesz mieć pewność, by zostało nietknięte, nie wolno ci go nikomu oddawać, nawet zwierzęciu."
Lecz Bóg je oddaje, znowu i znowu, i znowu, aż dosłownie się wykrwawia. Gotowość Boga do podejmowania ryzyka jest oszałamiająca - daleko wykracza poza to, co zrobiłby na Jego miejscu ktokolwiek z nas.
W sercu Boga istnieje coś zdecydowanie dzikiego.

WALKA O PIĘKNĄ

Bóg ma romantyczne serce i ma własną oblubienicę, o którą musi walczyć. Jest zazdrosnym kochankiem, a Jego zazdrość dotyczy serca i wolności Jego ludu.

"Przez wzgląd na Syjon nie umilknę, przez wzgląd na Jerozolimę nie spocznę, dopóki jej sprawiedliwość nie błyśnie jak zorza i zbawienie jej nie zapłonie jak pochodnia.
Bo jak młodzieniec poślubia dziewicę, tak twój Budowniczy ciebie poślubi, i jak oblubieniec weseli się z oblubienicy, tak Bóg twój tobą się rozraduje."
Iz 62,1.5

I choć popełnia ona wobec Niego cudzołóstwo, choć zostaje schwytana przez wrogów, Bóg, aby ją odzyskać, jest gotów poruszyć niebo i ziemię. Nie spocznie, dopóki jej nie uwolni.
To dopiero Waleczne Serce! To dopiero dziki, gwałtowny i namiętny gość! On jest Bogiem Nieba i ziemi. Lwem Judy.

___________________________

tekst pochodzi z książki "Dzikie serce" z rozdziału "Dziki, którego obraz nosimy"

Dzikie serce



Czy mężczyzna chrześcijanin powinien być spokojnym i miłym facetem, który co tydzień chodzi do kościoła? Nie przeklina, nie pije, jest posłuszny żonie... Czy taką rolę w życiu przewidział dla mężczyzn Bóg?

Wydaje się, że ludzie zapomnieli, że Bóg to nie tylko kochający Ojciec, ale także „zapalczywy w gniewie” wojownik. Ten, który zatopił wojska faraona i ten który zniszczył deszczem siarki i ognia Sodomę i Gomorę Ten, który utopił wszystkich ludzi na ziemi, pozostawiając tylko Noego i jego rodzinę.

Jezus to nie tylko ”baranek na rzeź prowadzony”, ale też ten, który powywracał stoły kupców w świątyni. Zrobił to używając siły i nie przebierając w słowach.

Kościół i Bóg oferują mężczyźnie coś podobnego, możliwość przeżycia przygody, w której będzie mógł potwierdzić swoją wartość, siłę. Bo to z braku prawdziwych mężczyzn świat dziś staje na głowie.

Wystarczy spojrzeć, co się dzieje wokół. Większość mężczyzn wchodzących w dorosłe życie nie jest przygotowanych do przejęcia odpowiedzialności za siebie samego, a co dopiero za innych. Mimo 25, 30 lat życia, wciąż są zależni od swoich matek, a kiedy się żenią, zrzucają największe obowiązki na swoje żony, bo nie potrafią być głową rodziny. Paradoksalnie dużą „zasługę” w takim stan rzeczy mają same kobiety przez swoje… ale o tym przeczytasz w książce.

Wizja mężczyzny, którą przedstawia autor książki „Dzikie serce” John Eldredge, to wizja wojownika szukającego wyzwań, w których mógłby się sprawdzić. Mężczyzny, który chce stoczyć bitwy (który z chłopców nie marzy o zwycięstwie w podwórkowej szarpaninie…), pragnącego przygody (o tym nie trzeba przekonywać) i chcącego uratować „księżniczkę” z nieszczęścia. Jednocześnie nie uciekającego od odpowiedzialności za rodzinę i innych, którą powierzył mu sam Bóg.

Tęskni on za pasją, wolnością, za życiem.

Ale to, o czym jeszcze przeczytasz w tej książce, jest znacznie bardziej interesujące:

* Dlaczego tak ważna w życiu synów i córek jest postać ojca, „prawdziwego mężczyzny” i jak wpływa na ich rozwój brak takiego ojca?
* Dlaczego kobieta nie jest w stanie wychować syna na mężczyznę?
* Jakie krzywdy nieświadomie wyrządzają swoim synom ojcowie? Jak je wyleczyć?
* Czego tak naprawdę szuka mężczyzna, który poświęca się bez reszty pracy albo ma kochankę?
* Czy w czasach emancypacji i równouprawnienia mężczyzna wciąż może być głową rodziny?
* Jaką największą krzywdę nieświadomie wyrządzają kobiety swoim synom i mężom?
* Jakie wyłącznie męskie cechy są najbardziej potrzebne w dzisiejszym świecie?
* Dlaczego pornografia jest obecnie największym zagrożeniem dla mężczyzn? (nie chodzi o sam grzech). Odpowiedź może Cię zaskoczyć.
* W jaki sposób już w szkole próbuje się uśpić nasze męskie instynkty, których potrzebujemy, aby być mężczyznami, mężami i ojcami?
* Jak wygląda codzienna walka o piękną? Co to znaczy walczyć o własną żonę?

Książka przeznaczona jest dla mężczyzn, zwłaszcza tych, którzy lubią walczyć (choć może już przestali walczyć, to nigdy nie przestali tego kochać), którzy szukają swojej prawdziwej tożsamości. Książka przeznaczona jest również dla kobiet (żon i matek), które chcą mieć przy sobie dzielnych, odpowiedzialnych mężczyzn, którzy zapewniają im bezpieczeństwo i przy których poczują się jak prawdziwe kobiety.

http://www.tolle.pl/pozycja/dzikie-serce

środa, 16 lutego 2011

...i o podnoszeniu się.

To samo zmiłowanie i współczucie, które kazało Chrystusowi wyciągnąć swoją prawicę do Piotra, jest ofiarowane każdej duszy ulegającej pokusom. szatan stara się zwieść człowieka i skłonić go do grzechu, by go potem pozostawić - nieporadnego, wątpiącego, nie mającego odwagi błagać Boga o przebaczenie. Dlaczegóż mamy się lękać, skoro Bóg powiedział, że zachowa naszą siłę i sprawi nam pokój? (Izaj. 27,5). Do naszej dyspozycji mamy wszystkie środki, dodaje się nam odwagi, byśmy mogli ze skruchą przyjść do Jezusa.
Jednak zanim doznamy przebaczenia i znajdziemy pokój, musimy tak dalece poznać siebie, by w rezultacie tego poznania nastąpiła skrucha i pokuta. Faryzeusz nie zdawał sobie sprawy z tego, że jest grzesznikiem, dlatego Duch Święty nie mógł pracować nad jego sercem. jego dusza tkwiła w pancerzu własnej sprawiedliwości, którego by nie mogły przebić słowa Boże. Chrystus może uratować tego, kto wie, że jest grzesznikiem. Jezus przyszedł, by uzdrowić tych, którzy są skruszonego serca, by zwiastować jeńcom wyzwolenie, ślepym przejrzenie, a uciśnionym przywrócić wolność (Łuk. 4,18), bowiem zdrowi nie potrzebują lekarza (Łuk. 5,31). Musimy wiedzieć, jaki jest nasz stan faktyczny, inaczej nie będziemy czuli potrzeby pomocy Chrystusa. Musimy znać grożące nam niebezpieczeństwo, inaczej nie będziemy szukali oczekującego na nas schronienia. Musimy odczuwać ból w naszych ranach, inaczej nie będziemy pragnęli uleczenia.
Żaden człowiek pozostawiony sam sobie nie pozna przewrotności swego serca. "Najzdradliwsze jest serce nade wszystko i najprzewrotniejsze; któż je pozna?" (Jer. 17,9 BG). Bywa tak, że usta mówią o ubóstwie ducha, a serce się do tego nie przyznaje. Możemy opowiadać Bogu o naszej nikczemności i nędzy, a serce pełne pychy i zarozumiałości chełpić się będzie swą jakoby wielką pokorą i sprawiedliwością. Prawdziwe rozpoznanie własnego "ja" można uzyskać tylko w jeden sposób: trzeba spoglądać na Chrystusa.
Żadne zewnętrzne formy nie mogą zająć miejsca prostej wiary i całkowitego oddania się Bogu. Jednak żaden człowiek nie może wyzbyć się swej osobowości. Musi tylko zezwolić, by Chrystus wykonał za niego swe dzieło. Wówczas pragnieniem naszej duszy będzie: "Panie, weź moje serce, bo ja Ci go dać nie potrafię. Ono jest Twoją własnością. Zachowaj je w czystości, ja tego dla Ciebie uczynić nie potrafię. Ratuj mnie mimo mojego słabego, niepodobnego do Chrystusa "ja". Ty mnie ukształtuj i uformuj. Przenieś mnie w atmosferę czystą i świętą; gdzie strumień Twojej miłości mnie ogarnie.
Im bardziej zbliżymy się do Jezusa, im dokładniej poznamy Jego charakter, tym wyraźniejszy stanie się grzech, tym mniej będziemy mieli ochoty do wywyższania siebie. Ci, których Bóg uznał za świętych, będą ostatni w pokazywaniu swoje sprawiedliwości. Apostoł Piotr stał się wiernym sługą Chrystusa, który wywyższył go przez udzielenie mu światła niebieskiego i siły Bożej, dzięki którym mógł brać czynny udział w rozbudowie zboru Chrystusowego. Piotr nigdy nie zapomniał swego strasznego upokorzenia. Grzech mu przebaczono, lecz zdawał sobie sprawę, że tylko z łaski Chrystusa mógł przezwyciężyć słabość, która spowodowała jego upadek. Nie widział w sobie nic, czym mógłby się szczycić.
Strzeżmy się, by nasze "ja" nie udaremniło celu, jaki Bóg chce przez nas osiągnąć; strzeżmy się ufności we własne siły, puszczenia ręki Jezusa i samotnej drogi przez życie. Unikajmy wszystkiego, co rodzi pychę. Unikajmy pochlebstw, pochwał, nie schlebiajmy również innym. Pochlebstwo jest dziełem szatana. On schlebia i oskarża, potępia i stara się doprowadzić dusze do ruiny. Wykorzystuje osoby chwalące ludzi jako swoje narzędzie. Współpracownicy Chrystusa powinni odsuwać od siebie wszelkie pochwały; wywyższony powinien być tylko Chrystus. Oko każdego ma widzieć, a serce każdego ma chwalić tylko Tego, "który miłuje nas i który wyzwolił nas z grzechów naszych przez krew swoją" (Obj. 1,5).

______________________________
tekst pochodzi z książki E. White "Przypowieści Chrystusa", z rozdziału "Dwaj chwalcy"

O upadaniu...

Pewnym ludziom, którzy "pokładali ufność w sobie samych, że są usprawiedliwieni, a innych lekceważyli", opowiedział Jezus przypowieść o faryzeuszu i celniku.

Faryzeusz chodzi do kościoła i modli się nie dlatego, że zdaje sobie sprawę ze swych grzechów i pragnie uzyskać przebaczenie, lecz dlatego, że jest sprawiedliwy i żąda pochwały. Modlitwę swą traktuje jako protekcję u Boga. Jednocześnie pokazuje ludowi wysoki stopień swojej pobożności. Ma nadzieję na zaskarbienie sobie łask u Boga i ludzi. Podłożem modlitwy jest wyrachowanie.
Kto uważa siebie za sprawiedliwego - zaczyna pogardzać innymi. Faryzeusz sądząc siebie według innych ludzi, sądzi innych według siebie. Własną sprawiedliwość przymierza do sprawiedliwości innych, a im ci inni są gorsi, tym sprawiedliwszy jest on sam w porównaniu z nimi. Poczucie własnej sprawiedliwości prowadzi do oskarżania. Faryzeusz potępiając "innych ludzi" objawia ducha szatana, oskarżyciela braci. Jest rzeczą niemożliwą, aby w takim duchu nawiązał łączność z Bogiem. Nie otrzymawszy błogosławieństwa Bożego, idzie z powrotem do domu.

Celnik wszedł do świątyni ze wszystkimi wiernymi, lecz wkrótce uznał siebie za niegodnego uczestniczenia w nabożeństwie i wycofał się. Stojąc z dala od innych "nie śmiał nawet oczu podnieść ku niebu, lecz bił się w pierś swoją" pełen skruchy i wstrętu do siebie. Czuł, że przestąpił przykazania Boże, że jest grzeszny i splamiony. Od otoczenia nie spodziewał się współczucia - spoglądano na niego z pogardą. Wiedział, że nie posiada żadnych zasług, którymi by się mógł pochwalić przed Bogiem i wołał, zwątpiwszy w siebie: "Boże, bądź miłościw mnie grzesznemu!" Nie porównywał siebie z innymi. Z poczuciem własnej winy stanął przed Bogiem.; Jego gorącym pragnieniem było uzyskanie przebaczenia i zdobycie pokoju. Zaufał wyłącznie łasce Bożej i pan go pobłogosławił. "Powiadam wam" - rzekł Chrystus - "ten poszedł usprawiedliwiony do domu swego, tamten zaś nie".

Obie grupy, przedstawione w osobach faryzeusza i celnika, mogą znaleźć dla siebie naukę w doświadczeniach apostoła Piotra. W pierwszym okresie swego uczniostwa Piotr uważał się za mocnego. tak samo jak faryzeusz, był w oczach swoich "nie jak inni ludzie". Kiedy Chrystus wieczorem, zanim Go zdradzono, powiedział do uczniów: "Wy wszyscy się zgorszycie", Piotr oświadczył butnie: "Choćby się wszyscy zgorszyli, ja jednak nie" (Mar. 14, 27.29). Piotr nie znał grożącego mu niebezpieczeństwa. Zwiodła go zarozumiałość. Był pewny, że się przeciwstawi pokusie. Kilka godzin później, gdy przechodził próbę, przysięgając i zaklinając się zaparł się Mistrza. Kiedy pianie koguta przypomniało mu słowa Chrystusa, zaskoczony i przerażony tym, co w tej chwili uczynił, Piotr odwrócił się i spojrzał na Mistrza. W tym samym momencie Chrystus skierował wzrok na Piotra i pod wpływem tego smutnego spojrzenia, łączącego miłość i współczucie dla niego, Piotr zrozumiał jakim jest. Wyszedł i gorzko zapłakał. Spojrzenie Chrystusa złamało mu serce. Doszedł do punktu zwrotnego i opłakiwał swój grzech. W żalu i skrusze podobny był do celnika, i tak jak celnik znalazł łaskę u Boga. Spojrzenie Chrystusa zapewniło Piotrowi przebaczenie. Ufność we własne siły pierzchła i nigdy więcej nie powtórzyły się dawne przechwałki.
To samo zło, jakie doprowadziło Piotra do upadku i wyłączyło faryzeusza z udziału w łasce Bożej, staje się dzisiaj nieszczęściem wielu tysięcy. Nic nie jest w oczach Bożych tak niebezpieczne, jak pycha, zarozumiałość, ufność we własne siły. Ze wszystkich grzechów te są najbardziej beznadziejne, najtrudniejsze do uleczenia.

_____________________________________________
tekst pochodzi z książki E. White "Przypowieści Chrystusa" z rozdziału "Dwaj chwalcy"

poniedziałek, 7 lutego 2011

Dla czystych wszystko jest czyste.

W ostatnią sobotę usłyszałam niezwykle apelujące do sumienia kazanie o... sumieniu. Sumienie zostało przyrównane do maleńkiego chipa BIOS, bez którego nie mógłby działać system. Podobnie w nas jest wszczepiona taka kostka, która odpowiada za odbieranie wiadomości wchodzących i wychodzących. Możemy ją wyrwać, wyrzucić, zdeptać, jednak wtedy przestaniemy być ludźmi...
Nie będę całego streszczać, czekam aż ukaże się na stronie adwentyści.waw.pl i wtedy będziecie mogli sobie je w całości posłuchać. Jednak jeden tekst utkwił mi w głowie szczególnie i na nich chciałabym się dłużej zatrzymać.

"Dla czystych wszystko jest czyste, dla skalanych zaś i niewiernych nie ma nic czystego, lecz duch ich i sumienie są zbrukane. Twierdzą, że znają Boga, uczynkami zaś temu przeczą, będąc ludźmi obrzydliwymi, zbuntowanymi i niezdolnymi do żadnego dobrego czynu."
Tyt.1,15.16

Dla czystych wszystko jest czyste. Ludzie o czystym sumieniu zakładają u innych zawsze dobre intencje, widzą u innych pozytywy, szukają dobra i prawdy. Ludzie o skalanym sumieniu zawsze widzą u innych zło i niedoskonałość, w myśl zasady: "Jeśli ja mam z czymś problem, to przerzucam na innych swoje wady".
To nie oznacza, że ludzie o czystym sumieniu są ślepi na wady innych i usprawiedliwiają je z wrodzonej sympatii. Ale kiedy widzą zło, boli ich to.
Ludzie o skalanym sumieniu wręcz doszukują się zła w tych, których inni uważają za całkiem w porządku ludzi, ponieważ to w jakiś sposób poprawia ich myślenie o sobie: "Nie jest ze mną tak źle, skoro ci tacy niby święci też są nie w porządku."

W liście ap. Piotra 3,20.21 czytamy, że chrzest jest wyrazem prośby o dobre sumienie. Jeśli zatem jesteśmy ochrzczeni i uważamy się za chrześcijan, jakie jest nasze sumienie? Czy "nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma, nigdy nie ustaje"? (I Kor.13,4-8) Czy też jego udziałem są "nienawiść, spór, zawiść, wzburzenie, niewłaściwa pogoń za zaszczytami, niezgoda, rozłamy, zazdrość"? (Gal.5,20.21)

"Światłem ciała jest oko. Jeśli więc twoje oko jest zdrowe, całe twoje ciało będzie w świetle. Lecz jeśli twoje oko jest chore, całe twoje ciało będzie w ciemności. Jeśli więc światło, które jest w tobie, jest ciemnością, jakże wielka to ciemność!"
Mat.6,22.23
______________________
wszystkie cytaty pochodzą z Biblii Tysiąclecia.

piątek, 4 lutego 2011

Modlitwa o uzdrowienie wewnętrzne



Stań przed Jezusem: zamknij się w pokoju i ustaw w nim dwa krzesła - jedno dla ciebie, a drugie dla Jezusa.
Na tym drugim połóż otwartą Biblię i porozmawiaj z Jezusem,
który usiadł naprzeciwko ciebie.
Czytaj wolno, słowo po słowie. Nic nie mów, pozwól mówić Jemu.



1.Ja jestem twoim Jezusem.
Jestem tu, by cię oczyścić i uniewinnić.

Pamiętaj, na krzyżu modliłem się:
Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią (Łk 23,34).
Mówię to do ciebie osobiście.
Ty byłeś jednym z tych, którzy mnie ukrzyżowali.

Mój Ojciec powiedział: "Tak"
i twoje grzechy zostały Ci odpuszczone.
Teraz On jest tu, aby cię zapewnić, że cała twoja przeszłość
została ci wybaczona. Ojciec mój jest tu, żeby cię przekonać,
że kiedy On przebacza, On także zapomina.
Tobie więc nie tylko wybaczono,
ale zostałeś także uniewinniony,
tak jak gdybyś nie popełnił nigdy żadnych grzechów.

Ojciec mój kochał cię zawsze szaloną miłością,
także wtedy, gdy ty nie wierzyłeś w Jego miłość.
Kochał cię zawsze, także wtedy, gdy uciekałeś daleko od Niego.
On nigdy cię nie karał, nigdy nie krzywdził;
to ty, oddalając się od Niego, sam pozbawiłeś się Jego dobrodziejstw
i wystawiłeś się na działanie zła.

Mój Ojciec przebacza ci także, że osądziłeś Go wielokrotnie
jako Boga niedobrego, niesprawiedliwego i okrutnego,
głuchego na twoje modlitwy.
Przebacza ci twoją buntowniczość, twoje ucieczki,
twoją manię niezależności.

Ojciec mój jest także twoim Ojcem
i kocha ciebie tak, jak kocha Mnie.

On kochał cię także takim, jakim byłeś,
a teraz kocha cię takim, jakim jesteś.
Nie obawiaj się, jeżeli nie masz siły, by stać się lepszym.
On kocha cię takiego, jaki jesteś. Gdybyś był "potworem",
także będziesz zawsze umiłowany w Jego sercu.

Ojciec mój i twój nigdy cię nie skazał i nigdy cię nie skaże.

Jesteś w Jego sercu i masz miejsce w Jego domu,
aby cieszyć się wraz z Nim radością życia w wieczności.

2. A teraz Ojciec mój poprosi cię,
żebyś kochał wszystko to, co On kocha.

Przede wszystkim On chce,
abyś pojednał się z twoim Stwórcą,
wielbiąc Go i dziękując Mu za możliwość podziwiania piękna świata stworzonego przez Niego: nieba, morza, słońca, gwiazd, kwiatów...

Widząc także pojawiające się wynaturzenia przyrody,
nie narzekaj i nie przeklinaj.
Nie mów nigdy więcej: co za brzydki dzień, co za brzydka pogoda! Wszystko jest piękne w kalendarzu Boga.

3. Posłuchaj mnie teraz uważnie:

Ojciec mój chce, abyś kochał siebie samego.

Ty jesteś cenny w Jego oczach i On kocha cię do szaleństwa.
Dlatego ty powinieneś kochać to, co On kocha.
Ojciec mój i twój kocha cię takiego, jaki jesteś
i dlatego także ty powinieneś kochać się takim, jaki jesteś.

Nie czuj do siebie wstrętu także wtedy, kiedy popadasz w grzech
albo kiedy nie jesteś dość silny, żeby przezwyciężyć pokusę.

Nie buntuj się przeciwko sobie,
gdy jesteś słaby, zimny, oschły i pusty.

Ojciec kocha cię razem z twoimi słabościami i upadkami,
dlatego zaakceptuj się takiego, jaki jesteś, z całą swoją kruchością.

Pamiętaj o tym, co pisze święty Paweł Apostoł:
Dlatego mam upodobanie w moich słabościach (...)
albowiem ilekroć niedomagam, tylekroć jestem mocny (2 Kor 12,10).

Kiedy popadasz w grzech, nie trać odwagi i nie złość się na siebie,
ale podnieś się szybko i powtarzaj:
"Ojcze, wybacz mi, wiesz, jaki jestem słaby.
Czego mogłeś oczekiwać od słabego i chorego dziecka, jakim jestem? Dziękuję Ci, że posłałeś Jezusa, żeby dał mi swoją siłę i swoje zwycięstwo!".


4. Ojciec mój chce, abyś nie porównywał się do nikogo,
także do tego, którego uważasz za lepszego od siebie.


Nie patrz na nikogo. Jeżeli będziesz patrzył na innych,
popadniesz w pokusę zazdrości, zawiści, wstrętu do samego siebie. Będziesz żył pozbawiony satysfakcji z siebie samego, w stanie niepokoju, poczucia winy i w ten sposób popadniesz w depresję.

Mój Ojciec chce, żebyś był sobą, bez porównywania się z nikim.
On kocha cię jako najukochańszego syna,
jakiego mógłbyś mieć na ziemi.
Kocha cię takiego, jaki jesteś: to On stworzył cię właśnie takiego
i kocha każde stworzenie takie, jakie ono jest.

Nie czuj do siebie wstrętu, doceniaj siebie:
jesteś dla Niego bezcenny.

5. Zaakceptuj się więc takim, jaki jesteś
i kochaj siebie takiego, jaki jesteś.


Zaakceptuj swoje życie - z jego błędami i słabościami.
Zaakceptuj swoją inteligencję,
także z jej ograniczeniami, jako Jego dar.
Zaakceptuj swój charakter, ponieważ On chce cię takim.
Zaakceptuj miejsce, w którym mieszkasz, uważając,
że jest to miejsce najbardziej odpowiednie dla twojego uświęcenia. Zaakceptuj swój sposób życia i pracy z osobami,
które On umieścił przy tobie.
Są racje ku temu - i pewnego dnia zrozumiesz,
dlaczego właśnie te osoby znajdują się obok ciebie.

Przyrzeknij mojemu ojcu, który kocha cię szaloną miłością,
że nie będziesz już dalej narzekał z jakiejkolwiek przyczyny.
Dziękuj i błogosław Ojcu mojemu za każdą rzecz.



Od dzisiaj nie mów już więcej: "Jestem grzesznikiem",
ale "Byłem grzesznikiem".

Ojciec poprosił Mnie, abym obmył moją Krwią wszystkie twoje grzechy. W szczególności:
- grzechy nienawiści i bunty przeciwko Niemu;
- grzechy nienawiści i zemsty oraz postanowienie odwetu
w stosunku do własnych rodziców, braci, sióstr, profesorów, zwierzchników, pracodawców, kolegów z pracy i z biura,
zwierzchników kościelnych, księży, sióstr zakonnych,
fałszywych przyjaciół, którzy cię namawiali do zła,
niszczyli cię i oczerniali.

Obmyłem moją Krwią wszystkie grzechy twojego życia,
dlatego nie chcę, abyś wracał do nich nawet w myślach.


- ojciec Serafino Falvo, "Jak zwyciężyć depresję"


Do grzesznika zaś tak Bóg powiedział: Po co wyliczasz moje przykazania? Czemu ciągle mówisz o moim przymierzu?
Przecież ty nienawidzisz moich napomnień, a o moich słowach chcesz czym prędzej zapomnieć.
Gdy spotkasz złodzieja, zawierasz z nim przyjaźń, i chętnie z rozpustnikami przestajesz.
Z ust twoich wszelkie zło wychodzi, twój język ciągle zdrady knuje.
Siadasz i oczerniasz własnego brata, oszczerstwa rzucasz na syna twej matki.
Gdyś to wszystko czynił, a Ja milczałem, myślałeś, że jestem do ciebie podobny.
Ale Ja cię ukarzę i postawię przed oczy wszystkie twoje winy.



Zmiłuj się nade mną, Boże, według miłosierdzia Twego, a według Twej dobroci odpuść moje winy.
Obmyj mnie całego z nieprawości moich i oczyść ze wszystkich mych grzechów.
Bo ja znam dobrze moje winy i moje grzechy mam wciąż przed oczyma.
Zgrzeszyłem przeciwko Tobie samemu, na Twoich oczach wiele zła czyniłem, tak że okażesz się sprawiedliwy w Swym wyroku i prawy w Swoim sądzie.
Bo w nieprawości na świat przyszedłem, w grzechu poczęła mnie moja matka.
Ty zaś żądasz, bym nosił prawdę ukrytą w mym sercu, i w tajemnicy objawiasz mi mądrość.
Pokrop mnie więc hyzopem, a będę oczyszczony, obmyj mnie, a stanę się bielszy od śniegu.
Pozwól mi uradować się i rozweselić, niech ożyją na nowo kości, któreś skruszył.
Racz nie patrzeć już na moje grzechy, zechciej wymazać wszystkie moje winy.
Stwórz mi, o Boże, serce czyste, napełnij moje wnętrze duchem mocy.
Nie oddalaj mnie sprzed oblicza Twego i nie zabieraj ode mnie Twego ducha świętości.
Spraw, bym się cieszył tym, że mnie zbawiasz, niech wstąpi we mnie duch gorliwości Twojej
Wtedy zacznę grzeszników nauczać dróg Twoich, a bezbożni będą się nawracać ku Tobie.
Uwolnij mnie od winy krwawej, Boże, Boże, mój Zbawco, aby mój język mógł wysławiać sprawiedliwość Twoją.
Otwórz, o Panie, wargi moje, niech moje usta zaczną Ci śpiewać na chwałę.
Nie pragniesz, abym Ci składał ofiary, a całopaleń, choćbym je dał, nie przyjmiesz.
Niech moją ofiarą będzie duch skruszony, bo Ty, Boże, sercem skruszonym i bolejącym nie gardzisz.
Ześlij Twe Błogosławieństwo na Syjon i w swej łaskawości odbuduj mury Jeruzalem.
Wtedy też znajdziesz upodobanie w ofiarach sprawiedliwych - w darach i całopaleniach i zaczną składać cielce na Twoim ołtarzu.
Ps.50,16-21; 51 BWP

wtorek, 1 lutego 2011

Zagadkowe szafirowe kamienne tablice



Czy zastanawialiście się kiedyś, z czego były zrobione kamienne tablice, na których Bóg napisał przykazania? Powiecie: "Co za pytanie w ogóle. Przecież jest napisane, że z kamienia." A może jest coś więcej w tekście, który znamy niby na pamięć...?
Czytałam ostatnio 24. rozdział księgi Wyjścia, w którym Bóg zawiera przymierze z narodem izraelskim i daje im przykazania.

"Wstąpił Mojżesz wraz z Aaronem, Nadabem, Abihu i siedemdziesięciu starszymi Izraela. Ujrzeli Boga Izraela, a pod Jego stopami jakby jakieś dzieło z szafirowych kamieni, świecących jak samo niebo. Na wybranych Izraelitów nie podniósł On swej ręki, mogli przeto patrzeć na Boga. Potem jedli i pili. Pan rzekł do Mojżesza: Wstąp do Mnie na górę i pozostań tam, a dam ci tablice kamienne, Prawo i przykazania, które napisałem, aby ich pouczyć."
Wj 24,9-12 BT


Czytając ten opis, zastanowił mnie werset 10, mówiący o szafirowej płycie u tronu Boga. Podzieliłam się tym fragmentem z kolegą, który wysłał mi w odpowiedzi następującą wiadomość:

Kiedyś pewna siostra z sąsiedniego zboru, która studiowała Biblię w różnych językach opowiadała, że przykazania- tablice Dekalogu są szafirowe czyli niebieskie (szczególnie to było widoczne w ang. Biblii). Bardzo mnie to zainteresowało bo ten kamień/kolor pojawia się również w opisie w Obj. i jak dobrze pamiętam to tron Boży jest tam z szafiru i chyba niewiasta ma coś niebieskiego (może to mieć jakieś znaczenie symboliczne). Nie mogę sobie wszystkiego przypomnieć, co ta siostra mówiła :( a mnie to zaciekawiło...


Zaczęłam badać sprawę dalej, bo było to dla mnie zaskakujące. I tak trafiłam na blog o szafirowych kamiennych tablicach. Poniżej przetłumaczony artykuł z tejże strony:


10 przykazań na szafirowych kamiennych tablicach

W Biblii kamienne tablice były dwoma kawałkami kamienia, na których Wszechmocny wypisał 10 przykazań własnym palcem, a następnie dał je Mojżeszowi na górze Synaj. Napisy z tych tablic dawały wgląd w naturę Wszechmocnego, a Mojżesz został poinstruowany, by pilnie nauczał dzieci Izraela tych słów.

Według żydowskiej tradycji kamienne tablice zostały zrobione z materiału pochodzącego z samego tronu Wszechmocnego, wyglądającego jak twór szafirowej płyty (Wyjścia 24,10), czystego jak samo niebo.

Zwykle tablice te są przedstawiane jako czworokątne z zaokrągloną górną częścią. Jednakże rabinistyczne tradycje opisują je jako prostokątne z ostrymi brzegami. Mówią też, że tekst nie był tylko wygrawerowany, był jak wywiercony na wylot. Mimo to żadna ze stron nie pokazywała lustrzanego odbicia tekstu. Napisy na obu stronach wyglądały normalnie.
from http://sapphire-stone-tablets.blogspot.com/2008/11/sapphire-stone-tablets.html


W księdze Ezechiela znajdujemy potwierdzenie, że Boży tron zrobiony był z szafiru:

"A nad sklepieniem, nad ich głowami, było coś z wyglądu jakby kamień szafirowy w kształcie tronu; a nad tym, co wyglądało na tron, u góry nad nim było coś z wyglądu podobnego do człowieka."
Ez 1,26

"A gdy spojrzałem, oto na sklepieniu, które było nad głowami cherubów było coś jakby kamień szafirowy: coś z wyglądu podobne do tronu."
Ez 10,1


W kontekście wersetu z Ps.89,15 "Sprawiedliwość i prawo są podstawą tronu twego" można przypuszczać, że kamienny twór u tronu Bożego tworzyły... szafirowe płyty z przykazaniami!

Jeszcze jedną ciekawą wzmiankę o szafirowych płytach znalazłam w poniższym artykule:

Though I don’t have The Aramaic Bible, it states in the Targums* Chapter 1:82-88, “Then it was said to Moses: ‘Ascend to the firmament and I will give you two tablets of stone, hewn from the sapphire of the throne of My glory, gleaming like fine gold, arranged in lines and written by My finger. Engraved on them are the Ten Words, refined more than silver that has been refined in seven times seven [ways]-that is the sum.”

http://hubpages.com/hub/Stone-From-the-Throne


Co o tym sądzicie? Czyż to nie jest niesamowite, że Bóg do napisania swojego prawa, które jest objawieniem Bożego charakteru, nie użył zwykłych kamieni, ale wziął fragment swojego tronu, użył materiału pochodzącego z samego nieba?
Zastanawia mnie, co musiał czuć Mojżesz, kiedy wracał z góry z tablicami do narodu izraelskiego i widząc złotego cielca i odstępstwo ludu, "zapłonął gniewem i wyrzucił tablice z rąk swoich i potłukł je pod górą." (Wj 32,19). Bóg dał ludziom to, co miał najcenniejszego, a ci odrzucili Go i Jego własnoręcznie zapisane szafirowe tablice...

Pomyślmy przez chwilę o tym: Jezus, Syn Boży, ten, który przyszedł na ziemię, by objawić charakter Ojca, o którym pisał prorok Izajasz:

"Oto sługa mój, którego popieram, mój wybrany, którego ukochała moja dusza. Natchnąłem go moim duchem, aby nadał narodom prawo. Nie będzie krzyczał ani wołał, ani nie wyda na zewnątrz swojego głosu. Trzciny nadłamanej nie dołamie ani knota gasnącego nie dogasi, ludom ogłosi prawo. Nie upadnie na duchu ani się nie złamie, dopóki nie utrwali prawa na ziemi; a jego nauki wyczekują wyspy."
Iz 42,1-4


został odrzucony przez własny naród i przybity na krzyżu na wzgórzu Golgoty, roztrzaskany jak kamienne tablice u podnóża góry...


"Godzien jest ten Baranek zabity wziąć moc i bogactwo, i mądrość, i siłę, i cześć, i chwałę, i błogosławieństwo. Temu, który siedzi na tronie, i Barankowi, błogosławieństwo i cześć, i chwała, i moc na wieki wieków."
Obj.5,12.13


_______________________________________________
* Targum (aram./hebr. תרגום – "tłumaczenie"; od hetyckiego tarkummaj – "proklamacja", "wyjaśnienie", "tłumaczenie"[1]) – przekład Biblii Hebrajskiej na język aramejski. Targumy tworzono po powrocie z niewoli babilońskiej, gdy aramejski stał się powszechnie używanym językiem potocznym na Bliskim Wschodzie. Początkowo targumy tworzone były ustnie, z czasem zaczęli je spisywać tłumacze zwani meturgemanim[1] (מתורגמנים). Targumy palestyńskie i babilońskie różniły się językowo. Ponadto targumy powstające w Palestynie były o wiele mniej dosłownymi tłumaczeniami, często stawały się faktycznie parafrazami oryginalnego tekstu. Więcej informacji na http://huc.edu/libraries/exhibits/rablit/targum.php
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...