wtorek, 9 sierpnia 2011

Mężczyzna na obraz Boga


Mężczyzna został uczyniony wyjątkowym i każdy ma prawo do dziedzictwa prawdziwego męstwa. Jednak niewielu z nas odnajduje tę nieuchwytną spuściznę. Nie jesteśmy pewni, na czym właściwie polega to dziedzictwo, a jeszcze mniej wiemy, w jaki sposób je odzyskać. W konsekwencji ścigamy mity, ustalamy substytuty lub udajemy, że wszystko jest w porządku, podczas gdy w głębi serca czegoś nam brakuje.

Jim Hohnberger wskazuje to „brakujące coś”. Nie boi się poruszać trudnych tematów, ale podaje też proste rady, które – jeśli stosowane konsekwentnie – pozwolą doświadczyć uzdrawiającej prawdy, uwolnienia od kłamstw i autentycznej przemiany. Na podstawie doświadczeń swoich i innych mężczyzn, obrazuje, jak powrócić do korzeni i odzyskać w sobie właściwy obraz siebie, jak również w jaki sposób ożywić małżeństwo i odnowić więzi rodzinne.

Bez względu na twoją przeszłość i niezależnie od obecnych okoliczności życia, możesz odnaleźć swoje prawdziwe powołanie. Możesz być mężczyzną na obraz Boga.
Książkę możesz zamówić tutaj.

wtorek, 2 sierpnia 2011

Pomnik Marii Magdaleny


Myślałem, że Bóg używa wstydu i negatywnych uczuć, aby obudzić moje sumienie i przyprowadzić mnie do siebie. Jeśli nie odczuwałbym wewnętrznego niepokoju z powodu swych grzechów i błędów, nie mógłbym zdać sobie sprawy ze swego grzesznego stanu i zostać zbawionym.


Powyższy obraz ilustruje historię Marii Magdaleny, która przyszła na ucztę, na której znajdował się Jezus, wylała na Jego stopy słoik cennego nardowego olejku i wytarła je swoimi włosami. Według wszystkich zgromadzonych tam osób dopuściła się najbardziej haniebnego czynu i ludzie oczekiwali na potępienie ze strony Jezusa. Lecz, co niezwykle interesujące, Jezus nie odpowiada tak, jak tego oczekiwał od Niego gospodarz domu.
Aby zrozumieć zachowanie Jezusa, należy zadać sobie kilka pytań dotyczących tego, w jaki sposób Jezus jako Bóg widział i oceniał ten czyn.

?? Czy Bóg reaguje na nasze zachowania tak samo jak inni ludzie?
?? Czy Maria Magdalena powinna czuć się winna?
?? Czy powinna czuć się zawstydzona, jeśli nie z powodu swego zachowania, to przynajmniej dlatego, że postawiła Mistrza w złym świetle?
?? Czy wina i wstyd są tożsame?
?? Czy są ze sobą nierozerwalnie związane?
?? Czy można odczuwać winę, nie czując wstydu?
?? Czy istnieją oddzielne definicje dla jednego i drugiego?
?? A co najważniejsze, jak Bóg postrzega owe uczucia i je wykorzystuje?

WINA
"czyn naruszający normy postępowania, zwłaszcza złamanie prawa, co wymaga kary".
Wina nie jest rzeczą subiektywną. Nie zależy od tego, czy ktoś uważa się za osobę winną lub przyznaje się do winy.
Wina nie jest także uczuciem. To uświadomienie sobie naruszenie prawa w oparciu o stwierdzenie faktu. Wina jest zatem stanem świadomości - nie uczuciem. Osoba może powiedzieć, że "czuje się winna", ale chociaż takie słowa można często usłyszeć, to nie są one właściwie użyte. Jest niemożliwością, żeby odczuwać fakt. "Odczuwanie winy" nie jest możliwe, możliwe jest uświadomienie sobie tego faktu.

WSTYD
"bolesne uczucie spowodowane świadomością winy, własnych braków lub niewłaściwego postępowania."
Wstyd jest uczuciem lub stanem emocjonalnym, ogarniającym określoną osobę, kiedy uznaje siebie za winną. Ale, co interesujące, jak wskazuje definicja, wstyd może istnieć niezależnie od winy. Ktoś może odczuwać wstyd, kiedy widzi swoje braki albo kiedy wypada poniżej oczekiwań. Ważne rozróżnienie między wstydem i winą dotyczy tego, że wstyd jest uczuciem, natomiast wina to stan świadomości. Jednakże uczucie wstydu nieomal zawsze towarzyszy świadomości winy i można je pomylić z winą.

Prawie zawsze odczuwamy wstyd, kiedy wiemy, że zrobiliśmy coś złego. Ale chociaż wstyd może towarzyszyć poczuciu winy, może też występować zupełnie sam, nawet wtedy, gdy nie naruszyliśmy żadnego kodeksu postępowania albo prawa. Na przykład często ogarnia nas wstyd, kiedy uświadamiamy sobie, że nie spełniliśmy czyichś oczekiwań. Z tego powodu wstyd pojawia się sam bez poczucia winy. Kiedykolwiek pojawia się wstyd, wtedy z pewnością zjawi się potępienie i poczucie braku własnej wartości!
Wstyd ogarnia chrześcijan, kiedy czują, że nie są w stanie sprostać oczekiwaniom, jakie ich zdaniem, ma wobec nich Bóg, a które są konieczne do prowadzenia zwycięskiego chrześcijańskiego życia. I, jak możecie sobie wyobrazić, nie zawsze ma to związek z tym, czy owi chrześcijanie rzeczywiście są winni naruszenia Bożych nakazów. Czasami mają po prostu wewnętrzne przekonanie, że nie osiągnęli "wyższego poziomu" duchowego. Czują, że ponieważ wstydzą się siebie, są z pewnością winni jakiegoś grzechu, który sprawia, że Bóg się ich wstydzi.

WSTYD - NIECHCIANY PREZENT NA CAŁE ŻYCIE
Poczucie winy może się wiązać z określonym wydarzeniem lub zachowaniem i często w sposób niezauważalny dla innych ogranicza się do pewnego miejsca, czasu lub wydarzenia. Natomiast wstyd może być wszechogarniającym uczuciem, które dręczy człowieka przez cały czas.
Nawet w kościele zdarzają się sytuacje, kiedy wstydu używa się jako instrumentu karcącego lub napominającego członków kościoła, aby podporządkowali się kościelnym standardom (np. uwagi wobec kobiet używających szminki lub makijażu, że zachowują się jak królowa Izebel). Najbardziej przykre bywa wmawianie nam, że Bóg aprobuje taką krytykę i że On również się nas wstydzi.

KORZENIE WSTYDU
Skąd się wziął wstyd u człowieka? Według Biblii wstyd jest nierozerwalnie związany ze skutkami grzechu. Nie pochodzi od Boga. W Księdze Rodzaju czytamy historię, jak Adam i Ewa, kiedy zgrzeszyli, postanowili ukryć się przed Bogiem, ponieważ się wstydzili.

CZTERY KONSEKWENCJE
Historia Adama w raju ukazuje kilka podstawowych cech wstydu.

1) Wstyd zawsze sprawia, że człowiek pragnie się gdzieś ukryć. Wstyd nigdy nie prowadzi do otwartości i pojednania.
2) Wstyd powoduje, że odsuwamy się od osoby, która nas zawstydza.
3) Podobnie, jak to było w przypadku Adama i Ewy usiłujących zakryć się liśćmi, wstyd sprawia, że my też chcemy zakryć pewne rzeczy, które go w nas wywołują.
4) Wstyd rodzi w nas niechęć do samych siebie.

Każdy z tych elementów jest śmiertelnym wrogiem chrześcijańskiego wzrostu i dojrzałości.

"Gdzie się ukryję przed Twoim duchem, gdzie się schowam przed Twoim obliczem? Gdy do niebios wstąpię, jesteś tam, gdy zstępuję w zaświaty, wychodzisz mi naprzeciw. Gdybym mógł mieć skrzydła jutrzenki i zdołał się znaleźć na odległym morzu, tam też dosięgłaby mnie Twoja ręka, tam również by mnie podtrzymała Twoja prawica. Gdybym się domagał, by mnie ciemności okryły i światłość otoczyła mnie zamiast nocy, to ciemność nie byłaby dla Ciebie mroczna: noc byłaby jak dzień jasna, a ciemność byłaby jak światło."
Ps.139, 7-12 BWP

WSTYD JAKO MECHANIZM KONTROLUJĄCY
Wstyd ma swój cel, mimo iż nie kryje się w nim nic pozytywnego. Bywa dość skuteczny w kontrolowaniu zachowania. Można powiedzieć, że to młodszy brat przemocy. Osoba, wobec której zastosuje się jeden z tych dwóch instrumentów kontrolujących zachowanie (wstyd i przemoc), ma identyczne odczucia: zarówno bezsilność, jak i zniechęcenie. Wstyd usiłuje wpłynąć na nasze zachowanie w sposób niezgodny z zasadami, jakie Bóg stworzył, abyśmy prawidłowo funkcjonowali.
Przypomnijmy sobie historię sprowadzenia Skrzyni Przymierza przez Dawida do Jeruzalemu (II Sam. 6) i radosny taniec króla na czele korowodu. Gdy zobaczyła to jego żona, Michal, nie powstrzymała się od napomnienia, że tym wybrykiem zszargał swoją królewską godność. Ale Dawid zignorował jej krytykę i zapewnił, że ponieważ tańczył przed Panem, to kiedy nadarzy się okazja, uczyni to ponownie!

Ostatecznie wstyd dotyczy osoby, która usiłuje nas zawstydzić - czyli osoby pragnącej kontrolować nasze poczynania. Jest to mechanizm obronny. Ludzie używają tego instrumentu, by uniknąć zakłopotania związanego ze słowami, czynami lub sytuacjami, w których czują się nieswojo albo których nie potrafią zrozumieć lub poradzić sobie z nimi. Trudno im porozumieć się z ludźmi lub odnieść się do sytuacji, które wymagają od nich zmiany w sposobie myślenia czy zachowania. Znacznie łatwiej jest przenosić swój niepokój na kogoś za pomocą wstydu, mając nadzieję, że zmusi to do zaakceptowania winy i poradzenia sobie z nią. Tak było w przypadku Michal, która potępiła Dawida; dzieje się tak również i dzisiaj. To pokazuje nam prawdziwy cel wstydu. Ktoś, kto nas zawstydza, nie troszczy się o nas. Troszczy się jedynie o siebie, o swój wizerunek i reputację.

CHODZI O REPUTACJĘ (ALBO JEJ BRAK)

Czy Bóg kiedykolwiek używa wstydu jako instrumentu oddziaływania?
Czy Bogu zależy na tym, byśmy się wstydzili tego, co było grzeszne w naszym życiu?
Czy chrześcijaństwo kiedykolwiek propagowało wstyd jako właściwą odpowiedź na nasze ludzkie niedostatki i grzechy, gdy stoimy w obliczu Boga?
Czy Bóg kiedykolwiek wstydził się za nas?
Czy próbuje kontrolować nasze zachowanie przez wzbudzanie w nas negatywnych myśli o nas samych?

Krótko mówiąc, świadomość winy i własnych "niedostatków" ma wiele wspólnego z naszą reputacją. Posiadanie reputacji oznacza, że "coś przynosimy ze sobą do stołu". Oznacza że jest coś w nas lub co nas dotyczy, i ma wartość samą w sobie, której należy strzec.
Biblia jasno mówi na temat naszej reputacji lub braku takowej, kiedy stoimy przed obliczem Boga.

"I wszyscy staliśmy się podobni do tego, co nieczyste, a wszystkie nasze cnoty są jak szata splugawiona, wszyscy więdniemy jak liść, a nasze przewinienia porywają nas jak wiatr."
Iz.64,6

Musimy przyznać, że w oczach Nieba rodzaj ludzki nie ma wrodzonej czci, nie mamy nieskalanej reputacji, o którą należy dbać. To oznacza, że nie posiadamy niczego, czym możemy się szczycić albo chwalić.

BÓG I ROZCZAROWANIE
Ponieważ Bóg zna koniec na początku, nigdy nie doznaje rozczarowania z powodu czegokolwiek, co dzieje się we wszechświecie. Czy zdarzyło się wam kiedykolwiek, że gdy zgrzeszyliście, czuliście, że zawiedliście Boga? Możecie być rozczarowani swymi niedostatkami, ale też i inni mogą doznać rozczarowania wami (z powodu waszych oczekiwań). Bóg jednak nigdy nie jest rozczarowany i choć to wyda się wam dziwne, ale właśnie dlatego to jeden z powodów, dla jakich możemy przystępować z ufną odwagą do tronu łaski (Hebr.4,16).
Wstyd nigdy nie pomaga w uzdrowieniu lub konstruktywnej zmianie człowieka. Zawsze prowadzi do nienawiści wobec siebie i zniechęcenia. Tak nigdy Bóg nie działa! Bóg działa za pomocą poczucia winy, ponieważ to właśnie przez uświadomienie sobie tego, że zgrzeszyliśmy, a nie z powodu wstydu, znów do Niego przychodzimy. Wina sama w sobie skłania nas do naprawienia problemu. Prowadzi do pojednania. Ale wina w połączeniu ze wstydem powoduje nasze wycofanie.
Uznanie winy i reakcja na nią stanowią właściwą odpowiedź. Dzieje się to za sprawą Ducha Świętego. Prawdziwa motywacja pochodzi z wnętrza człowieka, inaczej być nie może. Wywołanie u kogoś poczucia wstydu przez innych może spowodować chwilową zmianę w zachowaniu po to, by uniknąć ponownego zawstydzenia w przyszłości. Ale ta zmiana jest tylko powierzchowna.

ZASTOSOWANIE W PRAKTYCE
Ze względu na negatywne skutki wstydu, powinno się go unikać jak zarazy w naszych kontaktach z dziećmi, współmałżonkami, przyjaciółmi, a nawet wrogami. Musimy dołożyć wszelkich starań, żeby wyeliminować to bezużyteczne, szkodliwe i poniżające uczucie, które służy do manipulowania innymi ludźmi. Aby uwolnić się od tego groźnego doznania, gdy sami odczuwamy wstyd, wystarczy mieć świadomość, że Bóg nigdy nie wykorzystuje wstydu w swych kontaktach z ludźmi.

A jak potoczyła się dalej historia Marii Magdaleny? Bóg, którego teraz znam jeszcze lepiej, mówi: "Zaprawdę powiadam wam, gdziekolwiek na całym świecie będzie zwiastowana ta ewangelia, będą opowiadać na jej pamiątkę i o tym, co ona uczyniła" (Mat.26,13). Jezus nie zawstydził Marii Magdaleny. Nie postawił jej w trudnym położeniu. Zbawiciel nie tylko zaakceptował ją i jej dar, ale również uczynił ze zdarzenia w domu Szymona "pomnik" akceptacji i miłości dla wszystkich swoich naśladowców. Bóg rozumie, że potrzebuję bardziej zachęty, niż krytyki, nadziei a nie rozpaczy i miłości, a nie potępienia. Jeśli o tym pamiętam, zawsze będę do niego biec, kiedy upadnę, wiedząc, że mogę liczyć na Jego akceptację.

_____________________________________________________
fragmenty rozdziału II "Wina i wstyd. Pomnik Marii Magdaleny" z książki "Myślałem, że znam Boga"
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...