środa, 15 stycznia 2014

Winner's lost - Herb Kersten



Kongres 2013.12.26 - Ev Herb Kersten from Dandenong Polish SDA Church on Vimeo.

Zaciekawił mnie ten wykład już samym początkiem, bo jakiś czas temu ten tekst z Filipian 3,4-10 uderzył we mnie jak młotem. 


To prawda, że najtrudniej przyjąć Chrystusa ludziom religijnym. Ja nie mam pochodzenia w prostej linii od Ellen White  ale gdybym miała się chwalić jak Paweł, to wymieniłabym: przeczytałam Biblię z 10 razy, prawie wszystkie książki White, a niektóre z nich już po kilka razy, ukończyłam teologiczne studia i od kilku lat jestem nauczycielem szkoły sobotniej i jeszcze więcej aktywności, które mogłabym wymienić. Ale jeśli ktoś myśli, że im więcej będzie zaangażowany, tym bardziej zbliży się do Boga i Go pozna, to się myli. Ja też tak myślałam i dopiero od tamtego momentu z tekstem z Filipian dociera do mnie, że poznanie Jezusa to jest coś o wiele bardziej głębszego, niż czytanie o Nim, nauczanie Jego nauk czy praca na rzecz Jego dzieci. 
O Jezusie jest napisane w książce "Życie Jezusa", że przez pierwsze 30 lat swojego życia nie uczynił żadnego cudu, nie wygłaszał publicznych nauk ani nie dążył do zajęcia wysokich stanowisk, a jednak komentarz mówi: "Przy ciesielskim stole pełnił taką samą służbę Bożą jak wtedy, gdy czynił cuda." Jak to jest możliwe? Przecież On tylko żył i pracował na swoje utrzymanie. A jednak wszędzie tam, gdzie był, zjednywał ludzi, bo przebywał wśród nich, wnosił światło, nadzieję, zmieniał atmosferę wokół siebie, żyjąc nieustannie w łączności z Ojcem. Nie musiał robić wcale szumu, a przynosił błogosławieństwo. 
Jeśli nawet żyjąc takim prostym życiem Jezus pełnił dzieła Ojca, to oznacza to, że każdy z nas może prowadzić życie świadome celu, pod warunkiem, że przestanie polegać na tym, co sam robi, a skoncentruje się na poszukiwaniu łączności z Jezusem przez Ducha Świętego. Nie oznacza to, że przestanie robić to, co jest dobre (chociaż może dla niektórych tak też być  , ale będzie to wypływało z niego naturalnie, a nie stanie się środkiem do celu.

niedziela, 12 stycznia 2014

Nudne życie?

Ilu z was mogłoby się podpisać pod zdaniem: "Ja to mam dopiero nudne życie: ciągle ta sama praca, to samo miejsce zamieszkania, ten sam rozkład dnia. Inni to mają przygody, a ja? Prawdziwe przygody mogę sobie przeżywać tylko w filmach." Ale życie to nie film, ale raczej ciąg dłużyzn, które w kinie nikogo by nie zainteresowały. Kiedy tak z zazdrością myślimy o filmowych bohaterach czy innych postaciach, które zmieniły świat, co powiedzielibyście na... czterdzieści lat pasienia owiec albo trzydzieści lat pracy w warsztacie?


Pierwszy z bohaterów był dzieckiem szczęścia: został uratowany z masowej rzezi małych chłopców przez egipską księżniczkę. W okresie młodości spędzonej na egipskim dworze był pełnym energii człowiekiem, który szczerze przejmował się niedolą swojego ludu. Bolało go to, że jego bracia muszą ciężko pracować i marzył o rewolucji i wyzwoleniu Izraelitów. Jednak jego zuchwały czyn zabicia Egipcjanina okładającego Izraelitę nie napotkał odzewu wśród stłamszonych współbraci, a nawet jego przybrana egipska rodzina chciała go zgładzić, więc musiał uciekać na pustynię. Dalszy ciąg jego życia to mieszkanie wśród wędrownych pasterzy owiec, życie rodzinne, wędrówki w poszukiwaniu nowych pastwisk i żmudna, codzienna praca przez czterdzieści lat. Kto z nas pisałby się na coś takiego?
Drugi z naszych bohaterów, żyjący już w czasach nowożytnych, ale także pod okupacją, przyszedł na świat do ubogiej rodziny z Nazaretu, miasteczka owianego złą sławą. Nie była to dzielnica, gdzie mógłby zrobić karierę. Nauczany przez swoją matkę w domu, nie posyłany do tradycyjnych rabinackich szkół miał niewielką szansę na stanie się uczniem rabina, co było w tamtych czasach oznaką prestiżu. Dlatego jako sposób na utrzymanie pozostał mu zawód cieśli, wykonywany przez jego ojca. Dzień w dzień udawał się do pracy w warsztacie, wykonując te same czynności i zdobywając skromny zarobek. Nie kandydował w wyborach, nie organizował protestów, nie nauczał rewolucyjnych nauk publicznie. Żył z dala od rozgłosu i sensacji. Jedynym być może bardziej ekscytującym wydarzeniem w tamtym okresie była wyprawa do Jerozolimy w wieku dwunastu lat, kiedy znikł z oczu swoim rodzicom i rozmawiał z uczonymi w Piśmie w świątyni. Potem powrócił do domu i był im uległy, jak sprawozdaje Ewangelia. Czy jest to fascynujące życie superbohatera?
Z pewnością domyślacie się, o kim jest tu mowa. Dalszy ciąg historii obydwu postaci jest znany, dużo bardziej niż to zwyczajne życie. Jednak okazuje się, że nie byłoby tego wielkiego i spektakularnego działania, gdyby nie szkoła życia. O pierwszym z nich, Mojżeszu, jest powiedziane:

"Człowiek mógłby uważać za zbędny tak długi okres trudu i życia z dala od świata, uznając to za wielką stratę czasu. Jednak Nieskończona Mądrość wezwała tego, który miał zostać przywódcą ludu Bożego, do wykonywania przez czterdzieści lat skromnej pracy pasterza. Mojżesz miał przywyknąć do troszczenia się o innych, nauczyć się bezinteresowności i czułej pieczy nad stadem, aby się mógł stać współczującym, cierpliwym pasterzem Izraela. Żadna korzyść, czerpana z wykształcenia czy kultury nie była w stanie zastąpić tego doświadczenia."
E. White, Patriarchowie i prorocy, s. 183

O Jezusie, drugim z kolei wymienionym bohaterze, czytamy takie słowa: 

"Podczas Swego życia na ziemi Jezus był poważnym i wytrwałym pracownikiem. Oczekiwał wiele i dlatego też na wiele się poważył. (...) Nie unikał obowiązków i odpowiedzialności, jak to czyni wielu z tych, którzy uważają się za Jego naśladowców. Dlatego właśnie, że usiłują obejść ten ład, są tak słabi i nieskuteczni. (...) Jezus jest dla nas przykładem. Jest wielu takich, którzy rozwodzą się z zainteresowaniem nad okresem Jego publicznej działalności, a nie zwracają uwagi na naukę dawaną przez Niego w Jego latach dziecięcych. A Jego życie domowe stanowi wzór dla wszystkich dzieci i młodzieży. Zbawiciel zstąpił w ubóstwo, aby pouczyć nas, jak blisko jesteśmy Boga w naszej niedoli. W zwykłych sprawach Swego życia dążył do tego, aby zadowolić, czcić i chwalić Ojca. Dzieło Jego spełniał najpierw przy wykonywaniu prac ciesielskich, aby zarobić na chleb. Przy ciesielskim stole pełnił taką samą służbę Bożą jak wtedy, gdy czynił cuda."
E. White, Życie Jezusa, s. 45.46

Prawdziwi bohaterowie nie pojawiają się znikąd, oni stają się nimi zmywając naczynia, chodząc do szkoły i do pracy, żyjąc wśród zwyczajnych ludzi i wykonując zwyczajne zajęcia. 
Kiedy twoje życie wydaje się czasem zwyczajne i nudne, pomyśl: może znajdujesz się właśnie na szkoleniu bohaterów?

_____________________________
do dalszego studium polecam rozdział VII "Wiek dziecięcy" z książki "Życie Jezusa" oraz "Mojżesz" z książki "Patriarchowie i prorocy".
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...