poniedziałek, 31 grudnia 2012

piątek, 28 grudnia 2012

Dlaczego wszystko się psuje, gdy usilniej szukamy Boga



Szatan najprawdopodobniej nie martwi się zbytnio o to, do jakich złych rzeczy nas namawia. Natomiast bardzo się irytuje, gdy zastanawia się, czy dana osoba utrzymuje więź z Bogiem i trwa w łączności z Nim czy też nie. Jest niemal chory ze zmartwienia, kiedy widzi, że człowiek zaczyna się interesować darem zbawienia przez wiarę, wie bowiem, że zdany jest na przegraną. Tak więc, gdy zaczynamy się interesować poznaniem Boga, diabeł zbiera szybko swoje sposoby i środki, aby nie dopuścić do tego. Równocześnie wygraża pięścią Bogu i stawia Mu takie same zarzuty, jak w przypadku Joba. Mówi: „Widzisz tę osobę? Ona szuka cię z samolubnych pobudek. Chce się dostać do nieba. Chce się pozbyć wrzodów na żołądku i chce mieć w sercu ten pokój, który mają inni chrześcijanie. Chce rozwiązać swoje problemy i otrzymać odpowiedź na swoje modlitwy. Wcale Cię nie szuka z miłości. Szuka Cię tylko dlatego, że chce coś dostać". 
Następnie mówi innym towarzyszom, aby wytoczyli z arsenału wszystkie beczki z materiałami wybuchowymi i przygotowali je na was. (...)Szatan przychodzi do nas osobiście z każdą pokusą, jaką potrafi wymyślić, i sprawia, że upadamy, czasami zaczynamy nawet prowadzić gorsze życie niż dotychczas. A mimo faktu, że to my poszukujemy Boga, poświęcając czas na studiowanie Jego Słowa i przychodzenie do Niego na kolanach w modlitwie, wszystko się wali.
Miałem studenta, który raz mi powiedział: „Przestałem być chrześcijaninem dwa tygodnie temu i od tego czasu nie zgrzeszyłem". Często zauważamy, że w momencie zerwania kontaktów z Chrystusem sprawy pozornie się poprawiają. Jakby znikały nasze problemy.
Właśnie wtedy myślisz sobie, że diabeł pozostawi nas samych. Jednak jako grzesznika numer jeden we wszechświecie szatana cechuje szczególny brak samokontroli. I tak przez kilka tygodni pozostawia mnie samego, ale ma mnie dla siebie, ponieważ nie szukam Boga, nie modlę się, nie zastanawiam się nad Słowem Bożym. A potem ponownie przychodzi — tym razem tak dla zabawy. Nie uszczęśliwia go widok zgubionego człowieka, chciałby go widzieć w rynsztoku. Tak więc, gdy po tygodniu lub dwóch powraca i przysparza nam problemów, doprowadza do tego, że padam na kolana. Czy zdarzyło wam się to już kiedyś?
Nie cierpię przyznawać się do tego, ile razy tego doświadczyłem. Aż pewnego dnia zaświtało mi w głowie, co się właściwie dzieje. Przypomnijcie sobie, co mówiliśmy o Jobie. Jaka była jego tajemnica? W wielkim boju z szatanem udowodnił on wszechświatu i przeciwnym Chrystusowi mocom, że nie służył Bogu z samolubnych pobudek, ale z miłości. Wtedy też Bóg mógł obdarzyć go swymi błogosławieństwami i zmusić diabła do ucieczki. A na koniec Bóg błogosławił Jobowi w dwójnasób.
Czego możemy nauczyć się z historii o Jobie? Gdy diabeł występuje z oskarżeniem, iż nasze motywy poszukiwania Boga są samolubne, Bóg pozwala szatanowi na to, by udowodnił, czy ma rację. Nasze motywy postępowania muszą zostać objawione nam samym, diabłu i całemu wszechświatu. Bóg zawsze jest w porządku, nawet w stosunku do diabła. Lecz nadejdzie taki dzień, gdy ugnie się każde kolano i każdy język wyzna, że Bóg zawsze był w porządku i że jest sprawiedliwy (czytamy o tym w Liście do Filipian 2,10.11). Nawet sam szatan padnie na kolana i przyzna, że Bóg nigdy nie postąpił wbrew samemu sobie. 
Jednak ja sam nie potrafię zmienić moich motywów. Samolubne serce nie potrafi się samo zmienić. Jest tylko jedno miejsce, gdzie to się może stać — u stóp Jezusa. Tak więc, gdy wnikniemy w istotę sprawy, padamy na kolana i mówimy: „Panie, znam już mój problem. Proszę, udziel mi swej łaski, abym mógł zmienić moje motywy i zaczął Cię szukać ze względu na Ciebie samego, a nie na mnie?" Czy nie chcielibyście poszukiwać Boga ze względu na Niego, zamiast ze względu na siebie? Czy nie chcielibyście poszukiwać Boga w odpowiedzi na Jego miłość, zważywszy na to, co Jezus uczynił dla nas na krzyżu? Czy nie chcielibyście szukać wspólnoty i łączności z niebem bez względu na to, co dzieje się w waszym życiu? Gdy to uczynicie, zaczniecie doświadczać tego, czego doświadczył Job w swoim życiu. 
Bóg twierdził, że Job Go miłował i dlatego był Mu wierny. A Job udowodnił, że Bóg miał rację. Jest to także
moim przywilejem — i ja mogę udowodnić, że i tym razem Bóg ma rację. On dopomoże nam, byśmy szukali Go z miłości i poddali Jemu swoje samolubne motywy postępowania. Tylko wtedy Bóg może przyjść do nas ze wszystkimi błogosławieństwami i mocą z nieba, a właśnie tego tak bardzo pragnie. 

_________________________
cytaty pochodzą z książki Morrisa Vendena "Aby poznać Boga", rozdział 3.

Aby poznać Boga


Czy można poznać Boga w ciągu pięciu dni? Moris Venden, znany amerykański teolog i ewangelista nie tylko stara się nam powiedzieć, jak Boga poznać, ale też jak utrzymać z Nim łączność na co dzień. Książka  napisana lekkim językiem, przepełniona wieloma przykładami z życia oraz głębią duchowej refleksji.

Obiecałam, że zajrzę niedługo do tej książki i tak się stało. Podzielę się kilkoma myślami z lektury.

Nieważne jest, co czynisz, ważne jest, kogo znasz

W liście apostoła Pawła do Efezjan znajduje się znamienna jego wypowiedź: „Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie jest z was: Boży to dar; nie z uczynków, aby się kto nie chlubił" (Efez. 2,8.9). Paweł wielokrotnie pisał, że z uczynków zakonu nie będzie usprawiedliwiony przed Bogiem żaden człowiek. Innymi słowy, zbawienie nie jest uzależnione od tego, co ty uczynisz, ale od tego, kogo znasz. Faktycznie żaden człowiek nie traktuje poznania Boga jako konieczność, a zatem nie widzi, iż konieczne jest przeznaczenie na to odpowiedniej ilości czasu, dopóki nie zrozumie, że zbawienie opiera się na kontaktach, a nie na zachowaniu. 

Droga do Chrystusa

5. poddanie się
4. bezradność
3. przekonanie
2. wiedza
1. pragnienie

Być może uświadomiłeś sobie, na którym etapie drogi do Chrystusa się znajdujesz. Czy odczuwasz pragnienie czegoś lepszego? Czy zdajesz sobie sprawę z tego, że Bóg jest miłością, a Chrystus umarł dla  ciebie?  Czy  zdajesz sobie sprawę, że jesteś grzesznikiem? Czy jesteś świadomy, że jesteś całkowicie bezradny? I czy doszedłeś już do miejsca, w którym jesteś gotowy poddać się i zaprzestać wszelkich prób czynienia czegokolwiek samemu? Wtedy możesz przyjść do Jezusa takim, jakim jesteś, ponieważ taka jest droga do Niego. Bóg pociąga cię do siebie, a ty możesz  odpowiedzieć  na  to  i  zawsze  do  Niego
przychodzić, jutro, pojutrze, tak długo, aż Jezus przyjdzie powtórnie.

Jak być posłusznym
Jeśli nawiążesz kontakt z Panem Jezusem Chrystusem i będziesz trwać w łączności z Nim odtąd aż do czasu, gdy przyjdzie powtórnie, On dopełni reszty. Jest to najprostsza odpowiedź na pytanie, jak być posłusznym. „Ten, który rozpoczął w was dobre dzieło, będzie je też pełnił, aż do dnia Chrystusa Jezusa" (Fil. 1,6). Przebaczenie jest darem, zbawienie jest darem i posłuszeństwo również nim jest. A wszystko to można otrzymać dzięki ustawicznej łączności i wspólnocie z Tym, który jest tego Dawcą.
Prawdziwe posłuszeństwo może być rozumiane i doświadczane tylko przez oddanego chrześcijanina. Nie jest to po prostu jakaś samopomoc, zmiana zachowań czy też sposób pozytywnego myślenia — wynikające ze zmian zewnętrznych tych, którzy dzięki silnej woli potrafią coś uzyskać. Posłuszeństwo przez wiarę pochodzi z serca, a otrzymuje je tylko ten, kto trwa codziennie w łączności z Jezusem Chrystusem. 

__________________________
cytaty pochodzą z książki Morrisa Vendena "Aby poznać Boga", wyd. Orion Plus. Książka do nabycia tutaj.

wtorek, 18 grudnia 2012

Historia cennego talerza



"Tego tedy bądźcie o sobie rozumienia, które było i w Chrystusie Jezusie, który, będąc w kształcie Bożym, nie poczytał sobie tego za drapiestwo równym być Bogu, ale wyniszczył samego siebie, przyjąwszy kształt niewolnika, stawszy się podobny ludziom; i postawą znaleziony jako człowiek, sam się poniżył, będąc posłusznym aż do śmierci, a to śmierci krzyżowej. Dlatego też Bóg nader go wywyższył i darował mu imię, które jest nad wszystkie imię; Aby w imieniu Jezusowem wszelkie się kolano skłaniało, tych, którzy są na niebiesiech i tych, którzy są na ziemi, i tych, którzy są pod ziemią. A wszelki język aby wyznawał, że Jezus Chrystus jest Panem ku chwale Boga Ojca."
Fil.2,5-11 BG

poniedziałek, 17 grudnia 2012

Jak zrozumieć Boga?


W piątek mieliśmy spotkanie młodzieżowe, takie bardziej uwielbieniowe i Tomek D. miał rozważanie na temat "Jak zrozumieć Boga". Zamieścił dzisiaj też ten filmik w kontekście tego spotkania.


Understand Music from finally. on Vimeo.
A wy jak myślicie? Czy trzeba rozumieć Boga, żeby być zbawionym? Czy jest w ogóle możliwe zrozumieć Boga?
Nasze wnioski po spotkaniu były następujące: można dużo wiedzieć o Bogu, badać i poznawać Jego cechy, ale dla większości ludzi wcale to nie jest niezbędne, a dla wszystkich nie jest to konieczne do zbawienia :)
Ostatnio jak chodzę na zajęcia z księgi Daniela, studiujemy tekst w oryginalnym języku aramejskim i hebrajskim. To też tam jest to ciekawie rozgraniczone dwoma słowami: jedno oznacza wiedzę, mądrość, a drugie wiedzę wynikającą z doświadczenia. W rozdziale 4 czytamy, że król wezwał mędrców (chahma), aby mu podali wykład snu. Pojawia się tu słowo jada, które oznacza wiedzę wynikającą z doświadczenia. Poznanie Boga jest zawsze związane z tym drugim słowem. Z tego wynika, że bardziej niż zrozumieć, potrzebujemy doświadczać Boga i chcieć Go poznawać.
Tomek zareklamował na spotkaniu książkę Morrisa Vendena "Aby poznać Boga". Myślę, że zajrzę niedługo.
"A to jest żywot wieczny, aby poznali ciebie, jedynego prawdziwego Boga i Jezusa Chrystusa, którego posłałeś."
Jan 17,3

środa, 14 listopada 2012

Jak poznać wolę Bożą w swoim życiu






Czy chciałbyś znać przyszłość? Czy chciałbyś wiedzieć, jak podejmować właściwe decyzje, które stoją przed tobą? Czy wierzysz w to, że Bóg ma  plan  dla twojego życia? Czy potrafisz ten   plan   odczytać?  W   świecie   pełno   jest   ludzi   pragnących   dowiedzieć   tego,   co   przyniesie przyszłość, ludzi błądzących w poszukiwaniu  właściwego przewodnictwa.  Niemalże w każdej gazecie możemy znaleźć horoskopy. Wróżki wciąż cieszą się bardzo dużym powodzeniem. Ludzie wszędzie chcą wiedzieć, co się wydarzy i jak się na to przygotować. Ciekawość  dnia jutrzejszego jest  naturalną ludzką cechą.
Pytanie najczęściej zadawane przez chrześcijan dotyczy tego, w jaki sposób można poznać wolę Bożą w swoim życiu. W tych trudnych czasach nierzadko przeżywamy frustracje z powodu pozornego braku Bożego prowadzenia w naszym życiu. Kiedy zaglądamy do Biblii, to widzimy tam aniołów czy proroków, którzy towarzyszyli ludziom, i życzymy sobie, abyśmy i my mieli taką możliwość poznania  woli Bożej.

Jak to jest, że można być pewnym Bożej woli? Autor książki przestudiował biografię bogobojnego człowieka, George Muellera i jego 7 stopni poznania Bożej woli, a także dodał swój. Skąd Mueller brał takie przeświadczenie? Jeśli ktoś w taki sposób „dostrojony” jest do słuchania woli Bożej, to gdy zacznie dzielić się z tobą tym, jak poznać wolę Bożą, wtedy słuchaj go uważnie.

1.  Nie kieruj się swoją własną wolą.  Twoja własna wola zostaje odstawiona na bok. To wcale nie oznacza, że nie będziesz miał od tej pory żadnego wyboru, ale  że jesteś gotów zrobić wszystko, co wskaże ci Bóg. Jest to możliwe tylko dla tych, którzy mają   codzienną więź z Bogiem, dlatego że sami nie potrafimy Jemu  poddać się. Bóg musi zrobić to za nas. Przykład tego pozostawił nam sam Pan Jezus, a zostało to zapisane w Ew. Mat. 26,39 i Jana 4,34.
2.  Nie   polegaj   na   uczuciach.  Faktycznie   wszystkie   osiem   stopni   jest   ze   sobą   ściśle powiązanych. Szczególnie w tym miejscu należy to podkreślić, ponieważ często mamy pokusę, by podjąćjakąś decyzję wyłącznie na podstawie   emocji. Dlatego jest to pewnego rodzaju ostrzeżenie.   Nie  postępuj   tak!   Podczas   gdy   Duch   Święty   często   prowadzi   nas   poprzez oddziaływanie na nasze serce (zob. Izaj. 30,21), to jednak nie powinniśmy nigdy podejmować decyzji jedynie na podstawie emocji.
3. Badaj Boże Słowo — Biblię, aby zobaczyć to, co zostało objawione, i co może wskazać ci kierunek przy podejmowaniu decyzji. Bóg zawsze prowadzi nas poprzez swoje Słowo, nigdy przeciwnie do niego. Przeczytaj Ps. 119,105. Może nie znajdziesz tam szczegółowej informacji na   temat   twojej  konkretnej   sprawy,   ale   za   to   znajdziesz   tam   reguły,   które   będziesz   mógł zastosować. Zawsze możesz użyć Biblii jako środka, by skontaktować się z Bogiem.
4. Weź pod uwagę opatrznościowe okoliczności. „Zachowaj też w pamięci całą drogę, którą Pan, Bóg twój, prowadził cię” (V Moj. 8,2). Przyjrzyj się Bożemu prowadzeniu w przeszłości i spróbuj dopasować obecne okoliczności do  sytuacji, która wydarzyła się już kiedyś.
5.  Konsultuj  się ze  swoimi  przyjaciółmi.  Jest to krok,  który dodałem  do listy  Muellera. Znalazłem go w Przyp.  Sal. 11,14 i Ps. 1,1. Nie konsultuj się jednak z przyjaciółmi, o których nie mógłbyś powiedzieć, że są oddanymi Bogu chrześcijanami! I znowu muszę to podkreślić, nie decyduj tylko na podstawie rad twoich przyjaciół. Poskładaj wszystkie ich rady i umieść je w teczce, by  mogły być pomocne przy podjęciu ostatecznej decyzji.
6. Poproś Boga w modlitwie, aby objawił ci swoją wolę co do decyzji, którą masz zamiar podjąć. Przeczytaj Jak. 1,5.
7. Podejmij decyzję! Na podstawie oceny pierwszych sześciu kroków podejmij decyzję. Nie czekaj na znak, czy na piorun z nieba. Weź pod uwagę wszystkie „materiały” zebrane do tej pory i zadecyduj. A potem powiedz Bogu, jaka jest twoja decyzja.
8.  Podążaj   za   swoją   decyzją,  prosząc   Boga,   aby   zatrzymał   cię,  jeśli   dokonałeś złego wyboru. Bądź szczery przed Bogiem; bądź uczulony na zamykające bądź otwierające się drzwi. Bóg wie, jak otworzyć, i jak zamknąć drzwi. Może czasami poczujesz jak gdyby trzaśnięcie drzwi przed   samym   nosem.   Zdarzyło   mi   się   to   kilkakrotnie!  Stało   się   tak,   ponieważ   po   drodze opuściłem jeden z kroków. Ale nawet apostołowi Pawłowi przydarzyła się podobna przygoda. Możecie przeczytać o tym w Dz. Ap.16,6-9.


Nie można nie podkreślić tego jeszcze raz. Abyś mógł poznać Bożą wolę co do twojego życia, musisz wcześniej poznać Boga. Nie wystarczy zwracać się do Niego tylko wtedy, gdy przechodzisz w  życiu  kryzys.
Czy   znasz   Go?   Czy   wiesz,   co   to   znaczy   zaplanować   sobie   czas     na   poznawanie   Go   i pogłębianie przyjaźni z Nim? Czy wiesz, co znaczy rozmawiać z Nim tylko dla samej rozmowy, wtedy gdy nic od Niego nie potrzebujesz, ale tylko Jego samego? Czy wiesz, co to znaczy słuchać Go, gdy przemawia do ciebie poprzez Biblię? Czy doświadczyłeś czegoś takiego, jak uczniowie, którzy szli drogą do Emmaus, gdy „pałały” ich serca podczas rozmowy z Jezusem? Czy rozmawiasz z Nim każdego dnia?
Jeśli na pytania te możesz odpowiedzieć twierdząco, to spokojnie możesz pytać się o Jego wolę w twoim życiu. Jeśli jednak nie znasz Go, to wtedy zrób wszystko, aby osobiście się z Nim zaznajomić. Tylko   wtedy,   gdy   znasz   Go   osobiście,   możesz   właściwie   zrozumieć   Jego prowadzenie, a nawet być gotowym, by zaakceptować je, również wtedy, gdy nie rozumiesz wszystkiego, co cię spotyka.

________________________________________________
fragmenty książki Morrisa Vendena "Jak poznać wolę Bożą w swoim życiu", wyd. Znaki Czasu 1997.

sobota, 3 listopada 2012

Żyć naprawdę.

Fot. from Pixmax


"Znam twoje czyny: masz imię, [które mówi], że żyjesz, a jesteś umarły."
Ap.3,1 BT

To przygnębiająca diagnoza dla wielu z nas, którzy całym sobą czują tempo życia, a wewnątrz stygną. Kiedy usłyszałam dzisiaj te słowa w kazaniu, pomyślałam, że jest to takie trafne. Człowiek pędzi przez całe życie, wykonując różne mniej lub bardziej ważne czynności, nie zauważając, że nie ma w nim tej iskry, która była na początku. Umiera zapał, gorliwość, pasja dla Boga. Życie zamienia się w egzystencję, której sensem jest zarabianie na chleb i nic więcej.

Co jeszcze zabija moje życie duchowe?
Egoizm: moje nawyki, moje sposoby na życie, moje plany na przyszłość, moje poglądy, moje zwyczaje. Kiedy koncentruję się na sobie, staję się martwy i nie ma we mnie prawdziwego życia.

Potrzebujemy ożywienia.
Ożywienie -ale jak?
Ożywienie to nie zmiana zachowań - to zmiana relacji. 
Jezus mówił o tym do uczniów:
"Wytrwajcie we Mnie, a Ja /będę trwał/ w was. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie - o ile nie trwa w winnym krzewie - tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie."
Jan 15,4 BT
To, co Bóg nam obiecuje, kiedy w Nim trwamy:

"Kto wierzy we mnie, jak powiada Pismo, z wnętrza jego popłyną rzeki wody żywej."
Jan 7,38
Co ciekawe, nie znajdziemy w Biblii opisu, że trwanie w Jezusie ma być przyzwyczajeniem, to żywa więź i żywe jej efekty.


Prawdy ukryte w chlebie

"Inne podobieństwo powiedział im: Podobne jest Królestwo Niebios do kwasu, który wzięła niewiasta i rozczyniła w trzech miarach mąki, aż się wszystko zakwasiło. 
Mat.13,33
Bóg chce nas ożywić, przemienić, nadać naszemu życiu nową jakość, tak jak kwas, coś, co przychodzi z zewnątrz - musi być włożony do mąki, aby wywołać pożądaną zmianę. Ukryty w mące, chcąc przetworzyć całą masę, działa niewidocznie; tak samo działa kwas prawdy, cicho, w ukryciu, lecz bezustannie, aż wreszcie przekształci duszę.

Niech słowa psalmu pokutnego Dawida staną się naszą modlitwą każdego dnia:
"Stwórz, o Boże, we mnie serce czyste i odnów w mojej piersi ducha niezwyciężonego!"
Ps.51,12 BT
Nawet jeśli czytając te słowa czujesz, że jesteś właśnie takim "umarłym", Bóg obiecał, że może cię ożywić.
Czy chcesz żyć naprawdę?

czwartek, 11 października 2012

Christ the church

Chciałam wam polecić ciekawe studium biblijne, które możecie znaleźć tutaj . Jest to seria "Spotkania" i jej celem jest, aby przeczytać Biblię równolegle z komentarzami Ellen White. Ukończyłam niedawno pierwszą serię "Christ the way", czyli Ewangelie razem z książką "Życie Jezusa", a teraz zaczęłam drugą. Dzieje Apostolskie i listy razem z książkami "Działalność apostołów" i "Wielki bój". Podane numery stron odnoszą się do wydania angielskiego, ale można to sprawdzić, zaglądając do nagłówków w polskim wydaniu, jaki fragment Biblii komentuje dany rozdział.


Druga seria nosi tytuł "Christ the church" i jest niezwykłą historią życia wczesnego kościoła. Ostatnio czytałam rozdział o Korneliuszu i Piotrze, o tym, jak Bóg pokonywał uprzedzenia i dotarł do wpływowego poganina.

"Bóg i dziś szuka zarówno wśród warstw wyższych, jak i niższych. Wielu jest takich ludzi jak Korneliusz, których Bóg pragnie związać ze Swoim dziełem na świecie. Ich  sympatia jest po stronie ludu Bożego, ale ich więzy ze światem są mocne. Wymaga to od nich moralnej odwagi, by opowiedzieć się za Chrystusem, szczególne starania powinny być podjęte dla tych, którzy znajdują się w wielkim niebezpieczeństwie z powodu swych obowiązków i kontaktów.
    Bóg powołuje poważnych, pokornych pracowników, którzy zaniosą Ewangelię do wyższych warstw. Niepojęte i dziś nawet  niedostrzegalne  cuda  i  znaki  towarzyszyć  muszą tym  aktom  nawrócenia.  Najwięksi  na tej  ziemi  nie znajdują się przecież poza zasięgiem cudotwórczej mocy Boga. Gdyby ci, którzy współpracują z Nim, byli mężami spełniającymi  wiernie i mężnie swe obowiązki, Bóg nawróciłby ludzi  zajmujących  wpływowe  i odpowiedzialne stanowiska,   obdarzonych   wysokim   intelektem  i   dużymi  wpływami.   Przez  moc  Ducha   Świętego,  wielu  przyjmie zasady Boże. Nawróceni dla prawdy, staną się w Bożych rękach narzędziami głoszącymi światło. Ludzie ci dźwigać będą szczególne brzemię dla innych dusz tej samej zaniedbanej warstwy społecznej. Czas i pieniądze poświęcą dla dzieła Pańskiego i nowa potęga i nowe powodzenie udzielone będzie Kościołowi.
    (...) Wielu jest na naszym świecie takich, którzy znajdują się bliżej Królestwa Bożego niż przypuszczamy. W tym ciemnym   świecie   grzechu,   zachował   Pan   wiele   cennych   klejnotów,   do   których   kieruje   Swych   wysłanników. Wszędzie znajdują się tacy, którzy staną za Chrystusem. Wielu wyżej oceni mądrość Bożą niż ziemskie korzyści i stanie się wiernymi  nosicielami światła. Przymuszeni  miłością Chrystusa, będą skłaniali innych, aby przyszli  do Niego."
Działalność apostołów, s. 86, wyd. III

Studium tego rozdziału było początkiem inspirującego dnia. Po raz pierwszy widziałam nabożeństwo kościoła ulicznego na placu przed Metrem Centrum i uczestniczyłam w młodzieżowym spotkaniu modlitewnym o 19.19. Widziałam, jak Bóg rozwiązywał sprawy i odpowiadał na modlitwy.

Przeżycie   Filipa,   którego   anioł   skierował   tam,   gdzie   spotkał   szukającego   prawdy,   przeżycie   Korneliusza nawiedzonego   przez   anioła   z   poselstwem   od   Boga,   przeżycie   Piotra,   uwięzionego   i   skazanego   na   śmierć, wyprowadzonego bezpiecznie przez anioła wszystko to ukazuje bliskość związku między niebem i ziemią.
       Każdemu pracownikowi  Bożemu przekaz  o tamtych  odwiedzinach anioła przynieść  powinien pokrzepienie  i odwagę. I dziś, tak jak za dni apostołów, niebiańscy posłowie wzdłuż i wszerz przemierzają ziemię, niosąc pociechę zasmuconym,  opiekę  skruszonym,  zdobywając  dla  Chrystusa  serca   ludzkie.  Nie  możemy  widzieć   ich  osobiście, jednakże oni są z nami, kierując, prowadząc, chroniąc. 
Tamże, s. 94

 Bóg działa realnie. Jestem wdzięczna, że tego doświadczyłam :)

poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Uwaga: manipulacja!


"Zwodnicze są wdzięki i piękność przemija, bogobojna niewiasta jest godna pochwały."
Przyp.31,30

 Problemem, którego często nie dostrzegamy, a który jest poważną przeszkodą w byciu wrażliwą, promieniującą pięknem kobietą, jest manipulacja. Kiedy używamy naszych kobiecych atutów -naszych uczuć, fizycznego wyglądu, osobowości, emocji - dla samolubnych celów, stajemy się zwodnicze i zaczynamy manipulować innymi. Często nawet nie zdając sobie z tego sprawy, próbujemy kontrolować ludzi wokół nas, zachowując się w ten czy inny sposób. Zamiast służyć innym i zaspokajać ich potrzeby, ciągle toczymy grę o uwagę, akceptację i pozycję. Nie możemy odbijać chwały Chrystusa, kiedy rywalizujemy o własną chwałę.
Pismo jasno mówi, że zwodniczy kobiecy urok nie prowadzi do prawdziwego piękna. Aby stać się wrażliwą na innych, musimy nauczyć się, by nasze kobiece atrybuty były poddane Słowu Bożemu, a nie kontrolowane przez nasze ciało. 
Oto parę pytań, które mogą być pomocne:

  • czy próbuję zwrócić na siebie uwagę za pomocą mojego fizycznego wyglądu?
  • czy używam swojej osobowości, żeby być w centrum zainteresowania?
  • czy bawię się w emocjonalne gierki, żeby kontrolować innych (za pomocą zmiennych nastrojów, cichych dni itp.)?
  • czy poprzez plotki i krytykowanie próbuję kontrolować innych?
  • czy nieustannie kieruję temat rozmów na moją osobę?
  • czy zwracam uwagę na osoby nieśmiałe wokół mnie, czy jestem zbyt zajęta, będąc zawsze w centrum uwagi?
  • czy motywacją mojego serca jest przynieść chwałę Jezusowi czy racze zdobyć uwagę i akceptację innych?

Bezinteresowność wobec mężczyzn

Obcując z mężczyznami możemy być albo samolubne, albo bezinteresowne. Niestety, większość młodych kobiet postępuje niezwykle egoistycznie w stosunku do mężczyzn. Uczy się nas, jak za pomocą naszego kobiecego wdzięku manipulować, kontrolować i wabić. Flirtujemy, uwodzimy, postępujemy w wyrachowany sposób z mężczyznami, bo nie znamy innej drogi. A jednak absolutnie możliwe jest traktowanie mężczyzn z szacunkiem i bezinteresownością, używając naszej kobiecości nie po to, żeby zwodzić, ale żeby okazać cześć i być dla nich inspiracją. Należy tylko zmienić sposób postępowania. Trzeba zacząć patrzeć na mężczyzn jak na braci, których mamy zachęcić i zmotywować, a nie jak na potencjalnych partnerów lub okazję do zyskania męskiej uwagi. To oznacza bycie miłą bez flirtowania, zachęcającą bez manipulowania, oznacza prezentowanie swoim zachowaniem piękna Chrystusa, a nie wszechobecnych dziś przeinaczonych wartości. 
Altruizm wobec mężczyzn polega również na tym, że pozwalamy im być mężczyznami. Nasze społeczeństwo zachęca kobiety, by robiły pierwszy krok, były agresywne i stawały na równi z mężczyznami. Ale Bóg zaplanował, żeby to mężczyzna był inicjatorem, a kobieta odbiorcą. Na dłuższą metę postępowanie wobec Bożych, a nie światowych wzorców, uczyni nas o wiele szczęśliwszymi. Sposób, w jaki zachowujemy się wobec mężczyzn, albo pomaga im, albo przeszkadza w postępowaniu według właściwych wzorców.

Może pomóc ci, jeżeli zapiszesz to, co Bóg do ciebie mówi. Jeżeli odkryjesz, że w twoim życiu obecna jest manipulacja, w małym lub dużym stopniu, poproś Boga, by ci przebaczył, oczyścił cię i usunął ją z twojego życia mocą Ducha Świętego. Proś Go, by pomógł ci zmienić nawyki i zachowania.

___________________________
fragmenty rozdziału "Jak wyrobić w sobie społeczną wrażliwość?"

czwartek, 16 sierpnia 2012

Piękno pozbawione egoizmu



Łatwo się czyta o tym, że każda kobieta ma w sobie piękno, że jest księżniczką, córką Króla, że powinna lubić siebie taką, jaką jest i nie porównywać się z wyśrubowanymi kanonami piękna z okładek czasopism. Ale są dni, kiedy czujesz, że to nie działa. Patrzysz w lustro i widzisz tę zwykłą twarz, którą próbujesz udoskonalić korektorem, żeby zakryć wyskakującą krostkę, oglądasz swoje biodra i stwierdzasz, że znowu przytyłaś, a nogi pomimo opalania nadal są blade jak ściana. Nie musisz się nawet porównywać z modelkami, wystarczy, że popatrzysz na swoją koleżankę, która promieniuje brzoskwiniową opalenizną i jej włosy są zawsze świetnie ułożone. Uuch, jak źle, beznadziejnie wręcz. Dlaczego życie jest takie niesprawiedliwe?
Dlaczego metoda zbudowania poczucia własnej wartości nie przynosi trwałych rezultatów? Bo skupia się tylko na sobie samym. Miłość do siebie samej, samoakceptacja i autopromocja. Kochać samą siebie. Być szczerą sama ze sobą. Żyć dla siebie samej. 
Na tapecie w moim laptopie jest tekst: "Jeśli kto chce iść za mną, niech się zaprze samego siebie i weźmie krzyż swój i naśladuje mnie" (Mar.8,34). Słowo "zapierać" znaczy dosłownie zapomnieć o sobie samym, stracić z oczu siebie samego i swoje sprawy. Mamy pozwolić, by wszystkie nasze myśli o nas samych były poddane Chrystusowi. Kluczem do zwalczenia kompleksów nie jest budowanie poczucia swojej wartości, ale zaparcie się siebie.  
Trudno jest to zastosować, kiedy mamy cały system odreagowywania zranień: jedzenie czegoś dobrego, filmy, muzyka i inne. Jednak folgowanie swoim pragnieniom nie uwolni nas od kompleksów. Jezus powiedział: "Kto będzie się starał zachować swoje życie, straci je; a kto je straci, zachowa je" (Łuk.17,33). Jeżeli oddamy swoje życie - swoje prawa, swoje priorytety, swoje zachcianki i pragnienia - w zamian za Jego życie, zyskamy wszystko. Jeżeli jednak będziemy martwić się o swoje potrzeby, pobłażać i folgować swoim zachciankom, to zostaniemy z niczym. 
Proces nie musi być skomplikowany i retrospektywny. Nie ma potrzeby medytować, jak możemy dotrzeć do swego prawdziwego ja. Nie musimy szukać sposobów, by zadowolić samą siebie albo nauczyć się akceptować siebie. Możemy zebrać nasze zranienia, lęki i kompleksy i przynieść je do Jezusa, złożyć je pod Jego krzyżem i poprosić, by On zajął się resztą. 

_______________________________

wybrane fragmenty w cytacie pochodzą z pierwszego rozdziału książki pt. "Piękno pozbawione egoizmu".

środa, 15 sierpnia 2012

Zapomniana sztuka prawdziwego piękna



Urzekające piękno rodzi się, gdy spotykamy się z Autorem prawdziwego piękna.

W dzisiejszych czasach, gdzie wszystko wydaje obracać się wokół seksu, popkulturowe wzorce piękna to top modelki, sławne aktorki i gwiazdy rocka. Często jednak rezultaty naśladowania tych wzorców są opłakane – kompleksy, anoreksja, bulimia i rozwiązłość seksualna.
Popularna autorka książek i mówczyni, Leslie Ludy, dzieli się odmienną wizją kobiecego piękna, które zostało zaplanowane dla nas przez Boga – zapierającym dech w piersiach blaskiem, jakim świeci kobieta przemieniona całkowicie przez Chrystusa. Zostaniesz zainspirowana, aby podążyć w stronę zupełnie nowego modelu wewnętrznego i zewnętrznego piękna. Odkryjesz cenne rady jak:
  •  prezentować piękno Chrystusa poprzez to jak się ubierasz, zachowujesz i żyjesz
  • pokonać kompleksy i spojrzeć na siebie Bożymi oczami
  • stać się atrakcyjną dla właściwego mężczyzny
  • zbudować swoją kobiecość na Bożych, a nie światowych wartościach
Prawdziwe piękno to coś więcej niż wygląd. Dzieląc się wziętymi z życia historiami, praktycznymi radami i odświeżającymi inspiracjami, Leslie poprowadzi cię w podróż, która zmieni twoje życie, drogą do kobiecego wdzięku, wewnętrznego blasku i nieprzemijającej urody.
Leslie Ludy jest autorką bestsellerów „Set-Apart Femininity”, „Authentic Beauty”, „When God Writes Your Love Story” i ponad tuzina innych książek, napisanych wspólnie z mężem Erikiem. Z pasją pomaga odkrywać młodym kobietom Boży plan dla ich życia. Leslie mieszka razem z mężem i czwórką dzieci w Kolorado. Więcej informacji na temat służby Leslie i Erica znajdziesz odwiedzając stronę www.setapartgirl.com.
Przeczytałam tę książkę za jednym razem, jadąc pociągiem, ale na pewno do niej wrócę, bo to, co tam znalazłam, było dla mnie odkrywcze i uzdrawiające, a zwłaszcza zdanie:

Kluczem do zwalczania kompleksów nie jest budowanie poczucia swojej wartości, ale zaparcie się siebie.

Polecam gorąco dla wszystkich kobiet. Dla zachęty tutaj możecie znaleźć fragment do przeczytania .

________________________
Książka do nabycia w księgarni internetowej DobrySkarbiec.pl

wtorek, 31 lipca 2012

His strength is perfect

We're not called to be successful, we're called to be faithful.
Z dedykacją dla tych, którzy nieraz myślą, że cała praca, którą wykonują, jest bez sensu.

czwartek, 28 czerwca 2012

Weź swój krzyż



How did, “deny yourself, take up your cross, and follow Me” become, “fulfill yourself, take up your calling, and follow your dreams”?
David Sliker
Jak to jest z tym niesieniem krzyża? 
Jezus wypowiedział te trudne słowa do uczniów, kiedy wyjaśniał im prawdziwe znaczenie swojej misji. Tłumaczył im, że Jego życie pełne samozaparcia było przykładem dla ich życia. Zwołując wokół siebie wraz z uczniami ludzi, którzy znajdowali się w pobliżu, Chrystus rzekł: "Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje!" Krzyż kojarzył się z panowaniem Rzymu i był narzędziem najbardziej okrutnej i poniżającej śmierci. Najgorsi przestępcy kryminalni zmuszeni byli do dźwigania krzyża na miejsce stracenia, często, gdy krzyż wkładano im na barki, protestowali z rozpaczliwą gwałtownością, aż wreszcie musieli ulec przemocy i pozwolić włożyć sobie na ramiona narzędzie tortury. Lecz Chrystus prosił swych wyznawców, aby wzięli krzyż i nieśli go za Nim. Słowa Chrystusa skierowane do uczniów, tak niejasno przez nich rozumiane, mówiły o konieczności poddania się najgorszemu poniżeniu, a nawet śmierci w imię Chrystusa. Nie mogło istnieć większe samowyrzeczenie nad to, które opisał Zbawiciel w Swych słowach. Wszystko to On przyjął dla nich. Jezus nie pragnął nieba dla Siebie za cenę naszego opuszczenia. Odszedł z królestwa niebiańskiego do życia pełnego oskarżeń i obelg, śmierci i pohańbienia. Ten, kto posiadał bezcenne skarby nieba, stał się ubogi, abyśmy przez Jego ubóstwo mogli się stać bogatymi. Musimy iść drogą, którą On kroczył.
Niech się zaprze samego siebie
Zaprzeć się samego siebie oznacza wyrzec się swoich planów, często ograniczonych i małostkowych, aby przyjąć ten Boży: to droga nawrócenia, nieodzowna dla życia chrześcijańskiego, która apostoła Pawła doprowadziła do stwierdzenia: „Już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus” (Ga 2,20). Jezus nie żąda wyrzeczenia się życia, ale przyjęcia go w takiej nowości i pełni, którą tylko On dać może. Człowiek w głębi swojego jestestwa zakorzenił tendencję do „myślenia o sobie samym”, umieszczania własnej osoby w centrum spraw jako miary wszystkiego. Kto naśladuje Chrystusa odrzuca jednak to koncentrowanie się na sobie samym i nie ocenia rzeczy w oparciu o własne korzyści. Przeżywa swoje życie w kategoriach daru i bezinteresowności, a nie zdobyczy i posiadania. Życie prawdziwe wyraża się bowiem w darze z siebie, co jest owocem łaski Chrystusa: życie wolne, we wspólnocie z Bogiem i z braćmi.
Niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje
Tak jak krzyż może być zredukowany do ozdobnego przedmiotu, tak również sformułowanie „wziąć krzyż” może być rozumiane w sposób dosłowny. W nauczaniu Jezusa wyrażenie to nie kładzie jednak w pierwszym znaczeniu nacisku na umartwienie i wyrzeczenie. Nie odnosi się głównie do obowiązku znoszenia z cierpliwością małych czy większych trosk codziennych, ani tym bardziej, nie oznacza wychwalania bólu jako sposobu podobania się Bogu. Chrześcijanin nie poszukuje cierpienia dla cierpienia, ale miłości. Przyjęcie krzyża jest znakiem miłości i całkowitego oddania. Niesienie go za Chrystusem oznacza zjednoczenie się z Nim w ofiarowaniu największego dowodu miłości. Droga życia, która podejmuje i odnawia postawy Jezusa, staje się drogą wiary i nawrócenia; drogą krzyża - właśnie. Jest to droga, która prowadzi do zaufania Chrystusowi i Jego zbawczemu planowi, do uwierzenia, że On umarł, aby objawić miłość Boga do każdego człowieka; to droga, która nie lęka się niepowodzeń, trudności, wyobcowania i samotności, gdyż wypełnia serce człowieka obecnością Jezusa; to droga pokoju, panowania nad sobą, głębokiej radości serca.



Czy podejmiesz wyzwanie?

_______________________________________
fragmenty pochodzą z książki "Życie Jezusa" E. White, rozdział "Cień krzyża" oraz z artykułu ks. Pierzchalskiego ze strony Chrześcijańskiego Portalu Kierownictwa Duchowego "Przemiana".



środa, 27 czerwca 2012

Hattat, czyli chybienie celu



Czym jest grzech?
Zadajecie sobie czasem takie pytanie?

Kiedy przygotowywałam się do egzaminu z teologii Starego Testamentu, dowiedziałam się, że w ST występuje 6-7 terminów na określenie grzechu. Dwa z nich występują najczęściej, są to hattat (ok. 290 razy) i awon (230 razy). Ciekawym słowem jest hattat, które oznacza 'chybienie celu', np. przy strzelaniu z łuku (Sędziów 20,16). 
W jaki sposób grzech może być chybieniem celu?
Pomyślmy przez chwilę o strzale wypuszczonej z łuku, która leci z odpowiednią siłą wprost do tarczy. Jeśli obrany kierunek jest prawidłowy, trafi bez problemu w dziesiątkę. Jeśli jednak źle ocenimy odległość, za bardzo się pochylimy w którymś kierunku, strzała chybi celu.
Hattat, chybienie celu, to styl życia odbiegający od tego, co Bóg wyznaczył. To nastawienie, które prowadzi do zerwania relacji człowiek-Bóg, a także człowiek-człowiek. To osobista orientacja przeciwko Bogu lub innej osobie. Zgrzeszyć przeciwko Bogu lub przeciwko drugiemu człowiekowi, to jak wypuścić strzałę z łuku, która zamiast trafić do tarczy, leci w skrzywionym kierunku i rani to, co napotka.
Król Dawid, autor wielu psalmów, miał także w swoim życiu moment, kiedy wypuścił strzałę w niewłaściwym kierunku i śmiertelnie ugodził wiele osób. Kiedy się opamiętał, przyszedł do Boga i prosił o przebaczenie i przywrócenie właściwego kierunku dla swojego życia.

"Zmiłuj się nade mną, Boże, według miłosierdzia Twego, a według Twej dobroci odpuść moje winy. Obmyj mnie całego z nieprawości moich i oczyść ze wszystkich mych grzechów. Bo ja znam dobrze moje winy i moje grzechy mam wciąż przed oczyma. Zgrzeszyłem przeciwko Tobie samemu, na Twoich oczach wiele zła czyniłem, tak że okażesz się sprawiedliwy w Swym wyroku i prawy w Swoim sądzie. Stwórz mi, o Boże, serce czyste, napełnij moje wnętrze duchem mocy. Nie oddalaj mnie sprzed oblicza Twego i nie zabieraj ode mnie Twego ducha świętości. Spraw, bym się cieszył tym, że mnie zbawiasz, niech wstąpi we mnie duch gorliwości Twojej."
Ps.51, 3-6.12-14 BWP
 Jego syn, Salomon, znał doświadczenia ojca, dlatego tak doradzał swojemu synowi:

"Czujniej niż wszystkiego innego strzeż swego serca, bo z niego tryska źródło życia! Niech twoje oczy patrzą wprost, a twoje powieki niech będą zwrócone prosto przed siebie! Bacz na tor, po którym ma stąpać twoja noga, i niech będą pewne wszystkie twoje drogi. Nie zbaczaj ani na prawo, ani na lewo, powstrzymuj swoją nogę od złego!" 
Przysłów 4,23.25.27 

Kiedy myślę o nietypowej odwadze, przypominam sobie Wilhelma Tella, legendarną postać szwajcarskiego bohatera narodowego. Tradycja głosi, że Szwajcar nie chciał ukłonić się przed symbolem władzy cesarskiej, za co został ukarany przez austriackiego starostę Hermanna Geßlera. Ten ostatni postawił na rynku w Altdorf (stolicy kantonu) słup, na którym zatknął swój kapelusz. Mieszkańcy, przechodząc obok, mieli oddawać mu pokłon. Wilhelm Tell tego nie uczynił, więc pojmano go i sprowadzono przed oblicze starosty. Ten, słysząc o sławie kusznika, wymyślił próbę: Tell musiał zestrzelić z kuszy (inne wersje - z łuku) jabłko ustawione na głowie swojego syna Waltera. Jeśliby chybił - obu czekała śmierć. Z próby wyszedł zwycięsko, jednak spytany, w jakim celu w jego kołczanie znajdowały sie dwa bełty odparł, iż gdyby pierwszym trafił syna - drugim zabiłby starostę. Za zamiar zabójstwa Geßlera Tella skazano na dożywocie w twierdzy Küssnacht. W trakcie transportu łodzią przez Urnersee uciekł. Wkrótce zabił Geßlera, dając tym samym znak do powstania, które doprowadziło do uwolnienia sprzysiężonych w Rütli kantonów spod władzy cesarskiej.

Bóg nie chybia celu. On nie wahał się postawić swojego Syna, aby nas ratować. Jego cel jest jasny i prosty.
Życie w dążeniu do celu, który Bóg wyznaczył, to życie szczęśliwe i  pewne, a nagroda, jaką On wyznaczył, jest najlepszą ze wszystkich, jakie człowiek może sobie wymarzyć: życie wieczne razem z Nim i tymi, których kochamy.
A ty w którym kierunku wypuszczasz swoje strzały?


czwartek, 14 czerwca 2012

Kilka słów o muzyce cz.II. Prawa rytmu

W kolejnym rozdziale tej książki (Prawa rytmu) dowiadujemy się o zasadach funkcjonowania naszego organizmu zgodnie z rytmem.

1. Całe Boże stworzenie jest związane z rytmem i pełne harmonii.
Jesteśmy stworzeni przez Boga jako część doskonałej, wiecznej harmonii. Każdy element miał służyć dobru innego, nieustannie dając i nieustannie otrzymując. Porządek i celowość stanowiły podstawę wszystkich systemów.

2. Organizm człowieka funkcjonuje według specyficznych rytmów.
Jesteśmy rytmicznie funkcjonującymi stworzeniami. Począwszy od cyklu naszych fal wysyłanych przez mózg, aż do bicia serca; cyklu trawiennego oraz cyklu pracy i odpoczynku- wszystko działa rytmicznie. Jesteśmy mnóstwem cyklów splatających się ze sobą, ułożonych jeden na drugim, a więc nasz ustrój jest przysposobiony zarówno do generowania jak i reagowania na zjawiska o charakterze cyklicznym. Każdy z nas ma osobiste tempo rytmu serca, które generalnie decyduje o szybkości, z jaką mówi, intensywności jego gestów oraz sposobie chodzenia. Waha się ona od 60 do 120 uderzeń na minutę, a najczęściej wynosi od 70 do 80 uderzeń.

3. Każdy z elementów składowych muzyki jest związany z rytmem.
Muzyka jest wytworem kombinacji i zrównoważenia pięciu podstawowych elementów. Są to: MELODIA - dźwięki składające się na brzmienia; BARWA DŹWIĘKU - jakość dźwięków wydawanych przez instrumenty lub głos; HARMONIA- współbrzmienia dźwięków tworzących akordy; RYTM - szczegółowy przydział czasu dla danego dźwięku lub sylaby tekstu, czyli rozłożenie kompozycji w czasie;  TEMPO - stopień szybkości rytmu grania lub śpiewania. Wszystkie te elementy oparte są na rytmicznych wibracjach lub cyklach. W zależności od rozłożenia tych elementów można mówić o harmonijnym (uspokajającym)  i dysharmonijnym (powodującym napięcie) użyciu.

4. Muzyka wpływa na rytmiczne procesy organizmu człowieka bezpośrednio przez system nerwowy, z pominięciem najwyższych centrów umysłu i osądu moralnego, czyli drogą nerwów słuchowych.
Korzenie nerwów słuchowych są o wiele bardziej rozgałęzione i mają o wiele bardziej rozbudowaną sieć powiązań niż korzenie jakichkolwiek innych nerwów w ciele. Stosownie do tak rozbudowanej sieci powiązań nie ma chyba ani jednej funkcji organizmu, która pozostawałaby poza wpływem pulsacji i harmonicznych kombinacji dźwięków muzyki. Muzyka, która nie podlega kontroli ośrodka decyzyjnego mózgu w kwestii otrzymania wstępu do organizmu, może do niego docierać przez podwzgórze - prawdziwe siedlisko wszelkich emocji - odczuć i uczuć. Gdy stymulujący czynnik dotarł już do podwzgórza, cały organizm jest automatycznie pod jego wpływem.

5. Muzyka wpływa bezpośrednio na autonomiczny układ nerwowy, przez co ma potencjalną możliwość silnego oddziaływania na wszystkie systemy układu nerwowego. 
Zmiany funkcjonalne możemy dostrzec w następujących obszarach: drogi nerwowe, czyli informacyjne organizmu i stan emocjonalny, którego zmianami kieruje podwzgórze. Kolejne to, bezpośrednio lub pośrednio związane z tymi dwoma, procesy takie jak: rytm serca, ciśnienie krwi, oddychanie, trawienie, równowaga hormonalna, równowaga elektrolityczna, jak również uczucia, nastroje i postawy. Słuchanie harmonijnej muzyki wzmaga rytmiczne cykle organizmu i prowadzi do równowagi, homeostazy, jak również poprawia koordynację.

6. Organizm człowieka wyposażony jest w system równowagi - procesy hamujące i procesy pobudzające - który zarówno bezpośrednio jak i pośrednio ulega wpływom negatywnych czynników stresujących, do których należą wszelkie szkodliwe bodźce o charakterze rytmicznym i cyklicznym, takie jak dźwięki dysharmonijnej muzyki.
W celu podtrzymania dobrego samopoczucia i integracji ważne jest, aby człowiek nie wystawiał się zbyt wiele na rytmy niezgodne z naturalnymi rytmami jego organizmu. Każdy bodziec zmuszający organizm do walki o homeostazę jest krokiem "za daleko". Naturalnie skutki, doraźne czy długofalowe, zależą od intensywności i czasu ekspozycji, stopnia odchylenia od normy, jak również osobistej odporności danej osoby na wyprowadzenie z równowagi.
Nie wolno zapominać o podświadomym wpływie na emocje człowieka, który dla osoby tym dotkniętej może być niedostrzegalny, podczas gdy osoby z zewnątrz dokładnie widzą, że coś jest  nie w porządku. Obojętnie czy niezrównoważenie umysłu jest małe czy wielkie, rozsądek ograniczony nieznacznie czy w dużym stopniu, zachowanie zmienione chwilowo czy trwale, faktem jest, że w stanie emocjonalnego rozchwiania nie można ufać rozsądkowi, a postępowanie może daleko odbiegać od właściwych norm.
Gdy ten proces wymyka się spod kontroli i organizm nie może właściwie skorygować braku równowagi, pojawiają się zaburzenia zachowania, takie jak: nadpobudliwość, agresywność, osłabienie rozsądku, zwiększenie psychozy tłumu, upośledzenie pamięci i procesów uczenia się, utrata zdrowia, nienormalne lęki, niewłaściwe postawy, letargiczne i leniwe usposobienie i inne.

7. Te fakty dotyczą wszystkich ludzi, niezależnie od ich etyki i korzeni kulturowych.
Ponieważ muzyka omija najwyższe centra umysłu i osądu moralnego, jej wpływy są uniwersalne dla całego rodzaju ludzkiego, a nawet więcej - dla wszystkich ssaków! Tutaj może pojawić się pytanie: Czy przez zaangażowanie wyższych sfer swego umysłu człowiek może wpływać na efekty działania muzyki? Odpowiedź brzmi: Do pewnego stopnia tak. Tylko wtedy jednak, kiedy słucha muzyki, zachowując krytyczny stosunek do niej.

____________________________________
cytaty pochodzą z książki "Kilka słów o muzyce" Carol A. Torres & Louis R. Torres, wyd. Alterna 1992. 

Kilka słów o muzyce cz.I. O wpływie


"Muzyka jest jedną z tych kilku rzeczy, które na szeroką skalę wzbudzają emocje ludzi. Może uspokoić i uciszyć stargane nerwy, gdy kieruje myśli ku Bogu, albo przeciwnie - rozbudzić śmiertelne namiętności. Będąc mistrzem psychologii szatan używa muzyki, aby znaleźć dostęp do ludzkich umysłów, zahipnotyzować swe ofiary i uwięzić je w grzechu. Poglądy na temat muzyki przedstawione na kartach tej książki powinny być uważnie rozważone przez każdego, kto traktuje serio zbawienie."
Dr George E. Rice, zastępca dyrektora Ellen G. White Estate

"Kilka słów o muzyce" autorstwa Louisa i Carol Torresów to wnikliwa i rzeczowa pozycja dotycząca wpływu muzyki na człowieka. Louis i Carol są muzykami, on był związany przez wiele lat z zespołami rockowymi, w tym "Bill Haley and the Comets", ona jest skrzypaczką. We wstępie do książki opowiadają swoją historię muzycznych zawirowań i nawrócenia.
W rozdziale I zatytułowanym "Rock i jego rola" poznajemy genezę powstania muzyki rockowej. Pojawiła się w latach 50. XX wieku jako wyraz buntu, niezadowolenia z dotychczasowej sytuacji. "Przy takim poselstwie niezadowolenia z rzeczywistości, wpojonego miliardom młodych ludzi, czy należy się dziwić, że okres ten kojarzy się z narkomanią, buntem, rozruchami, dezercją, seksem, epidemiami chorób wenerycznych, falami gwałtów ulicznych i rekordowymi ilościami rozwodów, zniszczonych domów i istnień ludzkich? Niektórzy dostrzegli, że każda akcja i każdy bunt w tym okresie odbywały się na melodię któregoś z popularnych utworów rockowych. Rzucano wyzwanie wszelkim normom, podważano każdą cnotę. Poddawano w wątpliwość wszelkie autorytety."
Starożytni filozofowie, m.in. Arystoteles, tak pisali o wpływie muzyki: 
"Melodia i rytm wywołują wszelkiego rodzaju emocje... Muzyka ma moc kształtowania charakteru... sposób jej aranżacji jest tak istotny, że różne jego odmiany wywierają zróżnicowane wpływy na charakter słuchacza. Jeden rodzaj muzyki skłania ku melancholii, inny podbudowuje i dodaje energii; jeden zachęca do odrzucenia wszelkich ograniczeń, inny do samokontroli, jeszcze inny zaś wywołuje entuzjazm; powstaje swoista mieszanina emocji."
Historia powojennego świata zdaje się potwierdzać te słowa. Początkowo występy zespołów takich jak Bill Haley and the Comets czy The Beatles zdawały się niewinne, jednak z czasem zaczęły prowadzić do innego systemu wartości i były przyjmowane z oburzeniem. Ludzie ulegli tej muzyce jednak tak bardzo, że nie potrafili się jej przeciwstawić. Kolejne lata przyniosły wojnę wietnamską, lata 70. zaznaczyły się w muzyce satanistycznymi i obscenicznymi elementami oraz wynaturzeniami seksualnymi.
Nie ulega wątpliwości, że sama muzyka wpływa. Tekst służy tylko wzmocnieniu jej efektu albo, w niektórych przypadkach, spotęgowaniu zamieszania.

____________________________________
cytaty pochodzą z książki "Kilka słów o muzyce" Carol A. Torres & Louis R. Torres, wyd. Alterna 1992.

czwartek, 31 maja 2012

Kto kieruje w twoim życiu?

Biblia   przedstawia   nam   Boga,   który   tęskni   za   tym,   aby   być   już   dzisiaj   z   nami w głębokiej wspólnocie i spędzić z nami wieczność. Jemu nie jest obojętne, czy żyjemy z Nim, czy bez Niego, czy zdążamy w kierunku wiecznej śmierci, czy też otrzymujemy wieczne życie. Wprost przeciwnie- Bóg podąża za człowiekiem i walczy o to, aby ten przyjął wieczne życie. Ta walka Boga o nasze zbawienie jest głównym tematem Biblii i stanowi początek każdego ożywienia. Ożywienie może się wydarzyć, jeżeli całkowicie oddamy Jezusowi nasze życie. Ale jak to się dzieje? (...)
 Jezus chce nie tylko wybaczyć nam grzechy z przeszłości, ale również kształtować naszą teraźniejszość i przyszłość. On może uczynić to tylko wtedy, gdy my świadomie oddamy mu kierownictwo nad naszym życiem. Przeczytaj do tego I list Jana 5,11-13. Kto, według tych słów, otrzyma życie wieczne?

"A takie jest to świadectwo. że żywot wieczny dał nam Bóg, a żywot ten jest w Synu jego.  Kto ma Syna, ma żywot; kto nie ma Syna Bożego, nie ma żywota. To napisałem wam, którzy wierzycie w imię Syna Bożego, abyście wiedzieli, że macie żywot wieczny."
 I Jana 5,11-13

 Jan wskazuje tu dwie drogi: życie bez Jezusa i życie z Nim. Na tej drugiej drodze znowu   mamy   dwa   warianty. Rysunek   z   okręgami   powinien   ci   to   unaocznić. Okrąg przedstawia nasze życie. Kropki to różne obszary naszego życia, które obracają się wokół centrum, którym może być własne ja, lub Chrystus.


 
Lewy okrąg określa ludzi, którzy nie chcą nic wiedzieć o Bogu. W rzeczywistości nie   są   oni   chrześcijanami,   nawet   jeśli   ich   imiona   są   zapisane   na   liście   w   Kościele. Interesują się wyłącznie rzeczami tego świata. Wszystko kręci się wokół nich samych. Dla Chrystusa w ogóle nie ma  miejsca. Paweł nazywa tych ludzi „zmysłowymi”  (1 list do Koryntian 2,14).
Środkowy  okrąg  oznacza  ludzi,  dla których  Jezus jest  ważny, ale  nie  na tyle  by całkowicie   powierzyć   Mu   kontrolę   nad   własnym   życiem.   Interesują   się   sprawami duchowymi, ale ostatecznie ich osobista relacja z Bogiem jest zakłócona lub wręcz jej nie ma.  Męczą  ich  obawy  i  niepewności.  To mogą   być zdeklarowani  chrześcijanie,  którzy trwają   w   świadomym   grzechu   i   nie   wyznają   go   Jezusowi.   To   działa   jak   duchowe "spięcie". Paweł nazywa takich ludzi „cielesnymi”. (1 list do Koryntian 3,1-3)
Prawy   okrąg   opisuje   ludzi,   którzy   całkowicie   poddają   się   Jezusowi   i   przez   to doświadczają zbawienia z łaski przez wiarę. Są nowonarodzonymi, wypełnionymi przez Ducha Świętego  chrześcijanami.   Nie   są   bez   grzechu,   ale   są   gotowi,   we   wszystkich sprawach swoje życia poddać kierownictwu Jezusa. Prowadzą życie w łączności z Bogiem i   kierują   się   przede   wszystkim   Słowem   Bożym.  Według   określenia   Pawła,   tylko   tacy ludzie mają Jezusa i mogą tak naprawdę przeżywać radość ze zbawienia. 

Chciałbym zobrazować te trzy grupy pewnym przykładem. Wyobraź sobie Jezusa jako   autostopowicza   na   drodze   życia.   Są   ludzie,   którzy   przejadą   obok   i   zostawią   Go stojącego   na   ulicy.   Oni   nie   chcą   mieć   Jezusa   w   swoim   samochodzie.   To   są   ludzie „zmysłowi”.


Później mamy ludzi, którzy chętnie się zatrzymają i zaproszą Jezusa do samochodu. Zaoferują Mu siedzenie obok kierowcy, natomiast oni sami chcą siedzieć za kierownicą i decydować o kierunku i prędkości. To są ludzie „cieleśni”.


Jest też trzecia grupa ludzi. Zatrzymują się, zapraszają Jezusa do środka i mówią do Niego:   Jezu,   po  pierwsze   to   ty   jesteś   lepszym   kierowcą,   po   drugie   to   ty   lepiej znasz drogę,   a   po   trzecie  to  bardziej   ufamy   Tobie   niż   sobie.  To   są   ludzie   „duchowi”, którzy w pełnym zaufaniu oddali Jezusowi prowadzenie w swoim życiu.



Jeśli oddamy się Jezusowi, nie staniemy się bezwolnymi marionetkami. Nie! Jezus w dalszym ciągu pozostawi nam wolność dokonywania wyboru. Nasze poddanie nie jest pojedynczym wydarzeniem.  Dzień   po   dniu   musimy   decydować,   czy   Jezus   ma   nadal panować w naszym życiu, czy też chcemy żyć według własnej woli. Przy tym On chce nas przekształcać tak, żeby Jego wola stała się także naszą wolą, i żebyśmy sami pragnęli być posłuszni, i żeby posłuszeństwo sprawiało nam największą przyjemność.
Spójrz jak Ellen White  opisuje  to poddanie:   „Musisz  zrozumieć  prawdziwą siłę woli.   W   naturze  ludzkiej   jest   ona   siłą   rządzącą,   mocą   podejmowania   decyzji   lub dokonywania wyboru. Wszystko zależy od właściwego działania woli. Bóg dał ludziom siłę woli, aby robili z niej użytek. Nie możesz zmienić swojego serca i sam nie możesz odpowiedzieć   Bogu   uczuciem   miłości,   ale   możesz   wybrać   służbę   dla   Niego.   Możesz poddać Mu swoją wolę, a wtedy On będzie w tobie działał, abyś chciał i czynił to, co jest zgodne z Jego upodobaniem. W ten sposób cała twoja natura będzie pod kontrolą Ducha Chrystusa.  Na   Nim   będą   skupione   twoje   uczucia   i   twoje   myśli   również   będą   z   Nim zgodne.” (Pokój za którym tęsknisz, s. 38-39)
Gdy myślisz o tym piątym kroku zadaj sobie następujące pytania:
Gdzie znajduję się w swoim życiu? Który z tych okręgów przedstawia moje życie?
________________________________________________________________________
Teraz   pójdź   o   krok   dalej!   Czego   pragniesz?   Jakie   miejsce   w   życiu   powinien
zajmować Jezus?
________________________________________________________________________
Jeżeli   rozpoznajesz   się   w   lewym   lub   środkowym   kręgu,   chcę   cię   zaprosić,   abyś powierzył   swoje   życie   Bogu   i   przyjął   Jego   ofiarę   na   krzyżu.   Jezus   kocha   cię   i   chce wypełnić twoje życie sensem i radością. Może już raz podjąłeś tą decyzję, ale czujesz że twoja relacja z Bogiem bardzo się rozluźniła. Widzisz przyzwyczajenia i grzechy, które cię usidliły. Rzeczy, które stały się dla ciebie ważniejsze niż Jezus. Możesz zwrócić się do Jezusa takim jakim jesteś i ponownie oddać mu swoje życie! Słowami prostej modlitwy możesz teraz oddać Jezusowi prowadzenie w twoim życiu:
 
Panie   Jezu,   stało   się   dla   mnie   jasne,   że   Ty   z   miłości   do   mnie   umarłeś  i zmartwychwstałeś. Dziękuję, że uczyniłeś to dla mnie. Wiem, że samemu nie mogę się  uratować.   Nie   mogę   zasłużyć   na   życie   wieczne.   Ale   chcę   powierzyć   Tobie  moje   życie.  Proszę przejmij kierownictwo. Uwolnij mnie od mocy zła. Daj  mi siłę, aby dzień po dniu  żyć z Tobą. Dziękuję, że teraz dajesz mi życie wieczne, i że teraz całkowicie należę do  Ciebie. Amen!

Proszę przeczytaj tą modlitwę! Czy odpowiada ona temu, co masz w sercu? Znajdź czas aby modlić się tą modlitwą. Nie jest takie ważne, czy w modlitwie  użyjesz słów, które   tu   są   zapisane,   czy   też   swoich   własnych.   Najważniejsze   jest   to,   żeby   modlitwa pochodziła z serca.
Jeśli   powierzyłeś   Bogu   swoje   życie,   to   trzymaj   się   Bożego   Słowa,   a   On   da   ci wszystko co obiecał.
Jezus …
… przejął kierownictwo w twoim życiu,
… wybaczył ci winę, którą Mu wyznałeś,
… uczynił cię dzieckiem Bożym,
… dał ci życie wieczne,
… napełnia cię Duchem Świętym,
… zmienia cię i daje ci siłę, do tego aby żyć według Jego przykazań.

Możesz mieć całkowitą pewność, że Jezus rzeczywiście czyni to wszystko w twoim życiu!


______________________________________________
fragment pochodzi ze studium dotyczącego ożywienia pt. "Ogień wiary", temat 2 "Chwyć życie!".
Studium dostępne na http://www.gm3a.org/site/wp-content/uploads/2012/04/Ogien-wiary.pdf
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...