czwartek, 31 maja 2012

Kto kieruje w twoim życiu?

Biblia   przedstawia   nam   Boga,   który   tęskni   za   tym,   aby   być   już   dzisiaj   z   nami w głębokiej wspólnocie i spędzić z nami wieczność. Jemu nie jest obojętne, czy żyjemy z Nim, czy bez Niego, czy zdążamy w kierunku wiecznej śmierci, czy też otrzymujemy wieczne życie. Wprost przeciwnie- Bóg podąża za człowiekiem i walczy o to, aby ten przyjął wieczne życie. Ta walka Boga o nasze zbawienie jest głównym tematem Biblii i stanowi początek każdego ożywienia. Ożywienie może się wydarzyć, jeżeli całkowicie oddamy Jezusowi nasze życie. Ale jak to się dzieje? (...)
 Jezus chce nie tylko wybaczyć nam grzechy z przeszłości, ale również kształtować naszą teraźniejszość i przyszłość. On może uczynić to tylko wtedy, gdy my świadomie oddamy mu kierownictwo nad naszym życiem. Przeczytaj do tego I list Jana 5,11-13. Kto, według tych słów, otrzyma życie wieczne?

"A takie jest to świadectwo. że żywot wieczny dał nam Bóg, a żywot ten jest w Synu jego.  Kto ma Syna, ma żywot; kto nie ma Syna Bożego, nie ma żywota. To napisałem wam, którzy wierzycie w imię Syna Bożego, abyście wiedzieli, że macie żywot wieczny."
 I Jana 5,11-13

 Jan wskazuje tu dwie drogi: życie bez Jezusa i życie z Nim. Na tej drugiej drodze znowu   mamy   dwa   warianty. Rysunek   z   okręgami   powinien   ci   to   unaocznić. Okrąg przedstawia nasze życie. Kropki to różne obszary naszego życia, które obracają się wokół centrum, którym może być własne ja, lub Chrystus.


 
Lewy okrąg określa ludzi, którzy nie chcą nic wiedzieć o Bogu. W rzeczywistości nie   są   oni   chrześcijanami,   nawet   jeśli   ich   imiona   są   zapisane   na   liście   w   Kościele. Interesują się wyłącznie rzeczami tego świata. Wszystko kręci się wokół nich samych. Dla Chrystusa w ogóle nie ma  miejsca. Paweł nazywa tych ludzi „zmysłowymi”  (1 list do Koryntian 2,14).
Środkowy  okrąg  oznacza  ludzi,  dla których  Jezus jest  ważny, ale  nie  na tyle  by całkowicie   powierzyć   Mu   kontrolę   nad   własnym   życiem.   Interesują   się   sprawami duchowymi, ale ostatecznie ich osobista relacja z Bogiem jest zakłócona lub wręcz jej nie ma.  Męczą  ich  obawy  i  niepewności.  To mogą   być zdeklarowani  chrześcijanie,  którzy trwają   w   świadomym   grzechu   i   nie   wyznają   go   Jezusowi.   To   działa   jak   duchowe "spięcie". Paweł nazywa takich ludzi „cielesnymi”. (1 list do Koryntian 3,1-3)
Prawy   okrąg   opisuje   ludzi,   którzy   całkowicie   poddają   się   Jezusowi   i   przez   to doświadczają zbawienia z łaski przez wiarę. Są nowonarodzonymi, wypełnionymi przez Ducha Świętego  chrześcijanami.   Nie   są   bez   grzechu,   ale   są   gotowi,   we   wszystkich sprawach swoje życia poddać kierownictwu Jezusa. Prowadzą życie w łączności z Bogiem i   kierują   się   przede   wszystkim   Słowem   Bożym.  Według   określenia   Pawła,   tylko   tacy ludzie mają Jezusa i mogą tak naprawdę przeżywać radość ze zbawienia. 

Chciałbym zobrazować te trzy grupy pewnym przykładem. Wyobraź sobie Jezusa jako   autostopowicza   na   drodze   życia.   Są   ludzie,   którzy   przejadą   obok   i   zostawią   Go stojącego   na   ulicy.   Oni   nie   chcą   mieć   Jezusa   w   swoim   samochodzie.   To   są   ludzie „zmysłowi”.


Później mamy ludzi, którzy chętnie się zatrzymają i zaproszą Jezusa do samochodu. Zaoferują Mu siedzenie obok kierowcy, natomiast oni sami chcą siedzieć za kierownicą i decydować o kierunku i prędkości. To są ludzie „cieleśni”.


Jest też trzecia grupa ludzi. Zatrzymują się, zapraszają Jezusa do środka i mówią do Niego:   Jezu,   po  pierwsze   to   ty   jesteś   lepszym   kierowcą,   po   drugie   to   ty   lepiej znasz drogę,   a   po   trzecie  to  bardziej   ufamy   Tobie   niż   sobie.  To   są   ludzie   „duchowi”, którzy w pełnym zaufaniu oddali Jezusowi prowadzenie w swoim życiu.



Jeśli oddamy się Jezusowi, nie staniemy się bezwolnymi marionetkami. Nie! Jezus w dalszym ciągu pozostawi nam wolność dokonywania wyboru. Nasze poddanie nie jest pojedynczym wydarzeniem.  Dzień   po   dniu   musimy   decydować,   czy   Jezus   ma   nadal panować w naszym życiu, czy też chcemy żyć według własnej woli. Przy tym On chce nas przekształcać tak, żeby Jego wola stała się także naszą wolą, i żebyśmy sami pragnęli być posłuszni, i żeby posłuszeństwo sprawiało nam największą przyjemność.
Spójrz jak Ellen White  opisuje  to poddanie:   „Musisz  zrozumieć  prawdziwą siłę woli.   W   naturze  ludzkiej   jest   ona   siłą   rządzącą,   mocą   podejmowania   decyzji   lub dokonywania wyboru. Wszystko zależy od właściwego działania woli. Bóg dał ludziom siłę woli, aby robili z niej użytek. Nie możesz zmienić swojego serca i sam nie możesz odpowiedzieć   Bogu   uczuciem   miłości,   ale   możesz   wybrać   służbę   dla   Niego.   Możesz poddać Mu swoją wolę, a wtedy On będzie w tobie działał, abyś chciał i czynił to, co jest zgodne z Jego upodobaniem. W ten sposób cała twoja natura będzie pod kontrolą Ducha Chrystusa.  Na   Nim   będą   skupione   twoje   uczucia   i   twoje   myśli   również   będą   z   Nim zgodne.” (Pokój za którym tęsknisz, s. 38-39)
Gdy myślisz o tym piątym kroku zadaj sobie następujące pytania:
Gdzie znajduję się w swoim życiu? Który z tych okręgów przedstawia moje życie?
________________________________________________________________________
Teraz   pójdź   o   krok   dalej!   Czego   pragniesz?   Jakie   miejsce   w   życiu   powinien
zajmować Jezus?
________________________________________________________________________
Jeżeli   rozpoznajesz   się   w   lewym   lub   środkowym   kręgu,   chcę   cię   zaprosić,   abyś powierzył   swoje   życie   Bogu   i   przyjął   Jego   ofiarę   na   krzyżu.   Jezus   kocha   cię   i   chce wypełnić twoje życie sensem i radością. Może już raz podjąłeś tą decyzję, ale czujesz że twoja relacja z Bogiem bardzo się rozluźniła. Widzisz przyzwyczajenia i grzechy, które cię usidliły. Rzeczy, które stały się dla ciebie ważniejsze niż Jezus. Możesz zwrócić się do Jezusa takim jakim jesteś i ponownie oddać mu swoje życie! Słowami prostej modlitwy możesz teraz oddać Jezusowi prowadzenie w twoim życiu:
 
Panie   Jezu,   stało   się   dla   mnie   jasne,   że   Ty   z   miłości   do   mnie   umarłeś  i zmartwychwstałeś. Dziękuję, że uczyniłeś to dla mnie. Wiem, że samemu nie mogę się  uratować.   Nie   mogę   zasłużyć   na   życie   wieczne.   Ale   chcę   powierzyć   Tobie  moje   życie.  Proszę przejmij kierownictwo. Uwolnij mnie od mocy zła. Daj  mi siłę, aby dzień po dniu  żyć z Tobą. Dziękuję, że teraz dajesz mi życie wieczne, i że teraz całkowicie należę do  Ciebie. Amen!

Proszę przeczytaj tą modlitwę! Czy odpowiada ona temu, co masz w sercu? Znajdź czas aby modlić się tą modlitwą. Nie jest takie ważne, czy w modlitwie  użyjesz słów, które   tu   są   zapisane,   czy   też   swoich   własnych.   Najważniejsze   jest   to,   żeby   modlitwa pochodziła z serca.
Jeśli   powierzyłeś   Bogu   swoje   życie,   to   trzymaj   się   Bożego   Słowa,   a   On   da   ci wszystko co obiecał.
Jezus …
… przejął kierownictwo w twoim życiu,
… wybaczył ci winę, którą Mu wyznałeś,
… uczynił cię dzieckiem Bożym,
… dał ci życie wieczne,
… napełnia cię Duchem Świętym,
… zmienia cię i daje ci siłę, do tego aby żyć według Jego przykazań.

Możesz mieć całkowitą pewność, że Jezus rzeczywiście czyni to wszystko w twoim życiu!


______________________________________________
fragment pochodzi ze studium dotyczącego ożywienia pt. "Ogień wiary", temat 2 "Chwyć życie!".
Studium dostępne na http://www.gm3a.org/site/wp-content/uploads/2012/04/Ogien-wiary.pdf

czwartek, 24 maja 2012

Rozumna służba wasza


"A zatem proszę was, bracia, przez miłosierdzie Boże, abyście dali ciała swoje na ofiarę żywą, świętą, Bogu przyjemną, jako wyraz waszej rozumnej służby Bożej."
Rz 12,1 BT

W czasach starożytnego ludu izraelskiego kapłani dokładnie badali każde zwierzę przyprowadzane na ofiarę. Jeżeli wykryto jakąś wadę, zwierzę zwracano, ponieważ Pan rozkazał, aby ofiary były "bez skazy". My mamy nasze ciała złożyć Bogu jako ofiarę żywą. Czyż nie powinniśmy więc starać się uczynić tej ofiary tak doskonałą, jak tylko to jest możliwe? Bóg udzielił nam wszelkich wskazówek i nauk niezbędnych dla naszego fizycznego, umysłowego i moralnego dobra. Obowiązkiem każdego z nas jest, żeby wszystkie nawyki i zwyczaje w każdym szczególe dostosować do boskiego miernika. Czy Pan znajdzie upodobanie w czymś gorszym niż najlepsza ofiara? "Będziesz miłował Pana, Boga swego, z całego serca swego i z całej duszy swojej, i z całej myśli swojej." (Mat.22,37, zob. Mar.12,33; Łuk.10,27). Skoro miłujecie Go z całego serca, to będziecie pragnąć, by oddać Mu to, co najlepsze ze swego życia. Będziecie się starać, żeby każde uderzenie serca, całe życie doprowadzić do harmonii z prawami Bożymi, które pozwolą waszym zdolnościom pełnić Jego wolę.
Wszelka zdolność została nam dana po to, byśmy naszemu Stwórcy przynieśli ją w przyjemnej Mu służbie. Kiedy grzesząc psuliśmy dary Boże, a nasze siły sprzedawaliśmy księciu ciemności, Chrystus zapłacił za nas okup swą własną, cenną krwią. "a umarł za wszystkich, aby ci, którzy żyją, już nie dla siebie samych żyli, lecz dla tego, który za nich umarł i został wzbudzony" (II Kor.5,15). Nie wolno nam naśladować obyczajów świata, ale mamy się przemienić "przez odnowienie umysłu swego" (Rz 12,2).
Powinniśmy ubierać się skromnie, schludnie, przyzwoicie, bez oglądania się na modę. Zawsze powinniśmy stawiać na stół proste i zdrowe pożywienie, unikać luksusu, zbytków i rozrzutności. Nasze domy powinny być zbudowane ze smakiem i prostotą i tak samo umeblowane. W takim domu wszystko powinno tchnąć uświęcającą mocą prawdy i wywierać dodatni wpływ na niewierzących. Jednak jak długo dostosowujemy się pod tym względem do świata, a w niektórych przypadkach chcemy go wyraźnie prześcignąć, głoszenie prawdy da nikłe rezultaty albo nie da ich wcale. Kto uwierzy w uroczystą prawdę na nasz czas, kiedy ci, którzy twierdzą, że już w nią uwierzyli, czynami przeczą swojej wierze? Nie Bóg, lecz nasze własne dostosowanie się do obyczajów i praktyk świata zamknęło nam drzwi do niebios.

________________________________
E. White "Ze skarbnicy świadectw" t.II, rozdział "Rozumna służba wasza"
 

wtorek, 22 maja 2012

Radykalni chrześcijanie dzisiaj?





Od dłuższego czasu zastanawiam się nad pewnym tematem, który powraca do mnie jak bumerang: czym jest radykalne chrześcijaństwo? Jak można radykalnie żyć w świecie, w którym coraz to kolejne dziwne i nieprzystające rzeczy stają się normalnością? Jak być radykalnym w pozytywnym tego słowa znaczeniu, a nie tylko powszechnie kojarzonym z tym hasłem dziwakiem o wyglądzie z poprzedniej epoki, wykrzykującym hasła nakłaniające do anarchii? Kim jest radykalny chrześcijanin w Biblii?

Szukając odpowiedzi na to, znalazłam inny temat, ale bardzo zbieżny z tym, mianowicie o prawdziwej pobożności.

"Boska jego moc obdarowała nas wszystkim, co jest potrzebne do życia i pobożności"
II Piotra 1,3

Dlaczego pobożność? Czym owa pobożność jest? Dlaczego Piotr w kolejnych wersetach, wymieniając chrześcijańskie cnoty, które mamy pomnażać, wymienia wśród nich także pobożność? 
Jakub podaje nam pewną definicję pobożności:

"Czystą i nieskalaną pobożnością przed Bogiem i Ojcem jest to: nieść pomoc sierotom i wdowom w ich niedoli i zachowywać siebie nie splamionym przez świat."
Jak.1,27 

  Widzicie tutaj tę radykalną postawę? Poświęcenie dla innych i zachowanie czystego wnętrza? Jaki kontrast wobec postawy dążenia do własnych wygód, nie zważając na metody, jakimi się je osiąga, czy są uczciwe i szlachetne, czy nie.
Paweł pisze do Tymoteusza także:

"Jeśli kto inaczej naucza i nie trzyma się zbawiennych słów Pana naszego Jezusa Chrystusa oraz nauki zgodnej z prawdziwą pobożnością, ten jest zarozumiały, nic nie umie, lecz choruje na wszczynanie sporów i spieranie się o słowa, z czego rodzą się zawiść, swary, bluźnierstwa, złośliwe podejrzenia,  ciągłe spory ludzi spaczonych na umyśle i wyzutych z prawdy, którzy sądzą, że z pobożności można ciągnąć zyski. I rzeczywiście, pobożność jest wielkim zyskiem, jeżeli jest połączona z poprzestawaniem na małym. "
I Tym.6,3-6

Znów jest mowa o wyrzeczeniu, unikaniu walk słownych o swoje racje, poprzestawaniu na tym, co się ma. 
Następnie apostoł radzi dalej:
  
"Ale ty, człowiecze Boży, unikaj tego, a zabiegaj o sprawiedliwość, pobożność, wiarę, miłość, cierpliwość, łagodność. (...) A pospolitych i babskich baśni unikaj, ćwicz się natomiast w pobożności. Albowiem ćwiczenie cielesne przynosi niewielki pożytek, pobożność natomiast do wszystkiego jest przydatna, ponieważ ma obietnicę żywota teraźniejszego i przyszłego."
I Tym.6,11; 4,7.8
A Piotr podaje zachęcającą obietnicę:

"Umie Pan wyrwać pobożnych z pokuszenia (...)"
II  Piotra 2,9

Ellen White pisze także o praktycznej pobożności. Zachęcam do przeczytania całości, ja umieściłam tutaj tylko niektóre akapity:

"Cokolwiek się stanie, nie pozwólcie odebrać sobie siły moralnej, nie pozwólcie, by wasza pobożność stała się formą bez treści. Jezus w swej miłości gotów jest błogosławić was szczodrze, ale my musimy, modląc się żarliwie i radując się tą miłością Jezusa, czynić doświadczenia z Bogiem.Czy ktoś z nas ma być zważony na wadze i znaleziony lekkim? Musimy sami bacznie obserwować siebie i zwracać uwagę na najmniejszą złą skłonność naszej natury, abyśmy nie stali się zdrajcami wzniosłych zadań, do których Bóg powołał nas jako swe ludzkie narzędzia. (...)
Pismu Świętemu musimy nadać większą wartość niż to czynimy obecnie, ponieważ jest w nim objawiona wola Boga dla nas - ludzi. Nie wystarczy jedynie zgadzać się z tym, że Słowo Boże jest prawdziwe, musimy badać Pismo Święte, żeby dowiedzieć się, co ono zawiera. Czy przyjmujemy Biblię jako żywe Słowo Boże? (...)
Powinniśmy wiedzieć, co należy czynić, by zostać uratowanymi. Nie powinniśmy, moi bracia i siostry, płynąć z ogólnym prądem. Naszym obecnym zadaniem jest wyjść ze świata i odłączyć się od niego. To jedyny sposób, dzięki któremu będziemy mogli tak chodzić z Bogiem jak Henoch. Wpływ Boży bezustannie współdziała z wysiłkami ludzi. Jak Henoch zostaliśmy powołani do zdobycia  silnej, żywej i czynnej wiary i to jest jedyna możliwość pozwalająca współpracować z Bogiem. Musimy zadośćuczynić żądaniom podanym w Słowie Bożym albo umrzeć w naszych grzechach. (...) Jeśli nie będzie się na nie zwracać uwagi i nie pokona się wad charakteru, to pewnego dnia wady te przemogą tego, który je posiada, doprowadzą do odstępstwa i otwartego grzechu. Kto nie wzniesie się na najwyższy poziom moralny, straci z czasem moc zachowania tego, co zdobył do obecnego czasu. (...)
Pan Jezus wyraźnie oświadczył (...): "A ponieważ bezprawie się rozmnoży, przeto miłość wielu oziębnie" (Mat.24,12). (...) Gdzież jest zapał, gdzie pobożność godna wielkości tej prawdy, w którą, jak głosimy, wierzymy? Miłość do świata, miłość do niektórych ulubionych grzechów odzwyczaiły serce od umiłowania modlitwy i rozmyślań o rzeczach świętych. Zachowuje się tylko szereg form religijnych, a gdzież jest miłość Jezusa? (...) Dobre mniemanie o sobie i zadowolenie z siebie zabijają życie duchowe. (...) Gdy pyszne, chełpliwe uspokajanie siebie i własna sprawiedliwość zagnieżdżą się w duszy, nie będzie już w niej miejsca dla Jezusa. Jemu daje się miejsce podrzędne, podczas gdy własne "ja" puchnie od poczucia ważności, aż w końcu wypełnia całą świątynię duszy. (...)

"Szukajcie Pana, dopóki można Go znaleźć, wzywajcie go, dopóki jest blisko! Niech bezbożny porzuci swoją drogę, a przestępca swoje zamysły i niech się nawróci do Pana, aby się nad nim zlitował, do naszego Boga, gdyż jest hojny w odpuszczaniu!
Iz.55,6.7

Czy ci, którzy nazywają się dziećmi Najwyższego, nie powinni dążyć do wyższego poziomu duchowego, oczywiście nie tylko wtedy, gdy są zgromadzeni na religijnych zebraniach, ale w całym swym życiu? Czy nie chcecie stanąć u boku Pana i służyć Mu z pełnym oddaniem serca?"


E. White "Ze skarbnicy świadectw", t. II, str.146-153


Pozostawiam was z tymi myślami i jednym artykułem na temat radykalnego chrześcijaństwa.
Jeśli wy także tęsknicie za radykalnym życiem z Bogiem, wyraźcie to w komentarzach lub reakcjach poniżej.
Niech Bóg was błogosławi.



 

niedziela, 6 maja 2012

Pozytywny kościół w negatywnym świecie





Czy chrześcijanie mogą odmienić świat? A swoje miasto? No dobrze, choćby swój lokalny kościół? Odpowiedź brzmi: mogą, jeśli są otwarci na pozytywne zmiany. O tym, jaki wpływ może wywierać kościół na otaczający świat, pisze w swojej książce dr Jonas Arrais, pastor Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego, odpowiedzialny za przygotowywanie materiałów dla pastorów i przywódców zborowych, działając w Stowarzyszeniu Kaznodziejskim Generalnej Konferencji KADS.
Jedną z trosk, które dopadają przywódców zborowych, jest rosnąca ilość osób, które opuszczają kościół równocześnie z przychodzeniem do niego nowych wyznawców. Można by się zastanawiać nad powodami, dlaczego tak się dzieje; autor wstępu, James A. Crees, w nawiązaniu do treści książki podaje następującą przyczynę: brak pozytywnej atmosfery duchowej i uleganie negatywizmowi. Wskazuje na doświadczenie autora, który wielokrotnie napotykał na tego typu problemy, jak spory, plotki i niewłaściwie stosowana dyscyplina zborowa. „Gdy zbór zaczyna odzwierciedlać ducha współzawodnictwa i wzajemnej niechęci, jaki dominuje w świecie”, pisze J. Crees, „odradzający wpływ Ducha Świętego zanika, wspólnota rozpada się, a postępowanie ludzi staje się chwiejne. Istnieje jednak droga wyjścia, a autor książki wskazuje ją na podstawie biblijnych rad Ellen G.White. Wykazuje, że pozytywne zainteresowanie, nawet w najgorszych sytuacjach, otwiera tym, którzy znajdują się w potrzebie – naszym zranionym świętym – drogę do uzdrowienia, odnowy, a nawet samego nieba.”
To, co potrzebne jest na samym początku, aby uczynić kościół ośrodkiem pozytywnego wpływu w negatywnym świecie, to kreatywność. Kreatywność pomaga rozwiązywać problemy administracyjne i znajdować nowe i skuteczniejsze sposoby działania. Osoba kreatywna widzi problem podobnie jak inni, pisze autor, ale myśli innowacyjnie o nowych możliwościach i alternatywnych rozwiązaniach. Kreatywność nie jest zarezerwowana dla wybranej grupy ludzi; jest częścią ludzkiej natury i można ją rozwijać. W pierwszym rozdziale autor podaje kilka sposobów na rozwijanie kreatywnego myślenia:
  • Sporządzanie notatek
  • Rozwijanie ciekawości
  • Zapisywanie przynajmniej jednego pomysłu każdego dnia
  • Przechowywanie swoich pomysłów
  • Uczenie się słyszenia, słuchania i obserwacji
  • Zwracanie uwagi na dzieci i osoby starsze
  • Najpierw zrozumienie, a potem osądzanie
  • Docenianie problemów
  • Porzucenie obaw przed zadawaniem pytań
  • Wprowadzanie pomysłów w czyn
  • Zachowywanie dobrego nastroju
  • Wytrwała praca
Do czego Jonas Arrais wykorzystał zdolność kreatywnego myślenia? W swojej książce opisuje konkretny problem, który wywołał w nim potrzebę reakcji. Była to wypowiedź jednego z członków zboru, który odmówił nominowania go do funkcji w zborze, ponieważ chciał ochronić swoje dobre imię i nie narażać go na negatywne komentarze podczas dyskusji o kandydatach. Potrzeba działania prowadzi do decyzji i to też pastor uczynił. Postanowił zaproponować zborowi innowacyjny pomysł na przebieg zebrań zborowych: od tej pory w zborze będzie obowiązywał zakaz szerzenia plotek i wygłaszania negatywnych komentarzy o innych. Już na pierwszym zebraniu zborowym okazało się, że to nie takie proste zmienić tradycyjny sposób oceniania innych i mówić jedynie o pozytywnych cechach danej osoby. Jednak jego przebieg w ten innowacyjny sposób wykazał słuszność tego pomysłu. Na urząd została wybrana osoba, która zdecydowanie wyróżniała się korzystnymi cechami na to stanowisko, pozostałe osoby zachowały swoje dobre imię, ponieważ nie rozważano cech, które ich dyskwalifikowały lub których nie posiadały.
Kolejnym problemem, który Jonas Arrais omawia w swojej książce, jest kwestia dyscypliny zborowej. Słowo „dyscyplina” ma kilka znaczeń, podaje autor; może się odnosić do pouczania, egzekwowania porządku, wymogu pobożności albo do środków naprawczych w łonie zboru. Według Pisma Świętego karność kościelna opiera się nie tylko na zdrowym rozsądku, ale przede wszystkim na nakazach Boga. Powołuje się ona w pierwszej kolejności na zalecenie Jezusa z rozdziału 18 Ewangelii Mateusza, czyli zasada dwóch lub trzech świadków w trójstopniowym systemie napominania oraz na wypowiedzi w listach apostoła Pawła (zob. I Kor.5,1-13). Biblia wyraźnie świadczy, że zaniedbując ten obowiązek, Kościół naraża nie tylko na szwank swoją duchową skuteczność, ale podważa także swoje istnienie. Biblijne karcenie w Kościele ma potrójny cel: uratowanie grzesznika (Mat.18,15, I Kor.5,5), zachowanie czystości Kościoła (I Kor.5,6-8) i powstrzymanie innych od błędu (I Tym.5,20). J. Carl Laney stwierdził: „Karcenie jest jak silne lekarstwo – może przynieść uzdrowienie albo spowodować jeszcze większą szkodę.” Jednak żaden lekarz nie odmawia zastosowania lekarstwa, które może uleczyć pacjenta, tylko dlatego, że ma ono bardzo silne działanie. Tak samo chory nie chce śmierci ani cierpieć w nieskończoność, jeśli może zostać wyleczony. Nawet jeśli nakładamy na kogoś karę, należy chronić jego dobre imię i reputację jako wyznawcy Kościoła. Należy to czynić zgodnie z przykazaniem, gdyż stanowi to część biblijnego pouczenia, które jako Kościół i duchowi przywódcy otrzymaliśmy od Boga.
„Pozytywny Kościół w negatywnym świecie” nie jest zwyczajnym podręcznikiem zborowym. To wyzwanie, jakie autor stawia każdemu przywódcy kościelnemu, który ją przeczyta. Pytania, jakie nasuwają się po lekturze, brzmią: jak mój zbór realizuje cel budowania królestwa Chrystusowego? Jak mogę zmienić tradycyjne negatywne postawy i zwyczaje, aby unosiła się tam atmosfera nieba? Oby życie przyniosło na nie praktyczne odpowiedzi.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...