poniedziałek, 31 grudnia 2012

piątek, 28 grudnia 2012

Dlaczego wszystko się psuje, gdy usilniej szukamy Boga



Szatan najprawdopodobniej nie martwi się zbytnio o to, do jakich złych rzeczy nas namawia. Natomiast bardzo się irytuje, gdy zastanawia się, czy dana osoba utrzymuje więź z Bogiem i trwa w łączności z Nim czy też nie. Jest niemal chory ze zmartwienia, kiedy widzi, że człowiek zaczyna się interesować darem zbawienia przez wiarę, wie bowiem, że zdany jest na przegraną. Tak więc, gdy zaczynamy się interesować poznaniem Boga, diabeł zbiera szybko swoje sposoby i środki, aby nie dopuścić do tego. Równocześnie wygraża pięścią Bogu i stawia Mu takie same zarzuty, jak w przypadku Joba. Mówi: „Widzisz tę osobę? Ona szuka cię z samolubnych pobudek. Chce się dostać do nieba. Chce się pozbyć wrzodów na żołądku i chce mieć w sercu ten pokój, który mają inni chrześcijanie. Chce rozwiązać swoje problemy i otrzymać odpowiedź na swoje modlitwy. Wcale Cię nie szuka z miłości. Szuka Cię tylko dlatego, że chce coś dostać". 
Następnie mówi innym towarzyszom, aby wytoczyli z arsenału wszystkie beczki z materiałami wybuchowymi i przygotowali je na was. (...)Szatan przychodzi do nas osobiście z każdą pokusą, jaką potrafi wymyślić, i sprawia, że upadamy, czasami zaczynamy nawet prowadzić gorsze życie niż dotychczas. A mimo faktu, że to my poszukujemy Boga, poświęcając czas na studiowanie Jego Słowa i przychodzenie do Niego na kolanach w modlitwie, wszystko się wali.
Miałem studenta, który raz mi powiedział: „Przestałem być chrześcijaninem dwa tygodnie temu i od tego czasu nie zgrzeszyłem". Często zauważamy, że w momencie zerwania kontaktów z Chrystusem sprawy pozornie się poprawiają. Jakby znikały nasze problemy.
Właśnie wtedy myślisz sobie, że diabeł pozostawi nas samych. Jednak jako grzesznika numer jeden we wszechświecie szatana cechuje szczególny brak samokontroli. I tak przez kilka tygodni pozostawia mnie samego, ale ma mnie dla siebie, ponieważ nie szukam Boga, nie modlę się, nie zastanawiam się nad Słowem Bożym. A potem ponownie przychodzi — tym razem tak dla zabawy. Nie uszczęśliwia go widok zgubionego człowieka, chciałby go widzieć w rynsztoku. Tak więc, gdy po tygodniu lub dwóch powraca i przysparza nam problemów, doprowadza do tego, że padam na kolana. Czy zdarzyło wam się to już kiedyś?
Nie cierpię przyznawać się do tego, ile razy tego doświadczyłem. Aż pewnego dnia zaświtało mi w głowie, co się właściwie dzieje. Przypomnijcie sobie, co mówiliśmy o Jobie. Jaka była jego tajemnica? W wielkim boju z szatanem udowodnił on wszechświatu i przeciwnym Chrystusowi mocom, że nie służył Bogu z samolubnych pobudek, ale z miłości. Wtedy też Bóg mógł obdarzyć go swymi błogosławieństwami i zmusić diabła do ucieczki. A na koniec Bóg błogosławił Jobowi w dwójnasób.
Czego możemy nauczyć się z historii o Jobie? Gdy diabeł występuje z oskarżeniem, iż nasze motywy poszukiwania Boga są samolubne, Bóg pozwala szatanowi na to, by udowodnił, czy ma rację. Nasze motywy postępowania muszą zostać objawione nam samym, diabłu i całemu wszechświatu. Bóg zawsze jest w porządku, nawet w stosunku do diabła. Lecz nadejdzie taki dzień, gdy ugnie się każde kolano i każdy język wyzna, że Bóg zawsze był w porządku i że jest sprawiedliwy (czytamy o tym w Liście do Filipian 2,10.11). Nawet sam szatan padnie na kolana i przyzna, że Bóg nigdy nie postąpił wbrew samemu sobie. 
Jednak ja sam nie potrafię zmienić moich motywów. Samolubne serce nie potrafi się samo zmienić. Jest tylko jedno miejsce, gdzie to się może stać — u stóp Jezusa. Tak więc, gdy wnikniemy w istotę sprawy, padamy na kolana i mówimy: „Panie, znam już mój problem. Proszę, udziel mi swej łaski, abym mógł zmienić moje motywy i zaczął Cię szukać ze względu na Ciebie samego, a nie na mnie?" Czy nie chcielibyście poszukiwać Boga ze względu na Niego, zamiast ze względu na siebie? Czy nie chcielibyście poszukiwać Boga w odpowiedzi na Jego miłość, zważywszy na to, co Jezus uczynił dla nas na krzyżu? Czy nie chcielibyście szukać wspólnoty i łączności z niebem bez względu na to, co dzieje się w waszym życiu? Gdy to uczynicie, zaczniecie doświadczać tego, czego doświadczył Job w swoim życiu. 
Bóg twierdził, że Job Go miłował i dlatego był Mu wierny. A Job udowodnił, że Bóg miał rację. Jest to także
moim przywilejem — i ja mogę udowodnić, że i tym razem Bóg ma rację. On dopomoże nam, byśmy szukali Go z miłości i poddali Jemu swoje samolubne motywy postępowania. Tylko wtedy Bóg może przyjść do nas ze wszystkimi błogosławieństwami i mocą z nieba, a właśnie tego tak bardzo pragnie. 

_________________________
cytaty pochodzą z książki Morrisa Vendena "Aby poznać Boga", rozdział 3.

Aby poznać Boga


Czy można poznać Boga w ciągu pięciu dni? Moris Venden, znany amerykański teolog i ewangelista nie tylko stara się nam powiedzieć, jak Boga poznać, ale też jak utrzymać z Nim łączność na co dzień. Książka  napisana lekkim językiem, przepełniona wieloma przykładami z życia oraz głębią duchowej refleksji.

Obiecałam, że zajrzę niedługo do tej książki i tak się stało. Podzielę się kilkoma myślami z lektury.

Nieważne jest, co czynisz, ważne jest, kogo znasz

W liście apostoła Pawła do Efezjan znajduje się znamienna jego wypowiedź: „Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie jest z was: Boży to dar; nie z uczynków, aby się kto nie chlubił" (Efez. 2,8.9). Paweł wielokrotnie pisał, że z uczynków zakonu nie będzie usprawiedliwiony przed Bogiem żaden człowiek. Innymi słowy, zbawienie nie jest uzależnione od tego, co ty uczynisz, ale od tego, kogo znasz. Faktycznie żaden człowiek nie traktuje poznania Boga jako konieczność, a zatem nie widzi, iż konieczne jest przeznaczenie na to odpowiedniej ilości czasu, dopóki nie zrozumie, że zbawienie opiera się na kontaktach, a nie na zachowaniu. 

Droga do Chrystusa

5. poddanie się
4. bezradność
3. przekonanie
2. wiedza
1. pragnienie

Być może uświadomiłeś sobie, na którym etapie drogi do Chrystusa się znajdujesz. Czy odczuwasz pragnienie czegoś lepszego? Czy zdajesz sobie sprawę z tego, że Bóg jest miłością, a Chrystus umarł dla  ciebie?  Czy  zdajesz sobie sprawę, że jesteś grzesznikiem? Czy jesteś świadomy, że jesteś całkowicie bezradny? I czy doszedłeś już do miejsca, w którym jesteś gotowy poddać się i zaprzestać wszelkich prób czynienia czegokolwiek samemu? Wtedy możesz przyjść do Jezusa takim, jakim jesteś, ponieważ taka jest droga do Niego. Bóg pociąga cię do siebie, a ty możesz  odpowiedzieć  na  to  i  zawsze  do  Niego
przychodzić, jutro, pojutrze, tak długo, aż Jezus przyjdzie powtórnie.

Jak być posłusznym
Jeśli nawiążesz kontakt z Panem Jezusem Chrystusem i będziesz trwać w łączności z Nim odtąd aż do czasu, gdy przyjdzie powtórnie, On dopełni reszty. Jest to najprostsza odpowiedź na pytanie, jak być posłusznym. „Ten, który rozpoczął w was dobre dzieło, będzie je też pełnił, aż do dnia Chrystusa Jezusa" (Fil. 1,6). Przebaczenie jest darem, zbawienie jest darem i posłuszeństwo również nim jest. A wszystko to można otrzymać dzięki ustawicznej łączności i wspólnocie z Tym, który jest tego Dawcą.
Prawdziwe posłuszeństwo może być rozumiane i doświadczane tylko przez oddanego chrześcijanina. Nie jest to po prostu jakaś samopomoc, zmiana zachowań czy też sposób pozytywnego myślenia — wynikające ze zmian zewnętrznych tych, którzy dzięki silnej woli potrafią coś uzyskać. Posłuszeństwo przez wiarę pochodzi z serca, a otrzymuje je tylko ten, kto trwa codziennie w łączności z Jezusem Chrystusem. 

__________________________
cytaty pochodzą z książki Morrisa Vendena "Aby poznać Boga", wyd. Orion Plus. Książka do nabycia tutaj.

wtorek, 18 grudnia 2012

Historia cennego talerza



"Tego tedy bądźcie o sobie rozumienia, które było i w Chrystusie Jezusie, który, będąc w kształcie Bożym, nie poczytał sobie tego za drapiestwo równym być Bogu, ale wyniszczył samego siebie, przyjąwszy kształt niewolnika, stawszy się podobny ludziom; i postawą znaleziony jako człowiek, sam się poniżył, będąc posłusznym aż do śmierci, a to śmierci krzyżowej. Dlatego też Bóg nader go wywyższył i darował mu imię, które jest nad wszystkie imię; Aby w imieniu Jezusowem wszelkie się kolano skłaniało, tych, którzy są na niebiesiech i tych, którzy są na ziemi, i tych, którzy są pod ziemią. A wszelki język aby wyznawał, że Jezus Chrystus jest Panem ku chwale Boga Ojca."
Fil.2,5-11 BG

poniedziałek, 17 grudnia 2012

Jak zrozumieć Boga?


W piątek mieliśmy spotkanie młodzieżowe, takie bardziej uwielbieniowe i Tomek D. miał rozważanie na temat "Jak zrozumieć Boga". Zamieścił dzisiaj też ten filmik w kontekście tego spotkania.


Understand Music from finally. on Vimeo.
A wy jak myślicie? Czy trzeba rozumieć Boga, żeby być zbawionym? Czy jest w ogóle możliwe zrozumieć Boga?
Nasze wnioski po spotkaniu były następujące: można dużo wiedzieć o Bogu, badać i poznawać Jego cechy, ale dla większości ludzi wcale to nie jest niezbędne, a dla wszystkich nie jest to konieczne do zbawienia :)
Ostatnio jak chodzę na zajęcia z księgi Daniela, studiujemy tekst w oryginalnym języku aramejskim i hebrajskim. To też tam jest to ciekawie rozgraniczone dwoma słowami: jedno oznacza wiedzę, mądrość, a drugie wiedzę wynikającą z doświadczenia. W rozdziale 4 czytamy, że król wezwał mędrców (chahma), aby mu podali wykład snu. Pojawia się tu słowo jada, które oznacza wiedzę wynikającą z doświadczenia. Poznanie Boga jest zawsze związane z tym drugim słowem. Z tego wynika, że bardziej niż zrozumieć, potrzebujemy doświadczać Boga i chcieć Go poznawać.
Tomek zareklamował na spotkaniu książkę Morrisa Vendena "Aby poznać Boga". Myślę, że zajrzę niedługo.
"A to jest żywot wieczny, aby poznali ciebie, jedynego prawdziwego Boga i Jezusa Chrystusa, którego posłałeś."
Jan 17,3
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...